Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Ukryty wymiar - Patronat MoznaPrzeczytac.pl

Zmierzch – (anty)recenzja książki

Stephenie Meyer - Zmierzch  - recenzja ksiażki

Zmierzch
Stephenie Meyer

Pomysł na tę opowieść przyszedł autorce Stephenie Meyer dokładnie 2 czerwca 2003 roku. Niestety bardzo odbiegał twórczością i charyzmą od tego pomysłu, jaki miała Joanne Rowling jadąc w opóźnionym pociągu. Stephenie przyśnił się sen, który jednocześnie jest 13 rozdziałem pierwszej części cyklu Zmierzch. Gdy już go zapisała postanowiła, że napisze książkę.

Pierwsza część tego cyklu to początek historii miłości wampira do zwykłej dziewczyny. Bella Swan przyjeżdża do małego miasteczka Forks gdzie mieszka jej ojciec. Rodzice są rozwiedzeni, ojciec już od dawna nie widział córki, a miasteczko jest małe ciemne i ponure. Bella szybko przykuwa uwagę i sympatię wielu uczniów, ale gdy na lekcji biologii zostaje posadzona razem z tajemniczym i nieziemsko przystojnym Edwardem, czuje, że chłopak jest do niej niesamowicie źle nastawiony, wręcz wrogi. Sytuacja zmienia się, gdy chłopak ratuje jej życie na parkingu szkolnym, a robi to w taki sposób, że trudno uwierzyć, iż ten jest człowiekiem. Bella zaczyna podejrzewać, że Edward nie jest do końca tym, za kogo się podaje, a gdy prawda wychodzi na jaw, zaczynają się kłopoty…

Przebrnęłam przez wszystkie części i moim zdaniem autorka w nich dopiero uczyła się pisać, a Zmierzch ma tak samo ciekawa fabułę jak instrukcja używania kalkulatora. Jest nudny, romantyczne „ochy” i „achy” wręcz wylewają się z niego całymi wiadrami. Wampiry przedstawione w powieści są bardzo „niewampirze” powinny oglądać horrory o Draculi i zaczytywać się w Wywiad z wampirem Anny Rice, aby wiedzieć jak zachowują się naprawdę istoty z ich gatunku. Wegetarianizm jest całkiem znośny, ale błyszczenie uznaje za literacką przesadę.  Przyłączę się całkowicie do krytyków i zgodzę się z nimi, co do tego, że postacie są mdłe bez wyrazu i konkretnego charakteru. Oprócz tego, że o miłość Belli i Edwarda musiałam czytać przez całą książkę, a dopiero na koniec (na sam koniec!) pojawia się jakaś akcja. Nie ma tam nic, co mogłoby mieć jakąś głębię emocjonalna. Już bardziej podobał mi się film (proszę nie każcie mi pisać porównania), jakby wyciąć niektórych aktorów to przynajmniej tam akcja dotycząca trzech nowych krwiożerczych wampirów, przewijała się przez cały film.

Bardziej ciekawa jest symbolika, jaką nadała autorka okładce i tytułowi. Okładka ma symbolizować zakazany owoc zgodnie z Księgą Rodzaju oraz miłość Belli i Edwarda. Tytuł to symboliczny zmierzch normalnego życia Belli. Dla mnie to również symbolika zmierzchu dobrej książki.

Niemniej jednak zgodnie z założeniem, jakie niesie ze sobą ta strona polecam książkę, chociażby, dlatego aby zrozumieć psychikę dzisiejszych nastolatek, a dla młodych pisarzy będzie to schemat jak nie pisać powieści.

