Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Pokusy i łakocie. Niezbyt grzeczna rzecz o miłości – Tara Sivec

Pokusy i łakocie. Niezbyt grzeczna rzecz o miłości

Pokusy i łakocie. Niezbyt grzeczna rzecz o miłości
Tara Sivec

Drogie Panie, jeśli macie dosyć wszelkich Christianów, Crossów i Coltonów (oraz ich klonów); jeśli odczuwacie przesyt książek pełnych toksycznej namiętności i bólu, trudnych emocji, zdrad, rozstań oraz życiowych dramatów – sięgnijcie po „Pokusy i łakocie” Tary Sivec. W kategorii najnowszych romansów dla kobiet jest to książka absolutnie wyjątkowa – pełna ciepła i poczucia humoru, pachnąca czekoladą. I… trochę niegrzeczna… A, i przygotujcie sobie chusteczki. Ale spokojnie – podczas tej lektury płakać będziecie tylko ze śmiechu. Bowiem jak to na dobrą komedię romantyczną przystało – ta powieść jest przede wszystkim lekka i naprawdę zabawna.

Jak bardzo zabawna, można przekonać się od dosłownie pierwszych stron, bowiem powieść rozpoczyna się od monologu retrospektywnego głównej bohaterki, który idealnie oddaje jej specyficzne poczuciu humoru:

„W każdej z książek o dzieciach pisanych przez kobiety, które przeżyły najwspanialsze ciąże na świecie, można przeczytać, że z płodem powinno się rozmawiać. To chyba jedyna porada, jaką z nich zaczerpnęłam. Codziennie powtarzałam mu, że jeśli zmasakruje mi pochwę, nagram cały poród na wideo, a potem wszystkim jego przyszłym dziewczynom będę pozakazywała potencjalne konsekwencje przypadkowego seksu i w ten sposób skreślę mu jakiekolwiek szanse na łóżko. Pieprzyć słuchanie Mozarta i czytanie Szekspira. Jak interweniować, to skutecznie” (s. 10).

Jeśli tego typu, specyficzne poczucie humoru przypadło ci do gustu, jesteś gotowa, aby czytać dalej i poznać główną bohaterkę, Clarie Morgan. Clarie to dwudziestoczteroletnia samotna mama czteroipółletniego Gavina, otoczona gronem rodziny i przyjaciół. Oprócz poczucia humoru, wyróżnia ją jeszcze jedno – miłość do czekolady i czekoladowa aura, którą roztacza dookoła. Tak mówi sama o sobie:

„(…) Ja od zawsze chciałam mieć sklep ze słodyczami i ciastkami. Odkąd pamiętam, tkwiłam w kuchni, polewając czekoladą różne słodkości albo piekąc ciasta. Tata często żartował, że nigdy nie mogłabym się niepostrzeżenie koło niego prześlizgnąć, gdyż zdradzał mnie wyczuwalny na kilometr zapach czekolady. Faktycznie, chyba każdym porem emanowałam czekoladowym aromatem” (s. 35).

Główną bohaterkę poznajemy w momencie, gdy jej marzenie właśnie się spełnia – wraz z najbliższą przyjaciółką, Liz, otwiera sklep o intrygującej nazwie „Pokusy i łakocie” (skąd nawiązanie do łakoci, można się domyślać, ale co do „pokus” – to po prostu koniecznie trzeba przeczytać). W tym czasie niespodziewanie spełni się także inne skryte marzenie Clarie – ponownie spotka ojca swojego dziecka, Cartera. Czy tych dwoje, którzy pięć lat temu spędzili z sobą tylko jedną noc, rozpozna się i odnajdzie miłość? Właśnie wokół tego wątku zbudowana została fabuła „Pokus i łakoci”, fabuła dość prosta i niemal jednowątkowa. I w gruncie rzeczy – dość przewidywalna. Ale to nie trzymaniem czytelnika w napięciu autorka zatrzymała mnie na dłużej, tylko ciepłem i poczuciem humoru. Czytając ten romans, mogłam się naprawdę zrelaksować, bo na głównych bohaterów i ich uczucie nie czyhało na każdej stronie „śmiertelne zagrożenie” (czy to pochodzące z zewnątrz, czy też z ich psychiki). „Pokusy i łakocie” to po prostu ciepła, lekka i przewidywalna komedia romantyczna, a nie melodramat. Cóż za odmiana!

