Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Pustynne szlaki. Wyjście w nieznane. Medytacje – Jana Paweł Konobrodzki OSB

Recenzja książki Pustynne szlaki. Wyjście w nieznane. Medytacje - Jana Paweł Konobrodzki OSB

Pustynne szlaki. Wyjście w nieznane. Medytacje
Jana Paweł Konobrodzki OSB

Lubię książki, których siła tkwi w mądrej i podanej w przyswajalny sposób treści. Do tej kategorii z pełną odpowiedzialnością mogę zaliczyć „Pustynne szlaki. Wyjście w nieznane. Medytacje„. Na wstępie od razu zaznaczę, że nie chodzi o zwykłą medytację, ale medytację chrześcijańską. To zasadnicza różnica, która z pewnością zawęża krąg odbiorców tej fascynującej lektury. Fascynującej dla chrześcijan, oczywiście. I choć jej autor – Jan Paweł Konobrodzki OSB zaznacza, że mogą ją praktykować właściwie wszyscy, niezależnie od wyznania, trudno jest mi się z tym zgodzić. Dlaczego? Podstawowe założenie książki opiera się na budowaniu bliskiej relacji z Bogiem poprzez medytację i dlatego np. ateiści nie znajdą tutaj niczego interesującego dla siebie. Chociaż… Może dzięki niej ktoś uwierzy w istnienie Siły Wyższej?

Zanim bliżej zaznajomiłem się z „Pustynnymi szlakami…” wydawało mi się, że wiem, czym jest medytacja. Jednak lektura kolejnych stron książki bardzo szybko zweryfikowała mój – jak się okazało błędny – pogląd. Byłem przekonany, że polega na odcięciu się od bodźców płynących ze świata zewnętrznego i wejściu w swego rodzaju letarg. Nie taki jest jej sens. Medytacja to sztuka czytania życia. Polega na świadomym przeżywaniu siebie w obecnej chwili, bez tkwienia w przeszłości czy rozmyślania o przyszłości. Medytując, jesteśmy tylko (i aż!) tu i teraz. Nie koncentrujemy się na tym, co zewnętrzne, ale poprzez spojrzenie w siebie uczymy się odkrywać prawdziwe „ja”. Medytacja przybliża nas również do prawdy o otaczającym nas świecie i ludziach, których spotykamy. Nasze spojrzenie jest przecież skrzywione różnymi – na ogół negatywnymi – doświadczeniami, a jej praktykowanie pozwala nam przywrócić prawdziwy obraz rzeczywistości. Medytując, poznajemy najdoskonalszą formę miłości. Miłości pochodzącej od Boga.

Konobrodzki wskazuje także inne korzyści, jakie niesie z sobą medytowanie. Przede wszystkim daje nam siłę do podejmowania działania, budowania nowych relacji oraz pogłębiania już tych istniejących. Dzięki temu mamy namacalny wkład w tworzenie lepszego świata. Muszę również wspomnieć o nauce pełniejszego przeżywania emocji, co z kolei przekłada się na bycie bardziej prawdziwym, autentycznym człowiekiem. Mimo pogłębienia wewnętrznej spójności, medytacja uczy nas dystansu do życia i – tu powtórzę – poszukiwania wiedzy o nas samych. Czy nie takie właśnie cele towarzyszą ludziom, którzy kształtują swój charakter poprzez walkę ze słabościami?

Po tym budującym wstępie, czas przejść do konkretów. Konobrodzki przedstawia szereg czynników, które pozwalają efektywnie medytować. Okazuje się, że są to naprawdę proste wskazówki – nie musimy robić niczego wyjątkowego ani specjalnie przygotowywać się do tej czynności.

Na początku warto wyznaczyć sobie czas, który przeznaczymy na medytację i określić jej stałą porę. Następnie wybieramy odpowiednie, najlepiej zaciszne miejsce, modlimy się, przyjmujemy wygodną pozycję, skupiamy się i zaczynamy rozważać wybrany temat. Całość wieńczymy kolejną modlitwą. Tylko tyle.

Autor przytomnie stwierdza, że początki medytacji nie będą proste. W jej trakcie może pojawić się wiele rozproszeń, ale przecież to praktyka czyni mistrza.

Aby czytelniej zobrazować sens i znaczenie medytacji, Konobrodzki posłużył się historią Mojżesza. Jego życie jest w końcu najlepszym przykładem na to, że zaufanie Bogu (oraz sobie!) przynosi wiele dobrego. Nawet jeśli chodzi o mordercę…

Sądzę, że te rozważania służą temu, aby wskazać czytelnikom, w jaki sposób można otwierać się na działanie Bożej łaski. Cała sztuka polega na tzw. „wyjściu ze strefy komfortu” (co jest zresztą obecnie bardzo popularne), czyli zmierzeniu się z własnymi słabościami. Warto w tym miejscu pamiętać, że nawet w tych trudnych momentach powinniśmy polegać na swojej intuicji oraz zmysłach rozpatrywanych w kontekście danej chwili.

Możemy sobie w tym pomóc, opierając się na Bogu i czerpiąc od Niego siłę. To postanowienie powinno być poparte gotowością przyjmowania od Niego wszystkiego, co dla nas przygotował – niezależnie, czy mówimy o łasce, czy prawdzie o nas samych, która nie zawsze okazuje się być łatwa do zaakceptowania. Konobrodzki dowodzi, że Stwórca ma najlepszy plan na nasze życie, choć najczęściej odbiegający od naszych oczekiwań.

W trosce o siebie, dobrze jest również zaakceptować własne ograniczenia i bezradność, jaka towarzyszy nam w codziennych zmaganiach. To osłabia nasz lęk.

Czy w tym „oceanie” budujących treści znalazłem jakieś minusy? Owszem. W rozdziale poświęconym dążeniu do wewnętrznego pokoju. Zdaniem autora, wykonanie wysiłku fizycznego wystarczy, aby się uspokoić. To w zasadzie bardzo spłycone „myślenie życzeniowe”, które zupełnie nie pasuje do filozofii tej lektury.

Summa Summarum uważam „Pustynne szlaki. Wyjście w nieznane. Medytacje” za wartościową, bardzo rozwojową książkę dla… wybranych. Choć nie, może trafniejsze okaże się to sformułowanie: dla odważnych chrześcijan, którzy nie boją się odkrywania prawdy, a przyczyn swoich sukcesów i porażek upatrują w sobie, nie w innych. Niemniej zachęcam do lektury również osoby mające problem z braniem odpowiedzialności za swoje postępowanie. Nie mam pewności, czy zmieni ich nastawienie, ale w końcu nawet jedna „nawrócona” dusza jest bezcenna…

Informacje o książce:
Tytuł: Pustynne szlaki. Wyjście w nieznane. Medytacje
Tytuł oryginału: Pustynne szlaki. Wyjście w nieznane. Medytacje
Autor: Jana Paweł Konobrodzki OSB
ISBN: 9788373546509
Wydawca: TYNIEC Wydawnictwo Benedyktynów
Rok: 2016

  • to książka, którą chętnie bym przekartkowała ;)

Zaprzyjaźnione blogi