Informacje o książce
TytułZmierzch
Tytuł oryginałuTwilight
AutorStephenie Meyer
ISBN9788324585809
WydawcaWydawnictwo Dolnośląskie
Rok wydania2005

 

  • Jastan

    „Przebrnęłam przez wszystkie części i moim zdaniem autorka w nich dopiero uczyła się pisać” Każdy normalny porzucił by książkę, której czytanie sprawia tak wiele nieprzyjemności. A mimo to pan Natalia uparła się, że musi zbluzgać publicznie ową sagę.
    „Zmierzch ma tak samo ciekawa fabułę jak instrukcja używania kalkulatora.” Jestem w prost przekonany, że sama pani Natalia jest twórczynią epickich powieści z fabułą zawikłaną jak ludzkie jelita. Z przyjemnością przeczytał bym ją przeczytał!
    Od kiedy to autor musi się uczyć, jak powinny wyglądać i zachowywać się postacie? Recenzent może wyrazić swoje gdy nie podobają mu się postacie. Jednak nie ma prawa dyktować, jakie te postacie powinny być bo to osobista wizja doświadczonej i wykształconej autorki. Wampiry zachowują się tak jak chce tego autorka, a naśladowanie kogokolwiek było by co najmniej głupie. Dziwne gdyby w romansie nie było „ochów” i „achów”. Ktoś tu zabiera się za coś czego nie jest w stanie ogarnąć.
    Nikt nie każe pisać porównania z filmem, bo było by prawdopodobnie równie nieudolne co ta recenzja.
    Akurat Meyer jest doskonałym przykładem i wzorem dla młodych pisarzy. Można uchwycić pewien schemat tworzenia powieści lekkiej i łatwiej. Tego jednak chyba recenzentka nie jest w stanie zrozumieć.
    Co recenzja to większe bagno. Jednak pozostałe pseudo recenzje również mam zamiar skomentować.
    Pozdrawiam.

    • Natalia

      Myślę że wyrażanie własnego zdania dotyczącego książki nie musi się wiązać z listą bestsellerów na moim koncie, Pan również wypowiada się na temat książek, a nie przypominam sobie aby jakąkolwiek Pana dzieło recenzowała ;-) przypominam zaś, że recenzja to zdanie subiektywne, oczywiście idąc za Pana przykładem nikt nie musi się z nią zgadzać, ale jeżeli chodzi o” Zmierzch” nie trudno zauważyć że książka wzbudziła wiele skrajnych i kontrowersyjnych emocji. Od fanów którzy mają poduszki z wizerunkiem Edwarda, po osoby którym książka służy jako awaryjny papier toaletowy.

      A jeżeli chodzi o moją twórczość to tak, sama również jeszcze nie napisałam książki, ale pisane recenzji do 4 części „Zmierzchu” bardzo rozbudziła mój talent do tworzenia ciekawych porównań ;-)

      Jak dla mnie Meyer nie jest wzorem dla młodych pisarzy, chyba że ktoś lubuje się w słabych harlequinach, a co do „lekkiej i łatwej” to oczywiście ale dodałabym również nieambitna i mdła.

      P.S. „Przebrnęłam przez wszystkie części” tak, zaś Pan jak widzę zamierza przebrnąć przez wszystkie recenzje na stronie, choć ani jedna jak na razie się Panu nie podoba… widzę że mamy ze sobą sporo wspólnego w kwestii zaciętości.

    • Michał

      Panie Jastanie, dziwi mnie Pana krytyka recenzji, gdzie zaczyna Pan argumentem, iż autorka recenzji przeczytała całą sagę, mimo niechęci. Ukończenie sagi przez autorkę recenzji świadczy o jej determinacji, nie sadystycznej chęci zjechania dzieła Meyer. Praca recenzenta niestety nie polega wyłącznie na czytaniu ulubionych dzieł.

      „Jestem w prost przekonany, że sama pani Natalia jest twórczynią epickich powieści z fabułą zawikłaną jak ludzkie jelita. Z przyjemnością przeczytał bym ją przeczytał!”
      Deprecjonowanie czyjejś umiejętności oceny w oparciu o brak praktycznej znajomości dziedziny jest nielogiczne. Przyjmując taką argumentację nie można krytykować nic, czego samemu się nie potrafi. Czyli oceniać filmy powinni jedynie reżyserowie, muzykę – muzycy, występ reprezentacji z Ukrainą – piłkarze? No może ostatni przykład nie ma zastosowania do naszych „orłów” :)

      No, ale jeśli jest dla Pana takie ważne powołanie się na eksperta-praktyka przytaczam poniżej wypowiedź niejakiego Stephena Kinga:
      “Harry Potter is about confronting fears, finding inner strength and doing
      what is right in the face of adversity. Twilight is about how important it
      is to have a boyfriend.”