W powieści Tary Sivec ujęło mnie przede wszystkim to, że autorka przełamała schemat bohaterów nad-ludzi – zabójczo pięknych i nieprzyzwoicie bogatych. Ci wykreowani przez nią są po prostu absolutnie ludzcy, zwyczajni i „swojscy” niczym przysłowiowa „dziewczyna z sąsiedztwa”. Główni bohaterowie „Pokus i łakoci” – Clarie i Carter – to typowi przedstawiciele klasy średniej (może nawet tej niższej warstwy) z prowincjonalnego miasteczka – ciężko pracujący, niebrzydcy – ale też i nie modele. Ona – ciężko pracująca, młoda samotna mama, która dla rodzicielstwa musiała porzucić studia, On – przystojny, ciepły i opiekuńczy, ale… ani słowa o pieniądzach. Kelnerka i pracownik fabryki. Czy to możliwe? Przyznam, że nawet spodziewałam się momentu, w którym – jak w typowej wersji Kopciuszka dla dorosłych – nagle okaże się, że główny bohater jest jednak milionerem i od tej chwili ci dwoje będą żyli jak w przysłowiowej bajce… ale nic z tego. Żadnej drogi na skróty. Po prostu samo życie. Może to i dobrze? Clarie i Carter, jak na zwykłych śmiertelników przystało, mają ludzkie problemy i ludzkie słabości – pracują na zmiany (on), czasem wypiją za dużo i potem „puszczają pawia” (ona), niemiłosiernie chrapią (on), nie mają czasu na seks i/lub siły, a kiedy próbują po raz pierwszy zasnąć razem (romantycznie objęci)… jest im cholernie niewygodnie! Ale wracając do seksu (zwanym tu „rozmowami międzymiastowymi”) – ich pierwszy raz i późniejszy seks jest tak samo „ludzki” (czyt. prawdziwy) jak i oni sami – ciepły, normalny. Bez „porno-mistycznych fajerwerków”, za to z dzieckiem pukającym do drzwi, bo w środku nocy zachciało mu się pić. I co ważne, zbliżenia (które stanowią dodatek do fabuły, a nie jej trzon) opisane zostały w sposób z jednej strony naturalistyczny, ale z drugiej – ciepły i niewulgarny, dlatego nie powinny nikogo zniesmaczyć. I kończąc tę kwestię – seks w „Pokusach i łakociach” jest dokładnie taki, jak cała książka – lekki, niewymuszony, pozbawiony ciężkiego patosu, okraszony sporą szczyptą pieprzu i… czekolady. A przede wszystkim – pełny zdrowego dystansu do siebie i rzeczywistości oraz ciepłego humoru.

Bohaterów wykreowanych przez Sivec nie sposób nie polubić. Są tak prawdziwi, naturalni i ciepli, a przy tym zabawni, że aż chciałoby się mieć ich w gronie swoich najbliższych przyjaciół – bo spotkanie z nimi to niezawodny sposób na przygnębienie i nudę. Co więcej, nie skrywają mrocznych sekretów i nie noszą z sobą całego bagażu traumatycznej przeszłości. Są dość dojrzali emocjonalnie, co w tego typu powieściach zdarza się nieczęsto, ponieważ najczęściej to właśnie niedojrzałe zachowania napędzają fabułę i odpowiadają za wszystkie te dramatyczne zwroty akcji. A także namiętność. Clarie to kobieta z krwi i kości, stąpa twardo po ziemi, ma silny charakter i nie użala się nad sobą (nadmiernie); Carter zaś, jak na prawdziwego mężczyznę przystało, nie ucieka od nowej rzeczywistości i zobowiązań – jest odpowiedzialny i szybko dojrzewa do nowej roli. Prawda, że nieczęsta kompilacja cech głównych bohaterów w tego typu powieściach?

Tym, co urzekło mnie w powieści Sivec oprócz naturalności bohaterów, to styl, w jakim napisana została ta opowieść. Można powiedzieć, iż jej znakiem rozpoznawczym jest specyficzne poczucie humoru – językowego oraz sytuacyjnego, przy czym większość dowcipu wynika z aluzji i odniesień do seksu. I chociaż opisów seksu w sensie stricte nie ma tutaj zbyt wiele, z dosłownie każdej strony atakują czytelnika „waginy”, „wibratory”, „sutki”, „parówki” i „orzeszki”. Seks stanowi główny temat rozmów zarówno otwartych, jak i aluzji i niedopowiedzeń i czasem wydaje się, iż bohaterowie (od 4-letniego dziecka Clarie do jej matki) nie myślą i nie mówią o niczym innym, a wszystko w tej książce kręci się właśnie wokół seksu. Być może zastanawiacie się, czy aby nie przekracza to granicy dobrego smaku. Otóż, zazwyczaj nie, chociaż to zapewne też kwestia indywidualnej tolerancji na tego typu dowcip. A mówiąc o dowcipie – myślę, że należy tutaj docenić polskiego tłumacza, ponieważ książka obfituje w liczne gry słowne i takie ich oddanie, by nadal miały sens i były zabawne, z pewnością było nie lada wyzwaniem.

Mimo iż „Pokusy i łakocie” to książka z gatunku tych niewymagających historii, które czyta się łatwo, szybko i przyjemnie, na pewno nie jest ani płytka, ani bezwartościowa. Wręcz przeciwnie, autorce udało się z powodzeniem wpleść wartościowy przekaz dotyczący chociażby rodzicielstwa, które wymaga poświęceń i odłożenia własnych marzeń na później, odpowiedzialności czy siły przyjaźni.

Podsumowując, „Pokusy i łakocie” Tary Sivec to ciepła i pełna humoru opowieść, po którą warto sięgnąć szczególnie w trudniejszych chwilach. Z całą pewnością trafi na moją listę naturalnych, czytelniczych „prozaców”.

Polecam! A tymczasem sięgam po drugą część pokus… – „Rodzina nie do końca idealna

Informacje o książce:
Tytuł: Pokusy i łakocie. Niezbyt grzeczna rzecz o miłości
Tytuł oryginału: Seduction and Snacks
Autor: Tara Sivec
ISBN: 9788324685349
Wydawca: Helion
Rok: 2014

Zaprzyjaźnione blogi