Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Wojownicy. Ucieczka w dzicz – Erin Hunter

Recenzja książki Wojownicy. Ucieczka w dzicz

Wojownicy. Ucieczka w dzicz
Erin Hunter

Kiedy otrzymałam do ręki książkę „Wojownicy. Ucieczka w dzicz”, spojrzałam w zielone „oczy” rdzawego kota na okładce. Zdawały się zapowiadać mi w całej swojej szafirowej tajemniczości przygodę, dobrą zabawę i wciągającą historię. Do tego dochodził fragment z TeenInk, mówiący, że książka jest równie dobra co „Harry Potter” czy „Władca Pierścieni”, czy tak naprawdę jest, zapytacie?

Młody kot domowy, o pięknym rudym futrze i imieniu Rdzawy ma wszystko: pełną miskę, pieszczoty od właścicieli i ciepły kąt, jednak takie życie go nie satysfakcjonuje. Niedaleko jego domu znajduje się las, pełen żywych, dzikich stworzeń. W oczach domowego kota, las ten jest zapowiedzią czegoś niezwykłego. Pewnego dnia, Rdzawy przeskakuje za płot by zobaczyć jak wygląda życie bez właścicieli – życie na wolności… i od razu pakuje się w kłopoty. Rdzawy spotyka młodego dzikiego kota i innych przedstawicieli Klanu Pioruna. Po namyśle, młody kot postanawia dołączyć do Klanu i opuścić swoich właścicieli. Na początku nie jest łatwo, przyzwyczajony do wygody kot, stara się wpasować w nowe otoczenie, a i w oczach przedstawicieli swojego gatunku, pozostaje „domowym”. Jednak szybko się okazuje, że Rdzawy posiada wrodzony instynkt i zaciekłość dzikich kotów, które nadają mu imię Ognista Łapa.

Klan Pioruna nie jest jedynym klanem na terenie. Dzieli on granicę z Klanem Wiatru, Klanem Cienia i Klanem Rzeki. Koty starają się nie wchodzić sobie w drogę, ale nie zawsze się to udaje. Między klanami często pojawiają się starcia. Klan Pioruna ma coraz to mniej młodych wojowników, więc każdy jest na wagę złota, zwłaszcza że wpływy Klanu Cienia znacząco rosną…

Miałam złe doświadczenia z książkami opisującymi kocie życie. Ostatnim razem sięgnęłam po Alberta Pierwszego Wielkiego, który okazał się książką opisująca zachowanie pewnego domowego kota. Z czystym sumieniem mogę przyznać, że „Wojownicy…”, okazali się być bardziej wciągający, pewnie dlatego, że w tej książce, wreszcie się coś dzieje.

Podobało mi się podejście autorki (albo autorek, jak dowiedziałam się z sieci, pod imieniem Erin Hunter ukrywają się aż trzy osoby Kate Cary, Cherith Baldry oraz Victoria Holmes), do głównej postaci Ognistej Łapy. Zwłaszcza dobra narracja. Narratorem nie jest sam kot, więc nie musiałam po raz kolejny czytać o rozterkach, przemyśleniach i wątpliwościach głównego bohatera. Akcja jest raczej „zadaniowa”, autorki starały się by ciągle się coś działo… i wyszło to całkiem zgrabnie. Koty oczywiście mają cechy ludzi, choć nie zawsze jest to udane połączenie, zwłaszcza w narracji, gdy „kocie wyrażenia”, są czasami trochę na siłę łączone z „tymi ludzkimi”:

– Królowe dzielą kwatery z wojownikami, ale gdy spodziewają się miotu lub opiekują się młodymi, przebywają w legowisku w pobliżu żłóbka. Starsi mają swoje miejsce po drugiej stronie polany. (s. 68).

Mamy tu pokraczne zdanie, gdzie „kwatery”, „królowe” czy „starsi”, występują koło słów takich jak „miot” czy „legowisko”. Rozumiem, że autorki starały się „ugłaskać” fabułę, by była przeznaczona dla młodych odbiorców, ale podobne zestawienia są jak dla mnie pewnymi nieudanymi słownymi hybrydami.

Myślę, że książka przeznaczona jest zwłaszcza dla dzieci (lub wielbicieli kotów). Każdy łatwo znajdzie tu swojego faworyta, lub bohatera którego będzie lubił najmniej. Kocie przygody pokazują również podstawowe wartości, jakimi powinniśmy kierować się w życiu, czyli przyjaźń, miłość i braterstwo.

Mamy głównego bohatera, który jest wyjątkowy, mamy przepowiednie, dobre i złe osoby, śmiertelnych wrogów i przyjaciół na śmierć i życie… brzmi znajomo? Tak. Wiele recenzji na 4 stronie okładki, porównuje „Wojowników…” do Harrego Pottera. Dla mnie jednak nie jest to takie oczywiste, bo choć opowieść o Ognistej Łapie jest wciągająca i ciekawa, nie potrafię porównać jej z geniuszem opowieści o młodym czarodzieju. Podobnie napis na okładce, w której dwie wielkie książki („Harry Potter” i „Władca Pierścieni”), są zestawieni razem ze sobą… wydaje mi się pewnym czytelniczym naruszeniem. Nie wyobrażam sobie, by ktokolwiek potrafił porównać, lub zestawić te książki i wrzucić do „jednego worka”. Obie te książki, są wspaniałe, jednak dla mnie z całkiem różnych powodów, a napis na okładce „Wojowników…”, sprawił, że się zawiodłam bo spodziewałam się czegoś genialnego (bo czym innym może być takie połączenie?), a nie tylko dobrego.

Razem z książką, przeżyłam ciekawą przygodę zagłębiając się w dziki las wolnych kotów, zielone oczy z okładki, zawiodły mnie na kartki przepełnione dobrą opowieścią, nie jest to „Harry Potter”, ani nie jest to „Władca Pierścieni”, to opowieść o Ognistej Łapie, kocie, który wybrał swoją własną drogę i tego życzę tej książce, niech jej opowieść podąża własną czytelniczą ścieżką.

Informacje o książce:
Tytuł: Wojownicy. Ucieczka w dzicz
Tytuł oryginału: Into the Wild
Autor: Erin Hunter
ISBN: 9788365122025
Wydawca: Nowa Baśń
Rok: 2015

Zaprzyjaźnione blogi