      Akurat Meyer jest doskonałym przykładem i wzorem dla młodych pisarzy. Można uchwycić pewien schemat tworzenia powieści lekkiej i łatwiej.” – owszem, pod warunkiem, że co trzecie zdanie powieści lekkiej i łatwiej zawierać ma któreś ze słów: boski, piękny, baryton, doskonały, lśniący etc. :) Takie drobiazgi jak toporne opisy i błędy autorki np. w okresach wegetacji roślin, czy jechanie w dzień na lotnisko w słonecznej arizonie, które opisuje wspominam jedynie z szacunku dla czytelników i z nadzieją, że młodzi pisarze użyją sagi jako antyprzykładu :)

      Moim zdaniem „Zmierzch” jako dzieło literackie stanowi oksymoron. Nie rozumiem jak można bronić książki napisanej w tak prosty, „płaski” sposób, bez polotu i ciekawej koncepcji. Ta, jaką zaproponowała nam pani Meyer opiera się na naprawdę durnym pomyśle. No bo zadajmy sobie pytanie: czy naprawdę nieśmiertelne istoty zawracałyby sobie głowę chodzeniem do liceum na jakimś zadupiu? Serio nie ma nic ciekawszego do roboty, niż po raz któryś już uczęszczanie na te same zajęcia? (Zwiedzanie świata choćby) Miałoby to szczątki sensu, gdyby tylko to były prawdziwe wampiry, żywiące się ludzką krwią, ale nie! Tutaj „wampiry” to ugrzecznione karykatury potężnych, wiecznych istot, jakie mogliśmy poznać np. w dziełach pani A. Rice, których przedstawiać nikomu nie trzeba.
      Zmierzch doceniam jedynie za przyciągnięcie młodych dziewcząt do świata książek. Mam nadzieję, że zainteresowane tematem wampirów sięgną potem po prawdziwe książkowe dzieła – np. wspomnianej wyżej pani Rice. Gdyby tak było, byłby to wreszcie jakiś pozytywny wkład w literaturę ze strony S. Meyer :)

      Coż, szanuję odmienność opinii, ale warto też popierać je argumentami. Przydają się, gdy dyskusja ma mieć sens :)

      Pozdrawiam

  • nesaru

    podobno walka z fanboyami przypomina tę z wiatrakami, jednak zarazy trzeba leczyć. @Jastan, jeśli nie rozumiesz idei recenzji to przemyśl ją spokojnie w zaciszu,i dopiero wtedy wróć do pisania komentarzy. Recenzje są pisane zarówno by zachęcić,jak i uchronić przed kupieniem badziewia,oba przypadki dla dobra czytelnika. Saga zmierzch to szmira , i powinna byc wymieniona jako przykład „badziewia” w Encyklopedii PWN
    Saga zmierzch jest akurat przykładem literatury nie tyle łatwej i przyjemnej,co prostej i tandetnej, wartej określenia mianem czytadła. Nastawiona na czytelnika o niezbyt wygórowanych wymaganiach (ukłony, Jastan) u innych wywołuje skręt wnętrzości. Uroki mass kultury niestety
    Pozdrawiam

  • Jastan

    Hahaha ^^ Pospolite ruszenie, wezwane przez oburzoną panią Natalię nawiązało grupę wzajemnej adoracji. To trochę śmieszne nie potrafić obronić się samemu i wołać kogoś na pomoc. Cóż…przynajmniej dzięki mnie zwiększył się ruch na stronie. :D

    Recenzja to pewna forma odpowiedzialności za rzetelną i świadomą ocenę książki.

