Owoce zatrutego drzewa. Tom 1 - Agnieszka Janiszewska - Recenzje książek z każdej półki - MoznaPrzeczytac.pl
Literatura obyczajowa

Owoce zatrutego drzewa. Tom 1 – Agnieszka Janiszewska

Owoce zatrutego drzewa. Tom 1 - Agnieszka Janiszewska

Owoce zatrutego drzewa. Tom 1
Agnieszka Janiszewska

Lubię czytać sagi, mają w sobie coś magicznego i tajemniczego. A Wy? Często sięgacie po kilkutomowe opowieści? Muszę przyznać, że z twórczością Agnieszki Janiszewskiej spotkałam się po raz pierwszy i przepadłam. Od dzisiaj mogę się oficjalnie nazwać fanką jej pióra. W powieści „Owoce Zatrutego Drzewa. Tom 1” łączy cechy powieści obyczajowej i historycznej. Nie jestem fanką powieści historycznych, ale muszę przyznać, że tutaj te wątki tworzą zaledwie tło, są niczym kropla esencji waniliowej w kawie, ledwo wyczuwalna jednak zaskakująca i intrygująca.

Akcja rozgrywa się w połowie dziewiętnastego wieku w Warszawie. Poznajemy młodziutką dziewczynę o imieniu Kinga, która, jak szybko przyjdzie nam zauważyć, nie ma łatwego życia. Los jej nie rozpieszczał, wcześnie musiała się zmierzyć ze śmiercią matki. Trafiła pod skrzydła opiekuńczego dziadka, który niestety też umarł. Siostra jej mamy Maria wraz z mężem, zgadza się wziąć Kingę na wychowanie. Ciotka Maria i wujek Stefan mają dwoje dzieci – Klementynę i Zbigniewa. Kinga od początku czuje, że nie jest na swoim miejscu, nie pasuje do domu wujostwa. Ciotka ją nieustannie krytykuje, kontroluje każdy jej ruch. Potrafi jej wytknąć najmniejszy błąd i wałkować go nieustannie, generalizując i krzywdząc dziewczynę niesprawiedliwymi ocenami. Ciotka nawet nie ukrywa, że nie lubi Kingi. Dlaczego więc zgodziła się na jej pobyt w swoim domu? Nie ukrywa, że nie potrafi, a może nawet nie chce zaakceptować dziewczyny. Kinga nie może odnaleźć wspólnego języka z kuzynką Klementyną, gdyż ta zapatrzona w swoją matkę, machinalnie przejmuje od niej niechęć do Kingi. Jedynego sprzymierzeńca znajduje w wuju, który stara się okazywać Kindze, że ją kocha, jednak nie chce ostentacyjnie sprzeciwiać się żonie. Akceptacja wuja, powoduje tylko większą niechęć ciotki i kuzynki. Zbyszek podobnie jak jego ojciec, lubi Kingę, dużo rozmawiają, plotkują, to mu Kinga może się zwierzać. Czas, który Kinga spędza w domu wujostwa tylko potęguje pustkę i osamotnienie, które odczuwała opuszczając rodzinny dom, w którym panowała miłość i rodzinne ciepło. Ciotka Maria rozpoczyna poważnie myśleć, o wydaniu Kingi za mąż. Szybko znajduje odpowiedniego kandydata dla siostrzenicy. Kingi nikt nie pyta o zdanie, nikogo nie interesuje czy podoba jej się chłopak, którego wybrała dla niej ciotka, czy ma ochotę na zamążpójście. Pewnego dnia, podczas rozmowy z wujem, Kinga dowiaduje się, że ma jeszcze, jedną żyjącą krewną ze strony ojca. Jest nią mieszkająca w Krakowie, aktorka – Amelia Gajewska. Dziewczyna nie zastanawia się długo i postanawia wyjechać do Krakowa, aby odnaleźć ciotkę i tam poszukać szczęścia, którego brak tak mocno odczuwa w domu wujostwa. Dostaje adres i wyrusza do Krakowa, którego kompletnie nie zna. Stawia wszystko na jedną kartę, mimo strachu przed nieznanym. Ma jednak nadzieję, że odnajdzie akceptację i miłość, w domu u ciotki Amelii i to ciepło, którego nie zaznała od ciotki Marii i jej córki Klementyny. Kinga nie rozumie, dlaczego ciotka tak jej nie lubi, ma również żal do Klementyny, za to, że nie miała własnego zdania, że nie umiała postawić się ciotce, że nie dała szansy Kindze przez ocenę matki, która przecież nie była sprawiedliwa. Jednocześnie przepełnia ją wdzięczność do wuja, który był jedyną ostoją w tym zimnym domu. Dużo jest prawdy w powiedzeniu: jakie czasy, takie obyczaje. Jeszcze w połowie dziewiętnastego wieku, to rodzice decydowali o losie młodej panny, za kogo wydadzą ją za mąż… Nie do pomyślenia w naszych czasach, gdzie tak mocno walczy się o równouprawnienie. Autorka bezbłędnie uchwyciła rozterki Kingi, tak, że czytelnik wręcz czuł, co dziewczyna przechodzi. Od niedowierzania po śmierci dziadka, do szczęścia, że znajdzie się u wujostwa, a nie w przytułku czy u obcych ludzi, po wielki zawód, aż wreszcie wewnętrzną siłę do zmiany, do walki o szczęście. Nie zdradzę Wam, czy Kinga odnalazła ciotkę – jeśli zaciekawiła Was ta historia, koniecznie sięgnijcie po Owoce Zatrutego Drzewa autorstwa Agnieszki Janiszewskiej. Na moim tarasie słychać świergot ptaków i słońce tak przyjemnie grzeje, dlatego lecę pędem zaparzyć kawkę, łapię w locie tom drugi, by znów zatopić się w tę niesamowitą historię. A Wy biegnijcie po tom pierwszy, bo na prawdę warto!

Sklepik Moznaprzeczytac.pl

Laboratorium Genomika

Skip to content