Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Przeżyć, by żyć. Opowieść o wierze, miłości i uzdrowieniu – Patrycja Michońska-Dynek

Recenzja książki Przeżyć by żyć. Opowieść o wierze, miłości i uzdrowieniu - Patrycja Michońska-Dynek

Przeżyć by żyć. Opowieść o wierze, miłości i uzdrowieniu
Patrycja Michońska-Dynek

Kilka dni temu, czyli w okresie świąt Wielkiej Nocy, zabrałem się za lekturę książki „Przeżyć, by żyć. Opowieść o wierze, miłości i uzdrowieniu” ks. Marka Chrzanowskiego FDP i Patrycji Michońskiej–Dynek. Nie jest to typowy wywiad – rzeka, którego celem jest opisanie pełnej historii życia jego bohatera. Zamiast usystematyzowanego, uporządkowanego chronologicznie życiorysu, dostajemy wiele cennych refleksji na temat Boga. Oczywiście dowiadujemy się również nieco więcej o ich autorze. Muszę przyznać, że ta książka pełna jest życia oraz nadziei – nie tylko na lepsze jutro, ale i lepsze dziś.

Po jej lekturze poczułem szczególną sympatię do ks. Chrzanowskiego, choć nie słyszałem o nim wcześniej. I dlatego chcę jak najszybciej (może uda mi się mimochodem?) napisać, że duchowny jest również poetą. Jego wiersze pojawiły się zresztą w książce. Mówiąc zupełnie szczerze, że nie należę do zwolenników współczesnej poezji ze względu na jej ubogą formę. W ten szablon wpisują się przemyślenia ks. Marka określane mianem wierszy. Nie przemówiły do mnie, niemniej okazują się być ważne dla innych ludzi, a to jest właśnie najważniejsze.

I to (na szczęście) tyle minusów.

Jestem pod wrażeniem silnych więzi rodzinnych, łączących ks. Chrzanowskiego z jego bliskimi. Dzięki nim przetrwał najtrudniejsze momenty swojego życia, zagrożonego już od momentu porodu. W jego trakcie doszło do poważnych powikłań, które spowodowały wylew krwi do mózgu i przyczyniły się do jego niepełnosprawności. A o tej opowiada bardzo otwarcie i szczerze, co jest świetną wskazówką dla ludzi, którzy nie wiedzą, w jaki sposób zachować się w otoczeniu takich osób.

Podobne dylematy mogą nam towarzyszyć w przypadku choroby nowotworowej. I tutaj znów z pomocą przychodzi ks. Marek, który niezwykle szczerze opowiada o tym, jak wyglądały jego zmagania – począwszy od momentu postawienia diagnozy, aż po szpitalne leczenie. W tej historii nie ma nawet cienia niepotrzebnej sensacji, a temat choroby pojawia się niejako przy okazji, mimochodem, jako element (paradoksalnie) opowieści o życiu, nie śmierci. Ujęła mnie jedna z myśli ks. Marka, który powiedział:

„Dziwne to, ale prawdziwe, że nawet jak leżę na łóżku i nie mam siły, wciąż przychodzą różne propozycje, mam różne plany i tak sobie żartem mówię do Pana Boga, że żal umierać. Ale wszystko w Jego rękach…”

Pokładanie ufności w Bogu, zwłaszcza w kontekście śmiertelnej choroby, jest niezwykłym aktem wiary. Czymś pozornie oczywistym w tym duchowym świecie, ale rzadko spotykanym w rzeczywistości, w której nie ma na Niego miejsca… Walka o siebie samego (owe propozycje) też nie pozostaje bez znaczenia. Kiedy się poddajemy, przeciwności zaczynają nas dosięgać i wyniszczać. I nie są one – jak często słyszymy – karą od Boga, choć (na szczęście) może z nich wyciągnąć dla nas dobro.

W „Przeżyć, by żyć” znajdziemy więcej życiowych prawd. Utwierdziłem się w przekonaniu, że dobrą nauką pokory jest unikanie doradzania drugiemu człowiekowi. To bardzo trafne, ponieważ skąd mamy mieć pewność, że coś, co pomogło nam, może okazać się dobre dla innej osoby? Każdy z nas jest niepowtarzalnym bytem i nie zawsze ta sama recepta sprawdzi się w przypadku różnych ludzi.

Właśnie – ks. Chrzanowski w swojej duszpasterskiej posłudze najwyżej ceni bezpośrednie spotkanie z drugim człowiekiem. Nierzadko za… kratkami. Konfesjonału, oczywiście! Myślę, że jest to bardzo ważna forma kontaktu (choć sam nie jestem duchownym), ponieważ nierzadko wystarczy po prostu wysłuchać tego, co ktoś ma do powiedzenia. Ubogacenie go budującym słowem jest dodatkową, ale jakże cenną, wartością.

Zaskakuje mnie szlachetna prostota myślenia ks. Marka, która jest dla mnie – przyznaję – czymś nieco egzotycznym. Najlepiej ujmuje ją poniższe zdanie:

„Bo niektórzy nie wierzą i się nie modlą, i się dziwią, że nie wierzą”.

Taki jest właśnie ks. Marek Chrzanowski, który niepostrzeżenie stał się dla mnie ks. Markiem. To najlepszy dowód na to, że jego misja docierania do ludzi za pośrednictwem różnych mediów i nośników ma rację bytu. Lektura książki „Przeżyć, by żyć” napełniła mnie nadzieją i ufnością w Boże działanie. Tylko że nie zawsze dajemy się poprowadzić Stwórcy właściwą drogą… Wierzę, że poprzez trudne dla nas wydarzenia przychodzi do naszych serc, abyśmy nawrócili się do Niego i żyli pełnią życia. Taką refleksję zachowam po tym (nie)typowym spotkaniu z ks. Markiem. Kto wie – może kiedyś poznam go osobiście?

Informacje o książce:
Tytuł: Przeżyć, by żyć. Opowieść o wierze, miłości i uzdrowieniu
Tytuł oryginału: Przeżyć, by żyć. Opowieść o wierze, miłości i uzdrowieniu
Autor: Patrycja Michońska-Dynek
ISBN: 9788381271851
Wydawca: Bernardinum
Rok: 2018

Zaprzyjaźnione blogi