Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Ewolucja, dewolucja, nauka – Maciej Giertych

Recenzja książki Ewolucja, dewolucja, nauka - Maciej Giertych

Ewolucja, dewolucja, nauka
Maciej Giertych

W swojej nowej książce zatytułowanej „Ewolucja, dewolucja, nauka” profesor Maciej Giertych ogłosił pogląd, że ewolucja to teoria, a dewolucja to fakt. Szanowany w Polsce i w środowisku międzynarodowym naukowiec, sporadycznie zaangażowany też w politykę, rozprawił się w owym dziele z teorią ewolucji postulując potrzebę odejścia od poglądów Karola Darwina i jego zwolenników. Maciej Giertych krytykuje ewolucjonistów, wskazując na szkodliwość ich sposobu myślenia oraz podejmowanych działań, co z właściwą sobie narracją uzasadnia opierając się na swojej wiedzy w zakresie fizjologii roślin i genetyki oraz wieloletnim doświadczeniu naukowym, a także na rezultatach badań prowadzonych przez naukowców z różnych dziedzin nauki.

W każdym razie książka „Ewolucja, dewolucja, nauka” nie wywodzi się wyłącznie z zacisznych studiów prowadzonych przez Macieja Giertycha. Genezą jej napisania była zwołana przez autora, pełniącego wówczas funkcję eurodeputowanego, konferencja w Parlamencie Europejskim w dniu 11 października 2006 roku na temat nauczania teorii ewolucji w szkołach Europy. W istocie rezultat tej konferencji pod postacią książki „Ewolucja, dewolucja, nauka” ma charakter podręcznikowy – lektura nowej książki Macieja Giertycha stanowi więc przyczynek do studiów nad problematyką ewolucji, a co za tym idzie, nad całą serią dylematów, które autor kreuje w refleksyjnej świadomości czytelników. Natura owych dylematów nie opiera się wyłącznie na istocie stworzenia gatunku ludzkiego, będącej osią podjętych rozważań, ale również na moralności, sposobie rozumienia naszej obecności na świecie w ujęciu współczesnym i historycznym, a także na przyjmowanych przez nas postawach w ramach stosunków społecznych.

Tak oto o ile dwa pierwsze, obszerne rozdziały książki „Ewolucja, dewolucja, nauka” stanowią zaprezentowaną w dyskursie popularnonaukowym syntezę na temat osiągnięć na gruncie paleontologii, sedymentologii, stratygrafii i innych nauk lub nauk pomocniczych, względnie ich starannie wybranych obszarów sprzyjających badaniom nad istotą stworzenia, o tyle podjęte w czterech kolejnych rozdziałach rozważania stanowią krzyk embrionów. Pod tym względem szczególnie rozdział czwarty pt. „Teoria ewolucji a etyka” zapada w pamięć ze względu na grupę przytoczonych poglądów i faktów powiązanych z ewolucjonizmem. Otóż Maciej Giertych dowodzi, że teoria Karola Darwina, ten wielbiony w środowiskach ateistycznych darwinizm, sprzyja takim nienaturalnym zjawiskom, jak niemalże jarmarczny handel spermą i komórkami jajowymi ludzi powszechnie uważanych za utalentowanych (np. modeli i modelek). Mało tego. Polski naukowiec dostrzega związki pomiędzy poglądami Karola Darwina a hitleryzmem, ściślej: pomiędzy odgórnie sterowaną eliminacją ludzi schorowanych, starych lub z jakiegoś powodu niewpisujących się w systemową pulę pożądanych cech i wartości. Szokująco w tym kontekście brzmią opisy edukacji seksualnej prowadzonej w niektórych stanach USA albo kreowanie w różnych środowiskach poglądów o „prawie do nieistnienia” czy też o „stworzeniu ludzi, aby byli ciężarem dla innych”. Maciej Giertych się temu stanowczo przeciwstawia, stając się zarazem wytrwałym orędownikiem odrzucenia teorii ewolucji.