    Moje zapytanie o pani osiągnięcia nie miało na celu urażenia kogokolwiek ani wytknięciu jego braków i przykre, że tak się stało. Zastanawiało mnie po prostu jak ogromny dorobek i doświadczenie musi mieć autorka owej recenzji skoro waży się na takie słowa bez absolutnie żadnej argumentacji.
    Widzę, że nie wypowiadają się tu osoby, które tworzą coś samodzielnie. Gdyby tak było nikt nie poddawał by wątpliwościom faktu, że to jakie postacie autor tworzy zależy jedynie od niego i jego kaprysów. Meyer tak wyobraziła sobie wampiry, tak je wykreowała więc z całym szacunkiem guzik wszystkim do tego jakie one są. To nie argument, że „Są złe bo nie mordują, napadają i gwałcą, a ta jędza nie zna się na rzeczy i zrobiła z krwiożerczych bestii wyidealizowanych bogów seksu”. Takie wyjście może się nie podobać ale nie można wymawiać prawa do tworzenia takich, a nie innych postaci. To chore podejście i nie mam pojęcia skąd ono się bierze.
    Cała marność recenzji polega na tym, że nie ma poparcia w argumentach. Już lepiej swoją opinie zdefiniowali pani poplecznicy i prawdopodobnie gdyby to oni pisali recenzje, nie odezwał bym się ani słowem. Mieli argumentację, pani miała zafochane „bo tak”…a nie! Jednak nie mieli bladego pojęcia i również jedyny argument to to, że książka jest „durna”! Brawo. Szczyt elokwencji polskiej inteligencji! ^^
    Zirytowana recenzentka wmusiła w siebie cztery tomy książki, której nienawidzi. Nie, to zdecydowanie nie jest profesjonalizm bo ten długi czas mogła poświęcić na przeczytanie i opisanie książek wartościowych. Co więcej! Śmiem wątpić, że autorka recenzji nawet nie przeczytała książki, a jedynie jakieś marne streszczenie – takie przynajmniej pojawiają się refleksie po przeczytania którejś z pani recenzji, pełnych narzekań i bluzgów. Nie bronię Zmierzchu, nie bronię całej sagi. Seria była dla mnie mile spędzonym choć niezbyt wartościowym czasem. Sprzeciwiam się jedynie nieudolnym recenzentom, którzy, poprzez swoje niedociągnięcia i nadgorliwość zaciemniają faktyczny obraz powieści.

    Wytykanie romansowi, cech romansu to żałosny paradoks. Gdzie tu logika? Doprawdy w tych czasach każdy kto chce może zostać recenzentem. Dlaczego wiec inni nie mogą zostać recenzentami, recenzentów? Jakie recenzja, takie odczucia. Na portalu znajduję się kilka osób, których recenzje naprawdę mają wartość. Te osoby wiedzą o czym piszą, a ich słowa mają TO COŚ. Piszą, posługując się przy tym konkretnymi argumentami, a nie „bo jest nudne, głupie, powielone, niedouczone i w ogóle feeeee”.

    Czasami po prostu lepiej przyznać, że się do czegoś nie nadajemy. I być może ktoś inny niż ja, lepiej napisał by to co staram się przekazać. Ale jak do tej pory nikt taki się znalażł więc, czemu nie ja? XD Natomiast jest milion innych osób, które lepiej napisały, piszą i napiszą jeszcze recenzję Zmierzchu czy każdej innej książki.

    Pozdrawiam i życzę Wesołych Świąt!

    Ps. Meyer pozostanie wzorem. Nie wszyscy są tak ograniczeni by nie dostrzegać, że popkultura istnieje i ma się dobrze. Jest wzorem i pozostanie natchnieniem dla bardzo wielu autorów. To już się sprawdza. A wy nadal pozostańcie ślepi w swoim umysłowym zaścianku. Powodzenia! ;)

