Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Kino: obiekt uczuć czy przedmiot badań? W dialogu z myślą filmową i twórczością Rafała Marszałka – Mariola Dopart, Michał Oleszczyk (red.)

Recenzja książki Kino: obiekt uczuć czy przedmiot badań? W dialogu z myślą filmową i twórczością Rafała Marszałka - Mariola Dopart, Michał Oleszczyk (red.)

Kino: obiekt uczuć czy przedmiot badań? W dialogu z myślą filmową i twórczością Rafała Marszałka
Mariola Dopart, Michał Oleszczyk (red.)

Jeżeli ktoś myśli, że w dzisiejszym świecie przeciętny człowiek nie ma już kontaktu ze sztuką, nie potrafi obcować z dziełem, przeżywać go i oceniać – to chyba jest to przesadzona krytyka. Nie tak źle z nami, skoro niemalże wszyscy uczestniczymy, mniej lub bardziej świadomie, w sztuce filmowej. Po publikację „Kino: obiekt uczuć czy przedmiot badań?” sięgnęłam właśnie ze względu na to, że w tytule zawarte zostały dwie przeciwstawne intuicje, z którymi spotyka się aktywny odbiorca dzieła filmowego. Pytania nasuwają się same: jak oglądać dzieło filmowe, na ile wczuć się w opowiadaną historię, obdarzyć uczuciami bohaterów i patrzeć ich oczami? Gdzie natomiast jest miejsce na bardziej techniczną refleksję, czy tylko profesjonaliści mają monopol na analizę warsztatu filmowego?

Recenzowana tu książka to jubileuszowa publikacja na cześć Rafała Marszałka, znanego polskiego teoretyka i krytyka filmowego, który w 2010 r. obchodził swoje 70. urodziny. Powiedzieć, że przeżył najlepszy okres polskiego kina, to oczywiście za mało, bo przez swoją działalność w roli krytyka, a później już w czasie akademickiej kariery stał się jednym z twórców polskiego środowiska związanego z kinem. Przez wiele lat pokazywał, jak można odczytywać sztukę filmu, co jest istotne w interpretacji, stając się nauczycielem pokoleń krytyków, a pośrednio – poprzez ich twórczość – zapewne i szerszej publiczności. Spod jego pióra wyszło kilka zasadniczych dla polskiej literatury o filmie publikacji, m.in. „Pamflet na kino codzienne”, „Filmowa pop-historia” czy „Kino rzeczy znalezionych”. Jednak znów – powiedzieć o Marszałku, że jest krytykiem i teoretykiem filmu, nie zaznaczając, że jest również świetnym kulturoznawcą z zainteresowaniami socjologicznymi, psychologicznymi, literaturoznawczymi – to wszystko za mało. Mamy do czynienia ze współczesnym człowiekiem renesansu. Jak piszą autorzy tomu:

„Tajemnica «fenomenu Marszałka» polega chyba właśnie na tym, że pisząc o sztuce kina, sam pozostał artystą – utalentowanym pisarzem, a zarazem filozofem kultury, że z muz chyba najbliższa byłaby mu Kaliope”. [s. 11]

Publikacja koncentruje się więc z jednej strony na osobie badacza, zatem znajdziemy tu kilkanaście tekstów, często dość osobistych, autorstwa osób, które znają Marszałka od różnych stron – jako przyjaciela, współpracownika, autora czy pasjonata, kinomana, ale i zapalonego szachistę. Jest to różnorodna i dość wspominkowa część tomu. Drugim tematem tej publikacji jest samo kino, rozumiane w dwójnasób: jako sztuka filmowa, a także jako obraz świata, pryzmat, przez który oglądamy rzeczywistość. Znajdziemy tutaj wiele artykułów, które przypadkowemu Czytelnikowi mogą się na pierwszy rzut oka wydać nazbyt różnorodne, będzie bowiem mowa o polskich filmach z czasów PRL, historii kina rosyjskiego, pojawi się kilka konkretnych analiz filmowych, od Wajdy po W. Allena, referaty o tematyce zarówno kulturoznawczej, jak społeczno-politycznej, a to wszystko tylko wstęp do mnogości poruszanych zagadnień. Po dłużej lekturze okaże się jednak, że w tym szaleństwie jest metoda, co wychwycą łatwo humaniści zainteresowani szeroko pojętą kulturą – osoba Marszałka i jego sposób uprawiania krytycznej refleksji spaja te różnorodne zainteresowania autorów publikacji. Przy hermeneutycznym, czyli zaangażowanym, pełnym pasji i twórczej ciekawości podejściu, jakie cechuje filmoznawcę, nie można uniknąć konfrontacji z problemami z wielu dziedzin. Kino jako obraz rzeczywistości staje się przedmiotem badawczym tak różnorodnym jak wielowątkowe jest życie.