Wszakże zdaniem autora, wydaje się iż uzasadnionym, ewolucja polega na eliminowaniu gatunków stając się dewolucją, której dziś poddaje się Ziemia i jej mieszkańcy. W jaki bowiem sposób, pyta Maciej Giertych, następuje rozwój istot żywych jeśli nie poprzez eliminację najsłabszych cech danego gatunku? Autor przytacza szereg przykładów w kontekście historycznym i współczesnym świadczących o wymieraniu, względnie stopniowym ograniczaniu, różnorodności gatunków w rezultacie procesów związanych z ingerowaniem w ich genetykę, a także z koniecznością dostosowywania się (adaptacji) do warunków dla nich nienaturalnych. Owa zmienność warunków sprzyja zmienności gatunków, choć nie są to zawsze procesy naturalne, czasem bowiem są związane z katastrofą lub klęską żywiołową, będącą podstawowym czynnikiem adaptacyjnym zmieniającego się gatunku, ewentualnie powodującym jego wymarcie. W tym aspekcie trzeba sobie też uświadomić, że integralną częścią rozważań Macieja Giertycha jest pogląd o nieistnieniu ciągu ewolucyjnego „od małp do ludzi”, nazywanego przez autora zafałszowanym, ani też o gruntownych zmianach jakości gatunku – zmienia się bowiem jego liczebność i ogranicza zdolność do życia w zgodzie z prawami natury. Autor książki „Ewolucja, dewolucja, nauka” stawia więc śmiałe tezy o nieistnieniu „brakującego ogniwa ewolucji”, przeciwstawia się obowiązującej koncepcji ewolucyjnego datowania wydarzeń, a także nie wyklucza możliwości współistnienia dinozaurów i ludzi w przeszłości. Całość poglądów Macieja Giertycha pozostawia czytelnika w sferze głębokich rozważań nad swoim pochodzeniem.

Owe rozważania, choć niewątpliwie obciążone poważnym ładunkiem treści kwestionującej przyjęte modele wyobrażeń o rozwoju, zostały zaprezentowane w dość przyjaznej formie. Książka „Ewolucja, dewolucja, nauka” została bogata ilustrowana interesującymi (czasem wstrząsającymi) zdjęciami, a także obszerną serią ciekawostek biologicznych, przyrodniczych i społecznych, mających szansę zainteresować nawet najbardziej twardogłowych ewolucjonistów. Być może niektóre sformułowania stosowane przez Macieja Giertycha w dwóch pierwszych, powiedzmy: najbardziej naukowych, rozdziałach książki mogą wydać się trudne dla potencjalnych czytelników niezainteresowanych dotąd poruszaną problematyką, ale już konstatacje autora na temat etyki oraz religii w kontekście teorii ewolucji powinny uruchomić nie tylko naukową, ale też społeczną dyskusję. Tym bardziej, że wniesione przez Macieja Giertycha poglądy nie są wyłącznie dziełem jego osobistych dociekań, ale znajdują też odbicie w rozważaniach naukowców z całego świata, docenianych choćby w murach Filharmonii Sztokholmskiej.

Czym zatem jest stworzenie? Od kogo pochodzimy? Kim jesteśmy? Maciej Giertych przeciwstawia się, jak to nazywa dyktatowi teorii ewolucji, utrwalając nowe odpowiedzi na postawione pytania lub doszukując się ich niespopularyzowanych wariantów. Wszystkie wyłożone poglądy opierają się na precyzyjnych argumentach, opartych na wiedzy naukowej i wieloletnich rozważaniach autora. W każdym razie żyjemy dziś w czasach, w których reguły społecznej koegzystencji uległy wyraźnemu osłabieniu i nawet postacie warte czci bywają obiektem krytyki medialnej. Tymczasem może warto otworzyć umysł na słowa mające szansę stać się katharsis na gruncie postrzegania koncepcji stworzenia świata, a nade wszystko jego mieszkańców. Słowa, które swoim czytelnikom oferuje Maciej Giertych w książce „Ewolucja, dewolucja, nauka”.

Informacje o książce:
Tytuł: Ewolucja, dewolucja, nauka
Tytuł oryginału: Ewolucja, dewolucja, nauka
Autor: Maciej Giertych
ISBN: 9788380790278
Wydawca: Fronda / Wydawnictwo Giertych
Rok: 2016

Kontakt z recenzentem: konrad.morawski@wp.pl

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń książkę
Ocena: 3.4/10 (23 głosów)
Ewolucja, dewolucja, nauka - Maciej Giertych, 3.4 out of 10 based on 23 ratings

Komentarze

komentarze

  • Damian Cedrowski

    Bardzo mnie ciekawią „fakty naukowe” którymi posługuje się Giertych. Czy książce są cytowania do prawdziwych publikacji naukowych? Czy tylko do nierecenzowanych czasopism?