    Jastan Keld

    • nesaru

      Zaskakuje Pan sugestią o pospolitym ruszeniu,którego w moim przypadku nie było.ale jak to mówią „jeder sieht durch seine eigene Brille” . Powinien Pan raczej cieszyć się ze specjalnie loguję się do serwisu zamiast cieszyć się innymi jego funkcjonalnościami. Przechodząc jednak ad rem pragnę zauważyć że choć rzeczywiscie autorka ma prawo tworzyć takie postacie jakie jej zakręcona wyobraźnia podpowie,to jednak każde posunięcie jest oceniane przez czytelników,oraz recenzentów. Zerwanie z pewnymi konwencjami,zwlaszcza tak utartymi jak wampiry przez jednych zostanie odebrane pozytywnie,jak u Pana,u innych spowoduje skręt paru organów wewnątrz. Dlatego też Pani Natalia słusznie ostrzega o wizji autorki w tym zakresie,by czytelnik nie trawiący takiego cukrowania mógł zdecydować na co wydać swoje pieniądze.
      Pogląd że autorka nie czytała książki bo recenzja zawiera narzekania i bluzgi…jest ciekawy.i równie oryginalny pod względem zasad logiki formalnej.
      NIe porywa mnie Pana recenzja recenzji,jest niekonsekwentna (to w koncu recenzentka czytała te 4 tomy czy streszczenie?) nielogiczna w wytykaniu błędów(Jastan zapewne powieści nie napisał) nie zawiera argumentów przeciw( dlaczego meyer jest wzorem?dla kogo?na czyich słowach Pan się opiera?
      ps. szczeniackie ” xD” mógł Pan sobie odpuścić,biednie to wygląda
      Pozdrawiam zaślepionego popkulturowego Jastana :)

  • Michał

    Trochę się odechciewa dyskusji, kiedy reakcją na odmienne opinie jest zarzut o ustawkę ze strony recenzentki. Takie postrzeganie wypowiedzi innych trąci, niestety, narcyzmem. Jeszcze słowo ode mnie: Recenzja to nie kwestia odpowiedzialności, lecz subiektywnej oceny, do której każdy ma prawo. Upatrywanie rzetelności recenzji w stopniu jej podobieństwa do własnej oceny jest dość zabawne muszę przyznać :)

    Pozdrawiam posługujących się argumentami merytorycznymi, ataki ad personam nie przystoją poważnemu rozmówcy

  • Jastan

    Akurat że zostaliście państwo wezwani, to nie ulega watpliwosci.
    Napisałem dlaczego Meyer jest wzorem…cóż widze braki wykształceniu podstawowym. Stwierdziłem, że może jednak przeczytała jedynie streszczenie, a nie sagę. Serio Nesaru…moze jakis kurs czytania ze zrozumieniem?
    *Biednie* to pan wyglada z pana uporem, a *xD* jest rownie szczeniackie co panska składnia.
    I dlaczego ma mnie cieszyc to, ze *loguje sie pan do serwisu* ? :D Rodzaj łaski czy paraliż rąk który pan pokonał?*tak to byl sarkazm* Naprawde nie wiem czy mi sie pan żali czy chwali…

    • nesaru

      może,a może nie ?i co wynika z takiego stwierdzenia?. Toczy pan tą jałowa dyskusję z uporem godnym szaleńca. Oczywiście,jest możliwość ze pracuje pan dla wydawnictwa które wydało te ksiązki,w takim wypadku jeszcze ta obrona mizernej twórczości miałaby sens. W pozostałych przypadkach podejrzewam u pana postępujące Morbus Bleuleri.
      Tak,może pan moje logowanie poczytywać za akt łaski, dobrą radę że może jednak warto zaprzestać komentowania i skupić się np na przekopywaniu grządek w ogródku.

      • Jastan

        Śmiać mi się chce gdy tak czytam te bzdury ^^
        W głowie tworzy pan sobie gotową odpowiedź zamiast w najmniejszym stopniu odnieść się do mojej wypowiedzi. Człowieku ty naprawdę żyjesz w jakiejś innej rzeczywistości. Napiszę więc to jeszcze raz tylko dużymi literami to być może jest szansa, że coś do Ciebie dotrze. NIE BRONIE ZMIERZCHU, NIE BRONIE SAGI ZMIERZCH. SPRZECIWIAM SIĘ JEDYNIE NIEUDOLNYM RECENZJOM Z BRAKIEM ODPOWIEDNIEJ ARGUMENTACJI! Mam to wkleić i skopiować jeszcze dwieście razy, żeby dotarło? Tak to właśnie jest gdy zamiast dialogu, wygłasza się swoje własne, pseudo mądre mowy.
        Faktycznie! Wpisanie schizofrenii po łacinie jest tak nieprawdopodobne! Z tym, że nawet postawy języka wpojone w liceum są niczym skoro byle osioł może sobie włączyć translator google lub Wikipedię. ( Mówię ogólnie, a nie konkretnie do Pana, choć w sumie może jednak…)
        Przekopuje Pan grządki gdy za oknem śnieg? ^^ Cóż…mogę jedynie pozdrowić!
        Ps. Choćby dla zachowania pozorów jakiegoś wykształcenia powinien Pan zadbać o składnie. „(…)łaski, dobrą radę że” Kali jeść, Kali spać…”
        Ps2. Absolutnie nie odniósł się Pan do mojego pytania. „I dlaczego ma mnie cieszyć to, ze *loguje się pan do serwisu* ?” „Naprawdę nie wiem czy mi się pan żali czy chwali…” Akt łaski? A jakieś wnioski? Skąd ta konkluzja? Proszę sobie całość przeczytać kilkakrotnie, sprawdzić w słowniku znaczenie poszczególnych słów i napisać (bądź zaniechać napisania) odpowiedź.
        Pozdrawiam! ;)

