Dorzuć mnie do prezentu - Agnieszka Błażyńska - Recenzje książek z każdej półki - MoznaPrzeczytac.pl
Literatura kobieca

Dorzuć mnie do prezentu – Agnieszka Błażyńska

Dorzuć mnie do prezentu - Agnieszka Błażyńska

Dorzuć mnie do prezentu
Agnieszka Błażyńska

Dorzuć mnie do prezentuAgnieszki Błażyńskiej to jedna z tegorocznych propozycji na ciepłą lekturę przedświąteczną od wydawnictwa Wielka Litera. Autorka ma na swym koncie już kilka książek określanych jako obyczajowe, w tym jedną pozycję bożonarodzeniową „Do Wigilii się zagoi”, sprzed dwóch lat.

Dorzuć mnie do prezentu” to zbiór siedmiu niedługich, niezwykle ujmujących opowiadań. Każde z nich jest odrębne i niezależne i mogłoby stanowić zamkniętą całość. Tak czytelnik może przypuszczać podczas czytania pierwszego tekstu. Jednak czytając drugi, a potem kolejny, widzimy, że ich bohaterowie są w mniejszym, lub większym stopniu ze sobą powiązani, a ich historie się ze sobą splatają. Czasem tylko symbolicznie, a czasem są niemal tymi samymi historiami, tylko opowiedzianymi z perspektywy innych postaci.

Akcja wszystkich opowiadań toczy się równolegle – w Warszawie, w czasie tuż przed tegorocznymi świętami Bożego Narodzenia i podczas nich. Od początku widzimy, że znajdujemy się wraz z bohaterami w bieżącym, 2020 roku, ponieważ bohaterka pierwszego opowiadania przebywa na kwarantannie związanej z zakażeniem koronawirusem. Widzimy tu więc bardzo bezpośrednie odniesienie do panującej obecnie pandemii i to sprawia, że czujemy, iż historia Mai dzieje się tuż obok nas, mogłaby nawet dotyczyć kogoś z naszych sąsiadów, kiedy widzimy pod naszymi blokami codzienne wizyty patroli policyjnych zaglądających w czyjeś okna. W drugim opowiadaniu poznajemy Paulinę podczas przedświątecznej bieganiny i przygotowywania kolacji wigilijnej na szesnaście osób. Stanowi to dla czytelnika pewnego rodzaju zgrzyt, ponieważ gdy wiemy, że akcja dzieje się w covidowej rzeczywistości, to wiemy też już, że taka liczba osób na wieczerzy jest niedopuszczalna. Uważam jednak, że nie można czynić z tego zarzutu autorce, gdyż z wiadomych względów, pisząc książkę, zapewne przed kilkoma miesiącami, nie mogła ona przewidzieć obostrzeń, z jakimi realnie musimy zmierzyć się podczas najbliższych świąt. Nie zapominajmy poza tym, że pomimo umiejscowienia w czasie obecnej epidemii, teksty nadal pozostają fikcją literacką.

Opowiadania przybierają różne formy, na przykład dziennika pisanego przez jedną z bohaterek, czy fragmentów czatów z komunikatorów internetowych i rozmów telefonicznych prowadzonych z rodziną w Stanach przez mieszkającego i pracującego od pewnego czasu w Polsce Amerykanina, Toma. Poza Mają, Pauliną i Tomem, poznajemy w książce Natalię, Andrzeja, Borysa i Sylwestra. Każda historia, jedna weselsza, inna bardziej przejmująca, kończy się na szczęście dobrze, a właśnie takich emocji potrzebujemy w tym przedświątecznym czasie. Po zakończeniu każdego z opowiadań, pojawia się uśmiech, choć większość z nich kończy się niedopowiedzeniem. Czytelnik może sam się zastanowić i wymyślić jak dalej potoczy się historia głównego bohatera, czy bohaterki danego opowiadania. Obawiam się, że dla niektórych czytelników, taki sposób zakończenia historii może pozostawić pewien niedosyt. Osobiście, uważam jednak ten zabieg za udany.
Książka napisana jest lekkim i przystępnym językiem. Nie brak w niej też żartobliwych fragmentów, wywołujących uśmiech na twarzy:

„Jezu, jakie to romantyczne, facet przychodzi codziennie, żeby zobaczyć mnie w oknie! Romeo już po jednej takiej sesji chciał się z Julią żenić i był pewien, że to miłość jego życia, a pan aspirant chyba czeka, aż włosy urosną mi tak długie, że będzie mógł się po nich wspiąć na ósme piętro.”

Opowiadania spinają pewną klamrą obrazy i napisy graffiti na murach, mające wpływ na przemiany bohaterów, sposobu ich myślenia, czy podejścia do życia lub choćby pojedynczych problemów. Dowiadujemy się z nich, że na przykład „czasem wystarczy poluzować warkoczyki” lub być dzielnym i otworzyć swe serce („Be BRAVE, open your HEART”), aby coś się zmieniło na lepsze. Jestem pewna, że niektóre z sentencji na graffiti, pojawiające się w książce, dadzą do myślenia wielu czytelniczkom.

Myślę, że warto pomiędzy pieczeniem pierniczków, lepieniem uszek a myciem okien znaleźć czas na książkę Agnieszki Błażyńskiej. Zwłaszcza, że przeczytanie jednego opowiadania nie zajmie nam więcej czasu niż wypicie dużej kawy. Lektura jest ciepła, optymistyczna i nastrajająca pozytywnie – a o to przecież chodzi, gdy czekamy na Boże Narodzenie.

Informacje o książce:
Tytuł: Dorzuć mnie do prezentu
Tytuł oryginału: Dorzuć mnie do prezentu
Autor: Agnieszka Błażyńska
ISBN: 9788380325487
Wydawca: Wielka Litera
Rok: 2020

Sklepik Moznaprzeczytac.pl
Skip to content