Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Studium w szkarłacie – Arthur Conan Doyle

Studium w szkarłacie - Arthur Conan Doyle

Studium w szkarłacie
Arthur Conan Doyle

Nie podejrzewałam się o to, że jeszcze potrafię tak bardzo zżyć się z bohaterami jakiejś książki, jeśli nie są to bohaterowie mojej książki :-D Nie po tylu latach wypełnionych przeróżnymi lekturami, które co prawda zapadały w pamięć, ale w końcu musiały zrobić miejsce nowym. Wiem, wiem – to w końcu Sherlock Holmes i jego kompan doktor Watson, niemniej naprawdę mi przykro, że na półce nie czeka już na mnie żadna część przygód tego popularnego – nie bez powodu – detektywa. „Studium w szkarłacie” czytałam powoli, dawkowałam je sobie, robiłam przerwy, ale jednak nieuniknione nadeszło – skończyłam lekturę i trochę tak nie wiem, co ze sobą zrobić, nie mając w perspektywie następnej książki o Holmesie.

Gdybym choć trochę zagłębiła się w kolejność, w jakiej powinno się czytać te książki, pewnie od tej właśnie bym zaczęła, ale nie czuję, bym wiele straciła. Każda z propozycji Arthura Conana Doyla jest dobra, więc to bez różnicy, czy zaczęłam od „Studium w szkarłacie„, czy „Psa Baskerville’ów„. Tego ostatniego wciąż uważam za najlepszą, „Studium…” umieściłabym na drugim miejscu mojej prywatnej listy.

Zacznę może od tego, że ta książka jest nieco inna, daje się odczuć, że „Studium w szkarłacie” było pierwsze, że był już pomysł na kreację genialnego detektywa – samouka, ale nie był to jeszcze bohater kompletny, mógł ewoluować, rozwijać się, doskonalić w swoim fachu i jak pokazały kolejne książki autora, to właśnie czynił. Tutaj mamy Sherlocka Holmesa jeszcze nieco nieopierzonego, pewnego siebie, swego talentu, nieco krnąbrnego, ale wciąż dążącego do doskonałości. Mamy go takiego, jakim widział go doktor Watson przy pierwszym spotkaniu. Bo właśnie w tej części ta cudowna para odmiennych osobowości spotyka się po raz pierwszy, zamieszkując w jednym mieszkaniu przy Baker Street, by dzielić koszty wynajmu.

Uśmiechałam się w trakcie lektury, bo w „Studium w szkarłacie” Watson jeszcze wątpi, czasem rzuca w kierunku Holmesa półuśmieszkiem, który mówi więcej niż słowa – jeszcze nie do końca wierzy w skuteczność niekonwencjonalnych, choć bardzo logicznych przecież metod działania swego współlokatora. Coraz częściej spogląda na niego z fascynacją, oddając mu sprawiedliwość w kwestii logiki metod pracy, ale dużo wciąż przypisuje raczej szczęściu i przypadkowi. Wiedząc, jak bałwochwalczy będzie jego późniejszy stosunek do mistrza, nie mogłam pohamować uśmiechu na te wątpliwości, które przecież dopadłyby wielu, jeśli nie większość ludzi w jego sytuacji.

Podoba mi się także konstrukcja fabuły – książka jest podzielona na dwie części, ale to już w pierwszej Sherlock Holmes ujmuje sprawcę morderstw, co było dla mnie sporym zaskoczeniem. To po prostu stało się… szybko. Na wyjaśnienie całej historii przyszedł czas w części drugiej – o dziwo – tak samo zajmującej, jak pierwsza, choć przecież winowajca został już ujawniony czytelnikowi. Cóż, historia jego motywów i przebiegu zbrodni była równie ciekawa, za co ukłony w stronę autora.

Odnośnie do samej historii opowiedzianej przez Arthura Conana Doyla, to jest dobrze, nawet bardzo, bardzo dobrze. Mamy tu motyw zemsty, niespełnionej, choć odwzajemnionej miłości, konflikt na tle religijnym i przypisywanie przez prasę wszystkiemu motywów politycznych. Aż chciałoby się rzec, że dla każdego coś miłego i trochę tak właśnie jest. Według mnie autor genialnie poradził sobie z udowodnieniem nieoczywistej i budzącej wiele kontrowersji kwestii – ofiara nie zawsze jest ofiarą, czasem bywa i katem, ten z kolei nie zawsze jest psychopatycznym zabójcą, żądnym przelania niewinnej krwi.

Cudownie wykreowane postacie, wciągająca fabuła z wątkiem miłosnym w tle, niebanalna zagadka pozwalająca rozwinąć skrzydła Sherlockowi Holmesowi i historia poznania z doktorem Watsonem oraz jego „zauroczenia” pracą współlokatora – to połączenie musiało być efektowne i takie właśnie było. A mnie pozostaje nadzieja, że trafię wkrótce na książkę, która pozwoli mi uwolnić się od poczucia straty, że to już koniec, że nie mam żadnego Holmesa w kolejce do czytania. Niestety wiem, że nie będzie to łatwe.

Informacje o książce:
Tytuł: Studium w szkarłacie
Tytuł oryginału: A Study in Scarlett
Autor: Arthur Conan Doyle
ISBN: 9788378878865
Wydawca: Dragon
Rok: 2019

Zaprzyjaźnione blogi