    VA:F [1.9.22_1171]
    Ocena: 0 (całkowicie: 0 głosów)
  • Mmm

    Jak to jest z tymi naukowcami ze mając te same fakty jedni twierdzą że jest ewolucja a drudzy nie. To tylko wywołuje galimatias i fundowanie bezsensownych badań aby czegokolwiek dociec. I tak zamiast lekarstwa na raka mamy kolejne książki i konferencje…

    VA:F [1.9.22_1171]
    Ocena: 0 (całkowicie: 0 głosów)
    • Robert

      Odnoszę wrażenie, że duża część ludzi uważa naukowców za cudotwórców, którzy tworzą „prawdy absolutne” obowiązujące do końca świata :-)
      Nie jest to prawda.
      Naukowcy, zwłaszcza w takiej dziedzinie jak ta, tworzą hipotezy, które małymi kroczkami do prawdy nas przybliżają. Wraz z rozwojem technik badawczych, te hipotezy stają się punktem wyjścia dla następnych hipotez i teorii. Wszystko to posuwa naukę do przodu, to jest jedyna możliwa droga.
      Jak można dziś powiedzieć na 100% co się działo miliony lat temu? Wiara w coś takiego jest naiwnością.
      Możliwe jest tylko posuwanie się do przodu małymi kroczkami: dyskusje, spory, tworzenie nowych teorii, rozwój technik badawczych itp. Wszystko oczywiście w oparciu o posiadaną już wiedzę, a nie o bujanie w obłokach i prywatne złośliwości.

      VA:F [1.9.22_1171]
      Ocena: 0 (całkowicie: 0 głosów)
  • Trololo

    Książka wydana jest bardzo fajnie, treści są przejrzyste. Naprawdę świetna książka z gatunku fantastyka ;) Może poprawić humor, ale czytać z dystansem.

    VA:F [1.9.22_1171]
    Ocena: 0 (całkowicie: 0 głosów)
    • Robert

      Skomentuj może jakieś konkretne fakty opisane w książce, bo pisząc tak niekonkretnie sam tworzysz swoją prywatną fantastykę.

      VA:F [1.9.22_1171]
      Ocena: 0 (całkowicie: 0 głosów)
  • Pani od biologii

    Chcesz przykładów?

    „Selekcja to proces eliminowania tego, co w danych warunkach

    jest niezdolne do życia, lub dla hodowcy nieprzydatne.

    W podręcznikach szkolnych opowiada się o białych i czarnych

    ćmach siadających na korze brzozy. Te bardziej widoczne są

    zjadane przez ptaki, czyli mamy eliminację czarnych na

    białej korze i jasnych na korze czarnej (zdarzającej

    się w warunkach zanieczyszczenia kory sadzą w

    okręgach przemysłowych).

    Oczywiście, gdy przemysł przestał emitować

    sadzę, zarówno kora brzozy, jak i ćmy wróciły do

    koloru białego. Nowy gatunek nie powstał.” < to tak głupia wypowiedź, że aż nie wiem od czego zacząć. Czy od tego, że to po prostu nieprawda, bo ćmy nie "wróciły do koloru białego", tylko stopniowo dobór naturalny zadziałał w drugą stronę? I że autor nie powinien oczekiwać ewolucji i utworzenia gatunku na przestrzeni kilku dekad? Każdy z podstawowym wykształceniem biologicznym powinien to wiedzieć. To pierwszy fragment, jaki przeczytałam, na resztę jeszcze nie spojrzałam. Chętnie przeczytam całość, jak tylko wpadnie w moje ręce, żeby wszystkim wypunktować kawałek po kawałku, jak bardzo wielką jest bzdurą. Poniżej zamieszczam wypowiedź Szymona Drobniaka, naukowca z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

    "Książka ta posługuje się bardzo licznymi – jednak we

    wszystkich przypadkach wątpliwymi naukowo lub wyrwanymi z kontekstu

    przykładami na poparcie swoich tez. Prof. Giertych nie tylko odrzuca

    teorię ewolucji oraz jej naukowość, ale także kwestionuje nowoczesne

    osiągnięcia geologii, odrzuca przyjęty obecnie stan wiedzy o wieku

    Ziemi, jej budowie geologicznej i dynamice. Czyni to używają

    stronniczej argumentacji, agresywnego języka i z brakiem poszanowania

    dla merytorycznej dyskusji naukowej opartej na opublikowanych faktach.

