Fantastyka

Windykator Szatana – Włodzimierz Krzysztoszek

Windykator szatana - Włodzimierz Krzysztoszek

Windykator Szatana
Włodzimierz Krzysztoszek

„Coraz częściej dochodzę do wniosku, że życie to absurd. Zaczyna się absurdalnie i tak samo kończy. W każdym razie tak oceniam moje życie. Teraz też stanąłem w obliczu absurdu, bo całkiem poważnie myślałem o zmianie pracy, która to zmiana polegała na porzuceniu normalnego zajęcia na rzecz pracy dziwnejˮ.

Pierwsze, co przychodzi mi na myśl po przeczytaniu „Windykatora Szatanaˮ Włodzimierza Krzysztoszka, to Teatr absurdu. Tak wiele podobieństw można odnaleźć w tej sporych rozmiarów książce. Teatr absurdu to jeden z nurtów w teatrze współczesnym, ale co ważniejsze najbardziej charakterystyczną cechą jest kwestionowanie ontologicznego rozstrzygnięcia świata. Przewodnimi tematami są niepewności – niepewność rzeczywistości i otaczającego nas świata. Zupełnie tak, jak w tej książce. W sztukach Teatru absurdu bardzo często pojawia się także motyw snów. Jakby autor „Windykatora Szatanaˮ opierał się na tego typu dramatach. Książka przesiąknięta jest niedorzecznościami i wszystkim, co się z tym łączy. Biorąc pod uwagę jej specyficzną fabułę, słowo „absurdˮ wydaje się pasować idealnie.

Od jakiegoś czasu stronię od książek fantasy. Wydaje mi się, że w ostatnim czasie przeczytałam ich za dużo i mam przesyt. Po tę pozycję sięgnęłam jednak z dużą nadzieją. Historia wydawała się być bardzo intrygująca.

„W równoległej rzeczywistości – stworzonej przez Szatana – anioł Astarot jest w sposób niepojęty dla ludzi znudzony swoim trwającym wieczność życiem. Aby się odrobinę rozerwać, zasiedla kolejne ludzkie ciała. Jako Jan Lis – doświadczony windykator – pracuje w firmie Morfeusz, gdzie realizuje swoje nienasycone pragnienie zemsty. Okrucieństwo to jego chleb powszedni, a ulubionym celem są działający na niego niczym płachta na byka duchowni. Aby odreagować codzienne stresy, prowadzi nader bujne życie seksualne, co nie przeszkadza mu w pełnieniu roli oddanego ojca i mężaˮ.

Brzmi zachęcająco, prawda? Ale to dopiero kropla w morzu. Tak naprawdę opowieść jest niesamowicie rozbudowana, a główny bohater jest na tyle szczególny, że do końca książki wahałam się, czy go lubię. To bardzo ciekawe doświadczenie. Mam wiele sprzecznych uczuć po lekturze i jestem bardzo ciekawa czy to tylko moje wrażenie. Jednak mimo to nie można odmówić autorowi niesamowicie dokładnego warsztatu pisarskiego. Z największą precyzją historia została napisana a sam tekst dobrze skorygowany. Warto tutaj wspomnieć, że mimo łatwo przyswajalnego języka, książkę czyta się powoli. Przede wszystkim przez wzgląd na poruszane tematy. Można natknąć się na różne poglądy dotyczące wiary w Boga i nie tylko, ale także znajdują się tutaj opisy badań nad ludzkim umysłem podczas snu. Bo w końcu tym zajmuje się słynna firma Morfeusz. Wszystko opiera się o sektę nowego Kościoła Cudownego Snu. Można znaleźć również rozważania nad fizyką kwantową. Książka zawiera w sobie wiele opisów i dygresji, mniej jest dialogów. Czasami moje pierwsze wrażenie było takie, że niektóre są zbędne.

„Za naszym oknem, w domu mojego dzieciństwa, też była taka topola – włoska, w gałęziach których gawrony uwiły kilka gniazd. To było uciążliwe sąsiedztwo, bo ptaki te srały i krakały. Straszenie nie przynosiło efektów, a dodatkowo można było zostać obsranym, co mi się zresztą przydarzyło. Gawrony to inteligentne i złośliwe ptaki, a w moim mieście było ich pełno. Przylatywały do miasta na żer. Wczesnym rankiem, a właściwie bladym świtem przylatywały ich całe stada. Srały i głośno krakały, przelatując […]ˮ.

Nieco absurdalny cytat, wydaje się, że nic nie wnosi i jest sporym kontrastem dla poruszanych tematów. Myślę, że autorowi mogło o to chodzić. W końcu absurd rządzi się swoimi prawami. Takich fragmentów jest więcej, gdyby się ich pozbyć książka byłaby dużo cieńsza. Jednak straciłaby ten niebanalny charakter. Teraz jest absurdalnie zabawna i poważna zarazem. Wracając do porównań do Teatru absurdu, ewidentnie tutaj widać podobieństwo. Niedorzeczne zachowania czy rozmowy (w tym przypadku dygresje bohaterów) nadają niekiedy wesołej powierzchowności, gdzie podwalinami takiej sztuki tak naprawdę były przesłania metafizyczne. Uważam, że „Windykator Szatanaˮ taki właśnie jest, wiele w nim niezrozumiałych i względnie niepotrzebnych elementów. Ale dzięki nim książka jest tak niesamowicie pokręcona. W pozytywny sposób. I mimo że czyta się ją wolno, to warto.

Trzeba jednak wspomnieć, że nie jest to pozycja dla każdego. Wymaga ona pełnego skupienia przy czytaniu. Trudno jest znaleźć moment w którym, bez szkody dla historii, będzie można tę książkę odłożyć na później. Ale gabaryty nie powinny odstraszać. Autor tak ciekawie prowadzi narrację, że nie odczuwa się ilości stron, po prostu się płynie z prądem.

Windykator Szatanaˮ to idealna książka dla czytelników lubiących niespodzianki. Z pewnością nie ma tutaj nudy. Polecam także wszystkim, którzy lubią literaturę fantastyczną. Bo ta wpisuje się idealnie w ten gatunek.

Informacje o książce:
Tytuł: Windykator Szatana
Tytuł oryginału: Windykator Szatana
Autor: Włodzimierz Krzysztoszek
ISBN: 9788382196498
Wydawca: Novae Res
Rok: 2022

Sklepik Moznaprzeczytac.pl

Serwis recenzencki rozwijany jest przez Fundację Można Przeczytać