Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Drzwi do nieba – Patricia Pearson

Recenzja książki Drzwi do nieba - Patricia Pearson

Drzwi do nieba
Patricia Pearson

Drzwi do nieba – czy odważysz się je uchylić? Przemijanie. Odchodzenie. Umieranie.

Bez względu na to, czy śmierć nazwiemy wprost, czy też posłużymy się eufemizmem, jedno pozostaje niezmienne – nadal jest to temat trudny, bolesny, niechciany. A w dobie kultu ciała, zdrowia, sprawności i wiecznej młodości – to już niemalże społeczne i kulturowe tabu, rozwiewające się tylko czasem, na symboliczną chwilę. Gdy odchodzi ktoś znany, szanowany, kochany, podziwiany. Księżna Diana, św. Jan Paweł II, Anna Przybylska, czy – całkiem niedawno – ks. Jan Kaczkowski. Wtedy śmierć – z tematu otoczonego murem kolektywnych mechanizmów obronnych – staje się pożywką dla poszukujących sensacji mass mediów. Poza tymi krótkimi chwilami „zbiorowej melancholii”, wielu unika refleksji nad własnym przemijaniem, kierując się słynną maksymą Epikura:

„A zatem śmierć, najstraszniejsze z nieszczęść, wcale nas nie dotyczy, bo gdy my istniejemy, śmierć jest nieobecna, a gdy tylko śmierć się pojawi, wtedy nas już nie ma”.

Ale o śmierci można też inaczej. Bez patosu, bez zadęcia, bez moralizatorstwa i kaznodziejskiego straszenia sądem ostatecznym i piekłem. Ale i bez trywializowania. Za to z iście badawczą ciekawością, dziennikarskim obiektywizmem i… detektywistyczną żyłką. Właśnie z takim nastawieniem do tego zagadnienia podeszła Patricia Pearson – wielokrotnie nagradzana kanadyjska dziennikarka i pisarka, słynąca z podejmowania tematów trudnych i kontrowersyjnych. Owocami swojej pracy nad tym tematem dzieli się w najnowszej publikacji „Drzwi do nieba. Co bliscy próbują przekazać nam z zaświatów”, niedawno wydanej nakładem wydawnictwa Muza.

Tytuł tej publikacji – a już szczególnie podtytuł – może być nieco mylący. Dlaczego? Po pierwsze, tytułowe „niebo” nie jest tożsame z wizją raju, do którego mają nadzieję udać się wierzący chrześcijanie po śmierci; owe „niebo” to pewien uniwersalny i areligijny symbol opisujący rzeczywistość za kurtyną życia. Po drugie, wbrew temu, co sugeruje podtytuł – pozycja ta nie jest chanellingowym zapisem relacji zmarłych, którzy – na przykład przy pomocy medium – postanowili skontaktować się z żyjącymi i opowiedzieć, jak naprawdę jest „po tamtej stronie”. Jeśli ktoś spodziewa się zatem znaleźć tutaj mrożące krew w żyłach opowieści o duchach lub przekazywane przez duchy, to… raczej się głęboko rozczaruje, bowiem autorka nie uprawia taniej sensacji rodem z programu parapsychologicznego (aczkolwiek granica bywa bardzo cienka). Skoro nie jest to więc ani publikacja z zakresu religii chrześcijańskiej, ani też ezoteryki, to czego można się spodziewać po jej lekturze? Sięgnijmy najpierw do powodów powstania tej pozycji, czyli motywacji autora.

Pretekstem do napisania „Drzwi do nieba” stały się osobiste doświadczenia Patricii Pearson, a ściślej – jej siostry. Czytelnik dowiaduje się o tym z rozdziału pierwszego, w którym opowiedziana została ta niecodzienna historia. Stanowi ona dowód na jakże często zapomniany fakt – śmierć jest blisko, choć niewyczuwalna – stale obecna dookoła. I wbrew przytoczonym na początku słowom Epikura – może istnieć i ona, i my. Jednocześnie. Jak w sytuacji, gdy śmierć zabiera nam kogoś bliskiego. A my zostajemy.