Moją lekturę tego zbioru tekstów rozpoczęłam od środka, tj. od przedruku rozmowy Bogusława Doparta z Marszałkiem. To właśnie w tym podrozdziale najbardziej bezpośrednio możemy poznać osobę krytyka i jego poglądy na to rzemiosło, choć lepiej powiedzieć – na tę sztukę. Badacz diagnozuje:

„Tylko w niektórych wersjach krytyki filmowej wyjaśnia się dla samego wyjaśniania. Przeważnie opisuje się, interpretuje i argumentuje za czymś lub przeciw czemuś. W krytyce dominuje funkcja praktyczna: przekonywania do swojego poglądu jak największej ilości ludzi […]”. [s. 120]

Czy tak być powinno? Wygląda na to, że krytyka sprowadza się w zasadzie do retoryki.

„Od dawna bronię niepopularnej tezy, że krytyk jest inicjatorem wymiany myśli, a nie ekspertem w technicznym, pragmatycznym rozumieniu słowa czy jakimś sędzią w świecie sztuki”. [s. 122]

Nakreślenie przez Autorów tomu sylwetki Rafała Marszałka rzuca światło na to, jak czyta się teksty oscylujące wokół filmoznawczej tematyki w drugiej części książki. Myślę, że warto aby każdy, kto podejmuje trud uważnego oglądania filmu i wypowiadania się o nim, choćby i w gronie własnych przyjaciół, zrozumiał, na czym polega postawa badawcza Marszałka. Dla mnie jest tu bardzo mało typowej, suchej, bezosobowej akademickości, w której „uważa się, iż…”, ale też niezwykła erudycja, metodologiczna świadomość i naukowa rzetelność. Z drugiej strony nietrudno zauważyć, że warsztat ten podparty jest jednak motywacją, która pozwala zaryzykować twierdzenie, że kino było, jest i będzie obiektem uczuć. Kino jest obrazem życia, wobec którego nie pozostajemy obojętni. Wymaga ono otwartej i nieuprzedzonej postawy.

„[…] ruchy stadne w humanistyce to pułapka. Gdy człowiek na uniwersytecie ma dużo pary, energii i zainteresowań, powinien kręcić się wszędzie, gdzie tylko może. Niech bywa jak najczęściej w różnych miejscach, często, właśnie na zasadzie przeciwstawień. Szukać, jak najwięcej szukać – i wtedy się dojdzie jeśli nie do syntezy, to do krytycyzmu wobec autorytetów, wobec stereotypów poznawczych, a w dalszej perspektywie wobec źródeł. Swego rodzaju kategoria dysonansu poznawczego jest motorem”.[s. 117]

Każdy miłośnik kina i niejeden humanista doceni tę pozycję. Prócz sporej dawki wiedzy, jaką dostarcza zbiór, otrzymujemy też po namyśle bardzo konkretne narzędzia do własnej pracy ze sztuką filmową. Jak bowiem wiadomo, żeby coś ujrzeć, trzeba nauczyć się odpowiednio patrzeć – w tym kontekście nie tylko w przenośni, ale wyjątkowo dosłownie.

Informacje o książce:
Tytuł: Kino: obiekt uczuć czy przedmiot badań? W dialogu z myślą filmową i twórczością Rafała Marszałka
Tytuł oryginału: Kino: obiekt uczuć czy przedmiot badań? W dialogu z myślą filmową i twórczością Rafała Marszałka
Autor: Mariola Dopart, Michał Oleszczyk (red.)
ISBN: 9788393438204
Wydawca: Dop Art
Rok: 2012

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń książkę
Ocena: 7.0/10 (1 głos)
Kino: obiekt uczuć czy przedmiot badań? W dialogu z myślą filmową i twórczością Rafała Marszałka - Mariola Dopart, Michał Oleszczyk (red.), 7.0 out of 10 based on 1 rating

Komentarze

komentarze

  • Nie słyszałam o tej książce. Wygląda ciekawie w kontekście krytyki w ogóle, zarówno filmowej, jak i literackiej. Oraz stopniowego zanikania tej ostatniej. Coraz trudniej o krytykę z miłości do samej krytyki właśnie – objaśniania, wymiany myśli, polemiki.

    VA:F [1.9.22_1171]
    Ocena: 0 (całkowicie: 0 głosów)
Zaprzyjaźnione blogi