        • nesaru

          ze swej strony również czerpię sporą uciechę czytając Pana komentarze,choć jest to radość wymieszana ze smutkiem i refleksją na temat ludzkości.a cóż Pan nie rozumie w mojej składni? moje logowanie może Pan poczytywać za akt łaski I dobrą radę… przejaśniło się ? Fajnie byłoby stać nogami po obu stronach rzeki,prawda?chciałby Pan jednocześnie nie bronić zmierzchu,sądzić z bezstronnej pozycji recenzentkę a z drugiej strony twierdzić że Meyer jest wzorem dla młodych pisarzy. Coś jednak jest tej schizofrenii . Nawiasem mówiąc,cieszę się że google pozwoliło Panu na zrozumienie tego pojęcia :)
          ps.Powinno cieszyć bo daję panu dobre rady, by porzucił Pan epatowanie własną osobą w komentarzach i zajął się czymś fizycznym,jak chociażby tymi nieszczęsnymi grządkami,na pewno z lepszymi efektami :)

  • Jastan

    Doprawdy pana samopoczucie mało mnie interesuję nie wiem więc znów, czy mi się pan żali czy też chwali.

    „Logowanie to akt łaski i dobrą radę” Sam już się „pan” gubi we własnym bełkocie. Jestem zdruzgotany pana głupotą. Jak tylko pan może odchodzi „pan” od tematu i kompletnie nie stara się (Lub nie potrafi) zrozumieć tego co piszę,

    Hahah niektórzy po prostu nie są tak ograniczeni jak „pan” i potrafią na sprawę spojrzeć z szerszej, a nawet kilku różnych perspektyw. Owszem krytykuje recenzję, (Gdzie „pan” tu się dopatrzył próby bezstronnej recenzji, z mojej trony? xD Głupota ludzka nie ma granic…),ale to nie oznacza, że krytykuję autorkę. 90% osób krytykujących słownictwo oraz wiele innych aspektów książki w życiu nie sięgnęło po oryginalne angielskie wydanie i nie ma pojęcia jak ogromne błędy są wprowadzone przez tłumaczy. Ale cóż…nadal upierajmy się przy swoim.

    „Nawiasem mówiąc cieszę się że Google pozwoliło Panu na zrozumienie tego pojęcia :)” dlatego właśnie piszę „pan” w cudzysłowie. Odbijanie cudzego argumentu to najbardziej gówniarskie zagranie w historii naszej planety. Jako, że zazwyczaj dyskutuje z ludźmi na poziomie, nie sądziłem, że ktoś jeszcze tego używa.

    „Coś jednak jest tej schizofrenii’ dziecko ty nie masz pojęcia o czym mówisz. Prawdopodobnie w życiu schizofrenika nie wdziałeś i spłakał byś się gdybyś spotkał w czasie ataku. Doprawy… brak słów;/

    Epatuje to „pan” i to wsią. ZIEMI NIE UPRAWIA SIE W ZIMIĘ ;D Jest „pan” na tyle… hm… niekonkretny… że sądzi pan inaczej? Boże, któż to plącze się po tym Internecie…

    Reasumując, dyskutuje pan ze mną mimo, że nieustannie chce mi pan wykazać swoją wyższość. Głupota? Nie to zdecydowanie za mało, jednak odebrałem zbyt dobre wychowanie by posługiwać się ostrzejszymi synonimami tego słowa. Konwersacja zeszła na tak niski poziom, że prawię sięgnęła pana poziomu, więc ja się wycofuję. Zauwżmy, że nawet recenzentka, Pani Natalia zaniechała awantur mimo, że miała mi najwięcej do zarzucenia. A „pan”…?