Podczas gdy cała uwaga rodziny koncentruje się na śmiertelnie chorej na raka siostrze autorki, Katharine, nagle i niespodziewanie umiera ich zdrowy ojciec.
Katherine, oddalona od domu rodzinnego o 200 kilometrów, dowiaduje się o tym w niezwykły sposób – w momencie, gdy jej ojciec odchodzi, ona czuje na sobie dotyk czyichś kochających dłoni, każdą komórką swojego ciała odczuwa wszechogarniającą miłość i głęboki spokój. Jest to doświadczenie nieporównywalne z żadnym innym doznaniem. Towarzyszy mu też pewność całkowitego uzdrowienia oraz wizja własnej szczęśliwej przyszłości. Niestety, wkrótce Katherine umiera – do samego końca przekonana o prawdziwości swojego przeżycia. Absolutnie spokojna i pozbawiona lęku przed śmiercią, przepełniona miłością, uduchowiona. Odmieniona tym, co przeżyła.

To doświadczenie – próba jego zrozumienia i wyjaśnienia – stało się dla autorki bodźcem do rozpoczęcia iście dziennikarskiego śledztwa, poświęconego rozmaitym zjawiskom towarzyszącym umieraniu. O tym, jak trudną drogę wybrała – dowiaduje się już w trakcie tej podróży. Podejmując ten temat, przekonuje się bowiem jak gruby mur sceptycyzmu i niezrozumienia (delikatnie to ujmując) otacza wszelkie zjawiska „z pogranicza” życia i śmierci (Near Death Experience – NDE, NDA – Near Death Awareness) – chociaż badania dowodzą jednocześnie, iż doświadcza ich więcej osób, niż można by przypuszczać. Co więc dzieje się z tymi wszystkimi, którzy – jak Katharine, siostra autorki – telepatycznie odbierają moment śmierci kogoś bliskiego? Albo co dzieje się z tymi, którzy doświadczyli tak wielu innych fenomenów, jak chociażby tzw. halucynacje w żałobie? Odpowiedź brzmi: milczą. Bo traktują to jako coś wstydliwego. Potencjalny powód do wizyty u psychiatry. Bo boją się wyśmiania, odrzucenia, niezrozumienia, a przede wszystkim – odebrania im tego, co sami uważają za święte. To właśnie do takich osób dociera autorka i wydobywa z nich to, czego sami nigdy nie odważyliby się ujawnić. Zaś ukazanie tego problemu – samotności tych osób oraz wyrażenie szacunku wobec ich przeżyć, to moim zdaniem, główna intencja autorki. Pearson odwiedza także profesjonalistów – personel medyczny oddziałów paliatywnych i hospicjów; psychologów i psychiatrów; naukowców z różnych dziedzin (fizyków, filozofów, socjologów, religioznawców). Wspomnę tylko, iż z wypowiedzi lekarzy i pielęgniarek wynika, że nawet ponad połowa pacjentów przeczuwa swoją śmierć – często są oni w stanie określić nawet dokładny czas swojego odejścia, do którego przygotowują się niczym do podróży. Przedstawiciele personelu medycznego poświadczają także prawdziwość takich fenomenów (towarzyszących umieraniu), jak m.in. wrażenie światła wypełniającego pokój, obecności duchowych istot czy wychodzenia duszy z ciała. Autorka „Drzwi do nieba” przytacza różne opinie, różne punkty widzenia. Powołuje się na wyniki mnóstwa badań, ze wszystkich wspomnianych dziedzin nauki. Co dla mnie niezwykle cenne – poszukuje w różnych religiach i różnych kulturach. Wszystko to w jednym celu: aby lepiej zrozumieć i szerzej wyjaśnić szereg zjawisk, które związane są z doświadczeniem śmierci (NDE). Należą do nich chociażby wspomniane już: telepatyczne odczucie, że umiera ktoś bliski, tzw. halucynacje w żałobie, tzw. śmierć kliniczna czy przeczuwanie własnej śmierci (NDA). Jej książka to swoisty „przegląd” takich zjawisk. Pearson nie pomija też zespołu paranormalnych zjawisk towarzyszących ogromnemu, śmiertelnemu zagrożeniu (tzw. intensywne odczuwanie śmierci, z ang. ADE) – chociażby wrażeniu tzw. obecności „tego trzeciego”, dysocjacji okołotraumatycznej czy eksterioryzacji (opuszczeniu własnego ciała – OOBE). W celu ich zrozumienia przeprowadziła liczne wywiady z wojskowymi, ludźmi uprawiającymi sporty ekstremalne, ofiarami wypadków i katastrof. W jej książce nie zabrakło też rozdziału poświęconego postrzeganiu pozazmysłowemu (ESP), doświadczeniom mistycznym z różnych kręgów religijno-kulturowych (numinotyczność) czy bardziej mrocznym przeżyciom, przywodzącym na myśl dręczenia demoniczne. Pearson zadaje oczywiście więcej pytań, niż uzyskuje odpowiedzi. „Taka specyfika tego gatunku” – chciałoby się rzec.

