-->
Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Pogięte bajki. Spokój grabarza – Marcin Pełka

Recenzja książki Pogięte bajki. Spokój grabarza - Marcin Pełka

Pogięte bajki. Spokój grabarza
Marcin Pełka

Jakiś czas temu w moje łapki wpadły „Pogięte bajki” autorstwa Marcina Pełki. Jeśli czytaliście moją recenzję to wiecie, że humor tam przedstawiony bardzo do mnie trafił i ogólnie uważam ten pomysł za fenomenalny.

Jakież było moje zdziwienie, kiedy dowiedziałam się, że wyszła druga część. Cóż, mając jeszcze świeżo w pamięci pozytywne odczucia, jakie towarzyszyły mi podczas czytania pierwszej części, zdecydowałam się sięgnąć po „Pogięte bajki. Spokój Grabarza„. Jak opowiadania zawarte w tym zbiorku wypadają w porównaniu z pierwszym tomem?

Zacznę od tego, że zbiory opowiadań zawsze ocenia mi się trudniej aniżeli spójne historie zawarte w powieściach, gdyż nie zawsze autorowi uda się zachować pełny poziom każdego z nich. W każdym zbiorku zdarzają się opowiadania lepsze i gorsze, to mi się wydaje zupełnie naturalne.

O czym w ogóle są „Pogięte bajki. Spokój Grabarza„? Autor wziął na tapetę kilkanaście baśni i bajek, które znamy z telewizji sprzed lat (znalazłam nawet jeden super-bohaterski colab). Tak dla przykładu, w bajce o Kreciku tytułowy bohater jest piromanem, za kilka stron dowiadujemy się, że Batman ma problemy z erekcją a na koniec dowiadujemy się, że Rumcajs wylądował w korporacji, bo bycie rozbójnikiem już się nie opłaca. Trzeba także mocno zaznaczyć, że są to opowieści tylko dla dorosłych. Niech dzieci cieszą się klasycznymi wersjami tych bajek, a na wszelkie hybrydy i retellingi przyjdzie jeszcze czas.

„Zdenek coś przełączył, coś dokręcił, po czym z głośnym warkotem uruchomił urządzenie. Ono zaś zagłębiło swe żelazne szpony w ziemię i zaczęło ją metodycznie mielić.
– A to gnojek! – Nie na żarty wkurzył się krecik. – To ja tu do ciebie z sercem na dłoni, a ty do mnie z glebogryzarką? Poczekaj, łajzo! Już ja ci pokażę, co znaczy ze mną zadzierać!”

Wspominałam wyżej, że przy lekturze „Pogiętych bajek” bawiłam się przednio, jednak tym razem… Coś tu poszło nie tak. Oczywiście mam teorię odnoście tego, dlaczego druga część tych opowiadań podobała mi się dużo mniej. Może to wynikać z tego, że autor nie miał pomysłów na każdą z tych bajek. Wykorzystał mainstreamowe teksty i pewnie w jego głowie pojawił się zamysł na przepisanie kilku nowych bajek, ale jakoś trzeba było dociągnąć do odpowiedniej liczby stron maszynopisu i cóż, pojawiło się kilka średniaków.

Mam wrażenie, że w „Pogiętych bajkach. Spokoju Grabarza” zrobiło się nieco zbyt melancholijnie. To są bajki dla dorosłych, one mają być w głównej mierze zabawne (przynajmniej w moim odczuciu). Najbardziej to widać w nowej wersji bajki o listonoszu Pacie, któremu zbrzydła praca i rozważa samobójstwo. To jest chyba za duży kaliber jak na tego typu publikację.

„Pat od jakiegoś czasu dumał nad radykalnym zakończeniem tego wszystkiego. Na chwilę obecną nie odważyłby się na taki krok. Kiedyś jednak na ten temat w ogóle nie myślał, a teraz owa myśl stawała się coraz powszechniejsza. Któregoś deszczowego poranka stwierdził, ze jeżeli czegoś w życiu nie zmieni, taki los niechybnie go czeka. Zmienić zaś niczego nie potrafił. Bajkowo tkwiło w odwiecznej stagnacji i szans na małą, choćby symboliczną rewolucję nie było żadnych.”

Zastanawiam się też, co się stało z poczuciem humoru autora. Przy czytaniu pierwszej części śmiałam się naprawdę dużo, a tym razem może ze dwa. Kurczę, pomysł jest świetny, ale trzeba też wiedzieć, kiedy powiedzieć stop, bo można zepsuć odbiór całości.

Żeby tylko nie narzekać, to wspomnę, że tę książkę czyta się naprawdę szybko i Marcin Pełka ma naprawdę dobry styl. Mimo tego, że nie każde opowiadanie mi się podobało, to całość czyta się naprawdę szybko. Najlepszym według mnie było opowiadanie o Rumcajsie, który wyniósł się z lasu i zaczął pracować w korporacji. Na domiar złego Hanka go opuściła, a syn (już nie Cypisek, ale Cypis) opuścił rodzinne strony i udał się do miasta. Na uwagę zasługuje także opowieść o Adamie i Ewie, która jest niezwykle pomysłowa i niejednoznaczna.

Cóż, „Pogięte bajki” polecam, ale bardziej pieszą część. Myślę, że druga nie wyróżnia się niczym na tyle, aby nie można było obyć się bez lektury.

Informacje o książce:
Tytuł: Pogięte bajki. Spokój grabarza
Tytuł oryginału: Pogięte bajki. Spokój grabarza
Autor: Marcin Pełka
ISBN: 9788381474535
Wydawca: Novae Res
Rok: 2019

Zaprzyjaźnione blogi