-->
Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Rozmiar szczęścia nie daje. O zaburzeniach odżywiania i nie tylko – Marta Kieniuk-Mędrala

Recenzja książki Rozmiar szczęścia nie daje. O zaburzeniach odżywiania i nie tylko - Marta Kieniuk-Mędrala

Rozmiar szczęścia nie daje. O zaburzeniach odżywiania i nie tylko
Marta Kieniuk-Mędrala

Czytając tę książkę, nie mogłam doczekać się, kiedy wreszcie będę mogła napisać recenzję i podzielić się z Wami moimi wrażeniami. Poradnik „Rozmiar szczęścia nie daje. O zaburzeniach odżywiania i nie tylko” jest pozycją naprawdę godną uwagi, po którą zdecydowanie warto sięgnąć. Autorką jest Marta Kieniuk—Mędrala, blogerka, która miała w swoim życiu nieszczęście być anorektyczką, ortorektyczką i bulimiczką w jednym. Jak sama pisze:

„Tak więc byłam już gruba i byłam chuda. Byłam też mocno wychudzona (co wskazywało na anoreksję), by potem doświadczyć początków bulimii (wymiotowanie zastąpiłam przeczyszczaniem się za pomocą herbatek i tabletek, ale o tym nieco później). Potoczne mówiąc, doświadczyłam problemów z jedzeniem, co dla wielu ludzi jest pojęciem skrajnie obcym (zazdroszczę tym, którzy jedzą, a po jedzeniu po prostu zajmują się czymś zupełnie innym, strawę traktują jako coś, co ma dać im energię, a nie ukoić zszargane nerwy)”.

Na szczęście udało się jej wyjść zwycięsko z walki, którą tak naprawdę stoczyła z samą sobą, a teraz postanowiła podzielić się z czytelnikami swoją wiedzą i doświadczeniem, jakie zdobyła podczas choroby.

W kolejnych rozdziałach swojej książki autorka kolejno opowiada o poszczególnych etapach swojego życia. Swoją opowieść zaczyna od tego, jak to była kobietą przy kości, z fałdką na brzuchu i postanowiła to zmienić. Pani Marta wzięła się za siebie i z ponad 65 kilogramów w około dwa lata doprowadziła swoją wagę do 42 (przy wzroście metr sześćdziesiąt dwa). Autorka była bardzo zadowolona ze swojego wyniku, chociaż już sam BMI sugerował, że coś jest nie tak. W rozdziale trzecim autorka przybliża nam chorobę – ortoreksja, która jest nam dość mało znana, jednak nie mniej ważna jak bulimia, czy anoreksja.

„Na ortoreksję zapadają osoby, które w swoim życiu dążą do przesadnej perfekcji i są mocno skoncentrowane na sobie. Jednym z najważniejszych celów ortorektyków jest dbałość o zdrowie po to, by uniknąć coraz częściej dotykających nas chorób cywilizacyjnych. Chorzy w dużej mierze nie jedzą ryb (bo mogą być skażone metalami ciężkimi), żywności, która zawiera sztuczne barwniki, produktów zbożowych (bo mogą zawierać polepszacze), różnego rodzaju wędlin (szczególnie tych paczkowanych, w których jest duża ilość niepożądanych składników), drobiu i nabiału (bo zawierają nie tylko antybiotyki, ale też hormony), warzyw i owoców (bo są w większości pryskane)”.

Po przeczytaniu tego zaczęłam się zastanawiać się, co oni właściwie jedzą, bo za wiele do wyboru nie zostaje, po wykluczeniu powyższych rzeczy.

W dalszej części książki, gdy autorka opowiada o początkach bulimii. Dowiedziałam się tutaj o kolejnym zjawisku, o którym nie miałam wcześniej pojęcia — o głodzie ekstremalnym. Jest to częste zjawisko u osób wychodzących z anoreksji i jest on odpowiedzią organizmu na wszelkie braki witamin, mikro i makroelementów, bez których moglibyśmy umrzeć. Jest to stan, w którym cały czas odczuwamy głód pomimo tego, że jemy dużo więcej, niż tak naprawdę potrzebujemy. Jest to takie wołanie naszego organizmu o pomoc, który do tej pory był tak zabiedzony, że musiał zjadać swoje tkanki, aby jako tako funkcjonować. Teraz ciało starało się odbudować to, co zostało do tej pory zniszczone.

Następnie przechodzimy jeszcze raz z panią Martą przez okres uświadamiania sobie, że coś jest nie tak i przez najgorszą część, czyli próbę, a tak naprawdę próby wyjścia z chorób i powrót do normalnego świata. Na koniec autorka mówi, SPRAWDZAM, czyli przedstawia nam kilkanaście porad (które wcześniej przetestowała na własnej osobie), a które mogą być niekiedy dla nas zaskoczeniem. Podkreśla jednocześnie, że najważniejsze jest to, żeby słuchać siebie i swojego organizmu. Jeśli na przykład słynne pięć posiłków to dla nas za dużo, to olejmy to i jedzmy trzy albo cztery. Często słyszymy, że jedzenie po 18:00 jest zakazane, ale jeśli chodzimy spać około północy, to śmiało możemy coś jeszcze przekąsić przed 21:00.

Mogłabym pisać i pisać o tej książce, jednak myślę, że moje recenzja Was zachęciła i sięgnięcie po ten poradnik. Naprawdę warto.

Informacje o książce:
Tytuł: Rozmiar szczęścia nie daje. O zaburzeniach odżywiania i nie tylko
Tytuł oryginału: Rozmiar szczęścia nie daje. O zaburzeniach odżywiania i nie tylko
Autor: Marta Kieniuk-Mędrala
ISBN: 9788381472913
Wydawca: Novae Res
Rok: 2019

Zaprzyjaźnione blogi