Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Ukryty wymiar - Patronat MoznaPrzeczytac.pl

Pokusy i łakocie. Rodzina nie do końca idealna – Tara Sivec

Recenzja książki Pokusy i łakocie. Rodzina nie do końca idealna

Pokusy i łakocie. Rodzina nie do końca idealna
Tara Sivec

Sięganie po drugie części książek to ryzykowna sprawa. Szczególnie w sytuacji, gdy już pokochaliśmy bohaterów, a ich losy wciągnęły nas na tyle, że nie sposób się oderwać. Innymi słowy – im większą poprzeczkę ustawił sobie pisarz, tym większe oczekiwania czytelnika i… większe ryzyko rozczarowania. Kiedy sięgałam po II część „Pokus i łakoci” (o podtytule „Rodzina nie do końca idealna”) Tary Sivec, byłam zupełnie świeżo po lekturze części I. Pierwsza część, jak można przeczytać tutaj, dosłownie mnie urzekła. Zachwycałam się zarówno pełnym dowcipu stylem autorki, jak i konstrukcją samych bohaterów, których szczerze pokochałam za ciepło i naturalność. Akcja części I zakończyła się w takim momencie, że to nie chęć zaspokojenia ciekawości ich dalszymi losami skłoniła mnie do dalszej lektury. Tym, co sprawiło, że chciałam czytać dalej, był owy specyficzny styl pisarski Tary Sivec, z powodu którego jej książki powinny być przepisywane przez lekarzy jako „naturalny i całkowicie bezpieczny lek na przygnębienie, chandrę i nudę”.

Jak można się domyślać, w części drugiej „Pokus i łakoci”, czyli „Rodzinie nie do końca idealnej”, poznajemy dalsze losy głównych bohaterów – Clarie, Cartera, Gavina oraz ich rodzin i przyjaciół. Tym razem ich troje próbuje stworzyć prawdziwą rodzinę – kochającą się, ale zdecydowanie nie-idealną. Bo gdyby byli tacy idealni, to przecież – po pierwsze nie byliby sobą, a po drugie – byli śmiertelni nudni, nieprawdaż? Wszyscy nadal przeżywają swoje perypetie, których jest bez liku. Tym bardziej, że przed nimi zupełnie nowe wyzwania – oświadczyny, wieczory panieńskie i kawalerskie, poznawanie przyszłych teściów, wesela… Więcej do powiedzenia mają też bohaterowie do tej pory drugoplanowi, którym również nie brak ani poczucia humoru, ani fantazji. Pod dostatkiem tutaj momentów czasem zabawnych, czasem sprośnych – chociażby spontanicznego seksu w publicznej toalecie czy wizyty w seks-shopie. Wszystko podane w wersji ciepłej komedii sytuacyjnej, z której tylko bohaterowie wychodzą żywi (inni zapewne zginęliby śmiercią wynikłą ze spalenia się ze wstydu). Niestety, tym razem przytłoczyła mnie ilość tych seksualno- używkowych wybryków i ich schematyczność (ileż razy główni bohaterowie mogą zostać publicznie nakryci na uprawianiu miłości?), oraz mnogość bezpośrednich nawiązań i aluzji do sfery seksualnej. Przydałoby się tutaj przypomnieć starą dobrą zasadę Horacego o tak zwanym „złotym środku, czyli umiarze”. Tak, Pani Taro Sivec, co za dużo – to niezdrowo. I najlepsze łakocie też mogą czasem zaszkodzić, zemdlić.

Mimo iż autorka utrzymała styl znany z poprzedniej części – ciepłej komedii romantycznej, w której wszystko i wszystkim kojarzy się z seksem (od matki głównej bohaterki do jej 5-letniego synka), mnie tym razem czegoś zabrakło. Specyficzne poczucie humoru, ciągłe mówienie o waginach, „parówkach”, „orzeszkach” i tak dalej momentami osiągały granice dopuszczalne dobrego smaku (chociaż do osób pruderyjnych nie należę) i po prostu… zaczęły mnie nużyć, bowiem to wszystko znałam już przecież z poprzedniej części. Clarie, która lubi zaszaleć, a mając „za mało krwi w alkoholu”, popełnia masę głupstw; lubieżna Liz, której tylko jedno w głowie; Drew i jego sprośne koszulki czy wreszcie kilkuletni Gavin, przeklinający, kopiący w „orzeszki”, mówiący o „parówkach” i „waginach”. Tak, to też już było. W części pierwszej.

Chociaż książkę nadal czytało się lekko i szybko, po kilku rozdziałach desperacko oczekiwałam jakiejś zmiany, nagłego zwrotu akcji, czegoś, co przerwałoby słodko-pikantną sielankę, ale niestety – nic takiego się nie wydarzyło. Zrozumiałam, że ani Tara Sivec, ani wykreowani przez nią bohaterowie, niczym mnie już nie zaskoczą i prawdopodobnie do końca będzie równie nudno, płasko i przewidywalnie. A nawet i ten charakterystyczny, cięty i błyskotliwy dowcip – znak rozpoznawczy serii Sivec – stępił już swój pazur. Nie oznacza to, że książka jest słaba, tylko że – w porównaniu do części I – słabsza. O ile ta pierwsza była „genialna” – świeża niczym podmuch wiosennego wiatru i odkrywcza, o tyle ta druga… po prostu przeciętna. Nie wniosła niczego nowego do mojego życia, nie zaskoczyła. Wniosek? Równie dobrze mogłam pozostać przy lekturze wyłącznie części I. Po kolejną już raczej nie sięgnę. Natomiast z całą pewnością jeszcze nie raz przeczytam początek historii, bowiem część I serii „Chocolate Lovers” na stałe zagościła w moim sercu i na półce.

Informacje o książce:
Tytuł: Pokusy i łakocie. Rodzina nie do końca idealna
Tytuł oryginału: Futures and Frosting: A Sugarcoated Happily Ever After (ChocolateLovers#2)
Autor: Tara Sivec
ISBN: 9788324698851
Wydawca: Helion
Rok: 2014

Zaprzyjaźnione blogi