    Życzę dalszych sukcesów w internetowych awanturach. Posłużył bym się teraz słynną, internetową maksymą „Kozak w necie, pi**a w świecie” jednak tego nie zrobię. Nie chciał bym być wulgarny ;D
    Pozdrawiam! ;)

    • nesaru

      no cóz,z mojej perspektywy jest pan zwyczajnym internetowym trollem, z którym rozmowa jest tak samo inteligentna co z kazdym innym trollem. Choc akurat pan jest na tyle wyjątkowy że swoje trollowanie próbuje maskować i kryć pod płaszczykiem rzeczowości i obiektywizmu,dlatego też inne osoby wyłączyły się z dyskuzji,nie lubią kopać się koniem.

      życzę sukcesów w egzaminach gimnazjalnych
      pozdrawiam

  • Natalia

    Zaniechałam, bo chciałam spokojnie spędzić Święta nie przed komputerem ;-) Nie spodziewałam się że każdy będzie mi dziękować za taką recenzję, a że wszyscy tu mamy prawo się wypowiedzieć, to spoko. Mi pozostaje tylko czytać, ja już swoje powiedziałam w recenzji.

    Nie koniecznie przejęłam się tym co tu padło, choć uwagi postaram się zapamiętać ;-) uraził mnie troszeczkę argument że nie czytałam książki, to było niemiłe gdyż czytałam każdą część i uznaję to za osobistą obrazę.

    Myślę jeszcze że warto byłoby już zakończyć tę dyskusję gdyż trochę odbiegła od tematu głównego ;-) ale mimo wszystko dziękuję.

    • Jastan

      Jeśli to najbardziej, Panią uraziło to tą jedną rzecz jestem w stanie wycofac i za tą jedną przeprosić. :) Ale tylko tą jedną. I tak się zastanawiam czy otrzymam odpowiedz pod *Księżyc w nowiu*? Proszę darować ale za punkt honoru obrałem sobię wzięcie pod lupe recenzji tej sagii. C;

      • Paweł Kosecki

        Jastan, wydaje mi się że nie rozumiesz co się do Ciebie pisze. Przejrzałem dyskusję i pani Natalia jak i inne osoby podały Ci argumenty przeciw tej książce, podczas gdy Ty używasz jedynie pustych zdań i stwierdzeń bez pokrycia.
        To teraz moje zdanie: Zmierzch, zarówno jak i cała seria nie jest literaturą ambitną. Nie uczy niczego co potem ma się przydać w życiu, nie niesie ze sobą żadnego pozytywnego przekazu, nawet nie jest to książka życiowa. Nie, takie osoby jak Bella nie istnieją, a dziewczęta z takim charakterem zostają starymi pannami. Dlaczego? Bo to jest za idealne. Powieść jako tani romans może się sprzedać, ale żeby nazywać to wybitną literaturą dla młodzieży to jest to duże nadużycie, a tym bardziej jak zacytuje Ciebie Jastanie: „Akurat Meyer jest doskonałym przykładem i wzorem dla młodych pisarzy.” Niestety, nie jest. Sama wikipedia zarzuca jej marysuizm. Podobnie z przytoczonymi wcześniej innymi pisarzami którzy już od dawna są uznanymi wzorami i mają autorytet poparty swoimi dziełami. Jak widać, dyskusja z Tobą nie ma sensu ponieważ ślepo jesteś przekonany o swojej racji, której zresztą nie masz. Wbrew medialnej opinii nad świetnością Zmierzchu nie jest to książka dobra, nawet nie jest przeciętna. Przykro mi, ale nie czytasz dobrych książek. Musisz z tym żyć.

  • Oni

    Tekst błaga o korektę.

Zaprzyjaźnione blogi