    Całość tez przedstawionych w książce nie jest zgodna z aktualnym

    stanem wiedzy naukowej oraz obowiązującymi programami nauczania

    biologii."

    VA:F [1.9.22_1171]
    Ocena: 0 (całkowicie: 0 głosów)
    • Robert

      No tak, nie czytałam ale wiem, że dalej są same bzdury. Typowe, nie komentuję.
      Ja przeczytałem całą książkę dwa razy i twierdzę, że jest ona ciekawym głosem w dyskusji na omawiany temat.
      Tym bardziej, że powstała na podstawie materiałów z konferencji w Parlamencie Europejskim w 2006 r.

      VA:F [1.9.22_1171]
      Ocena: 0 (całkowicie: 0 głosów)
      • magister

        Robercie, konferencja w PE to nie jest najlepszy argument, zwłaszcza że organy UE nie są żadnym autorytetem naukowym (nie mówiąc o kompromitowaniu się w stylu globalne ocieplenie czy ślimak jako ryba). Materiały konferencyjne też nie są zwykle recenzowane i nie stanowią nigdy jako publikacja naukowa, więc może pomińmy tę informację bo co najwyżej może być neutralna, jak nie szkodliwa dla książki ;) Lepiej zająć się analizą samej treści…

        VA:F [1.9.22_1171]
        Ocena: 0 (całkowicie: 0 głosów)
        • Robert

          Pełna zgoda, w PE można prawdopodobnie wynająć salę i zorganizować tam co się chce.
          Natomiast przechodząc do książki…
          1. Rozumiem, że taka książka zaburza nieco spokojną, szkolną rzeczywistość, wprowadza pewne wątpliwości (uczniowie są często bardzo dociekliwi i żądają wyjaśnień) itp. Rutyna nauczycielska może być w opałach :-)
          2. Wydaje mi się, że analiza samej treści niewiele da, ponieważ większość z nas prawdopodobnie nie ma wystarczająco dużej wiedzy na ten temat.
          Np. Autor pisze o jakichś badaniach laboratoryjnych, dotyczących powstawania warstw. Pewnie nikt z nas nie widział żadnych opracowań na ten temat. Nie wiemy czy to są laboratoria poważnych instytucji, czy wyniki badań są publikowane w znanych periodykach naukowych itp.
          3. Mamy za małą wiedzę, ale to nie znaczy, że nie możemy sobie trochę na ten temat porozmawiać.
          Porozmawiać, a nie przerzucać się „argumentami” typu: głupia wypowiedź, wielka bzdura, agresywny język, przecież to oczywiste itp.
          4. Nie ma u nas niestety obyczaju dyskutowania na poważne i ciekawe tematy. Wszelkie próby kończą się niestety emocjami na coraz niższym poziomie.
          Niedawno ktoś powiedział, że spotykając się z rodziną (a sądzę, że w innych okolicznościach też) powinniśmy rozmawiać na tematy, które łączą a nie dzielą.
          No to chyba zostają tylko choroby, bo wszelkie rozmowy np. o polityce lub religii są raczej skrajnie niebezpieczne :-)

          VA:F [1.9.22_1171]
          Ocena: 0 (całkowicie: 0 głosów)
  • Robert

    Wbrew powszechnym opiniom uważam, że takie książki mają sporą wartość a nawet są wręcz niezbędne.
    Są niezbędne bo pobudzają do dyskusji, pozwalają przemyśleć na nowo własne poglądy, które nieraz kształtowały się pół wieku temu.
    Nie trzeba się koniecznie utożsamiać z poglądami Autora, ale dobrze jest od czasu do czasu zweryfikować własne poglądy, żeby się nie okazało że są one tylko stereotypami lub dogmatami przyjmowanymi kiedyś „na wiarę”, bez żadnej głębszej refleksji..
    To zawsze odświeża umysł tym bardziej, że cały czas nauka bardzo szybko się rozwija, powstają nowe techniki badawcze itp. Przykładem może być np.rozwój genetyki i pojawienie się dzięki niej nowych, wspaniałych, możliwości badawczych.
    Nie bójmy się tego, że nowa wiedza zniszczy nam coś wartościowego i wprowadzi zamieszanie w naszych poglądach. To absurd. Jeżeli coś ma jakąś wartość to samo się obroni.

    VA:F [1.9.22_1171]
    Ocena: 0 (całkowicie: 0 głosów)
Zaprzyjaźnione blogi