Przypadła mi do gustu konstrukcja tej publikacji – napisana została w formie reportażu, w którym fragmenty wypowiedzi bohaterów przeplatane są komentarzami specjalistów, statystykami i wynikami licznych badań, podsumowane osobistą, ale nienarzucającą się i „otwartą” refleksją autorki. Mimo wszystko nie jest to pozycja łatwa – nie tylko ze względu na podejmowaną tematykę, ale i ze względu na popularnonaukowy styl i język autorki. Nie brak tutaj bardziej wymagających intelektualnie fragmentów. Podkreślam ku przestrodze lub dla zachęty: „Drzwi do nieba” to nie jest zbiór łatwych, lekkich i przyjemnych opowieści o „życiu po życiu” czy pop-mistyce.

Niezwykle cenię sobie publikacje powstałe na bazie osobistego doświadczenia autorki, jak „Drzwi do nieba”. Udzielają mi się jej ciekawość, pasja i zaangażowanie, chociaż istnieje też pewne ryzyko – nadmiernego przywiązania do własnych koncepcji oraz takiego doboru argumentów, by udowodnić jedynie własne tezy, innymi słowy – ryzyko utraty obiektywizmu. Czy Patricii Pearson udało się tego uniknąć? Odpowiedź nie jest prosta ani jednoznaczna i brzmi: I tak, i nie.

Od samego początku, czyli rozdziału, w którym opowiada historię swojej siostry, można zauważyć, że jej postawa jest z jednej strony otwarta i areligijna (określiłabym ją mianem agnostycyzmu), a z drugiej – nie ma wątpliwości, że świat tych bardziej duchowych i niewytłumaczalnych przeżyć istnieje naprawdę i wszystkich, którzy zdają się to podważać, traktuje niemalże jak wrogów. Czy takie nastawienie spełnia wymogi – nawet nie naukowego, a dziennikarskiego – obiektywizmu? Na to pytanie oczywiście każdy czytelnik musi odpowiedzieć sobie sam; dla mnie osobiście nie był to powód, aby wartość recenzowanej pozycji umniejszyć. Być może dlatego, iż postawa autorki jest mi bliska, a osobiste zaangażowanie – zrozumiałe.

Drzwi do nieba” to niełatwa pozycja. Jak nietrudno się domyślić, nie daje gotowych odpowiedzi, a raczej rodzi jeszcze więcej pytań. Zgodnie ze słowami, które widnieją na okładce:

„Ci, którzy lubią zastanawiać się nad naturą życia i niewytłumaczalnymi zjawiskami, znajdą w tej książce wiele materiałów pozwalających zgłębić temat” (The Vancouver Sun).

Lecz jej przesłanie jest optymistyczne i pełne nadziei – zarówno dla tych, którzy przygotowują się do swojego odejścia, jak i dla tych, którzy pozostają lub pozostali. Polecam ją wszystkim tym, którzy – bez względu na swoje religijne przekonania – zainteresowani są poruszaną tematyką i nie boją się uchylić tytułowych „drzwi”. Jedno jest pewne – (ultra)sceptycyzm lepiej zostawić po (tej) drugiej stronie.

Na koniec zacytuję słowa indyjskiego laureata Nagrody Nobla, Rabindranatha Tagore, które przytoczone zostały przez autorkę i które wywarły na mnie wyjątkowe wrażenie:

„Śmierć nie gasi światła; wyłącza tylko lampę, ponieważ nadchodzi świt”.

Informacje o książce:
Tytuł: Drzwi do nieba
Tytuł oryginału: Opening Heaven’s Door
Autor: Patricia Pearson
ISBN: 9788328702400
Wydawca: Muza
Rok: 2016

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń książkę
Ocena: 8.5/10 (2 głosów)
Drzwi do nieba - Patricia Pearson, 8.5 out of 10 based on 2 ratings

Komentarze

komentarze

  • Ghost0

    A czy w książce poruszany jest temat EVP lub ITC

    VA:F [1.9.22_1171]
    Ocena: 0 (całkowicie: 0 głosów)
Zaprzyjaźnione blogi