Odwet - Gretchen McNeil - Recenzje książek z każdej półki - MoznaPrzeczytac.pl
Literatura młodzieżowa

Odwet – Gretchen McNeil

Odwet - Gretchen McNeil

Odwet
Gretchen McNeil

Nie wiem, czy sięgnęłabym po „Odwet„, gdyby tę książkę wydało inne wydawnictwo. IUVI przyzwyczaiło mnie już, że w treści wydawanych przez nich książek zawsze można odnaleźć coś wartościowego. Sam opis książki Gretchen McNeil nie przekonał mnie od razu. Ostatecznie jednak zdecydowałam się sięgnąć, bo z wątkiem odwetu na szkolnych prześladowcach jeszcze się nie spotkałam i byłam ciekawa, jak autorka ugryzie temat.

Bree, Kitty, Olivię i Margot na pozór łączy tylko fakt, że chodzą do tego samego elitarnego liceum. Mają inne plany, zainteresowania i inne kręgi znajomych. Pewnego dnia jednak całą czwórką pracowały nad szkolnym projektem. Wtedy narodził się między nimi pomysł na utworzenie NWS. Nie Wkurzaj Się to organizacja mająca na celu pomszczenie prześladowanych w szkole uczniów. Nie ważne czy dręczycielami są inni uczniowie czy nauczyciele – dziewczęta ukrywające się pod kryptonimem NWS wyrównują rachunki za tych, którzy sami nie umieją się obronić.

Na początku roku szkolnego w Bishop DuMaine dyrektor szkoły zwołuje zebranie, na którym zapowiada walkę z NWS: za wszelką cenę chce się dowiedzieć, kto stoi za organizacją i położyć kres jej działaniom. Członkowie samorządu mieli przygotować prezentację, jednak zamiast zaplanowanych slajdów na zebraniu został wyświetlony kompromitujący filmik z udziałem trenera Creeda. Członkinie NWS już od jakiegoś czasu miały na oku jego niestosowne zachowanie wobec uczniów. Jednak to dręczenie nowego ucznia Theo Baranskiego na lekcjach WF-u było kroplą przepełniającą czarę.

„Zazwyczaj misje NWS były nastawione nie tyle na publiczne upokorzenie, co wyrównanie rachunków między silnymi a słabymi, ale trener Creed był specjalnym przypadkiem. [Margot] Trochę się nawet bała, że pęknie mu jakaś żyłka w głowie i umrze na wylew, co uczyni ją współwinną zabójstwa, ale mina Theo była tego warta. Przyglądała się z satysfakcją, jak chłopak się uśmiecha, początkowo ostrożnie i niepewnie, potem jednak coraz pewniej, a na samym końcu nagrania na jego twarzy malował się uśmiech od ucha do ucha. W pewnym momencie kolega z klasy dwa rzędy za nim wychylił się i poklepał go po ramieniu. A potem jeszcze jeden i jeszcze, jakby dotarło do nich, że Theo w końcu ma satysfakcję po tym wszystkim, przez co kazał mu przeć trener Creed.
Sprawiedliwości stało się zadość.
Nawet teraz, kiedy noga za nogą wlokła się do domu, to wspomnienie ją uspokajało. Robiła coś dobrego. Zmieniała świat na lepsze. Po to właśnie powstało Nie Wkurzaj Się: by brać odwet za tych, którzy nie mogli zrobić tego sami.”

Wszystko się komplikuje, kiedy jeden z uczniów Bishop DuMaine zostaje znaleziony martwy i wszystko wskazuje, ze stoi za tym NWS. Czy któraś z członkiń dopuściła się zbrodni? A może ktoś chce wrobić je w morderstwo?

Na skrzydełku „Odwetu” można znaleźć opinie, jakoby ta książka była emocjonującym thrillerem, przy którym z niecierpliwością przewraca się kolejne strony. Tutaj kompletnie się nie zgodzę. Jeden trup nie czyni z książki thrillera. Poza tym w książce Gretchen McNeil brakuje tak typowego klimatu i napięcia cechującego wspomniany prze ze mnie wyżej gatunek. „Odwet” to po prostu młodzieżówka. Gdzieś w tle główne bohaterki starają się rozwikłać zagadkę morderstwa szkolnego kolegi, jednak zagadkę moim zdaniem za bardzo przysłania dramat prywatnego liceum i nastoletnie miłostki. Miałam także otrzymać solidną dawkę czarnego humoru, jednak i tego było w treści jak na lekarstwo.

Mam pewien problem z głównymi bohaterkami. Z żadną z nich nie mogłam się utożsamić i ich losy były mi w sumie obojętne. Nie jestem w stanie wskazać co konkretnie zawiniło: czy sposób prowadzenia fabuły przez autorkę czy wykreowanie charakterów dziewczyn. Być może na mój odbiór nastolatek wpłynął fakt, że autorka podzieliła krótką (liczącą sobie tylko trzysta pięćdziesiąt stron) książkę na cztery narracje i po prostu spędziłam z nimi za mało czasu. Na początku miałam też mały problem z rozróżnieniem ich i dopiero po jakimś czasie byłam w stanie w trakcie czytania przypisywać im jakieś charakterystyczne cechy.

Niewątpliwą zaletą zaś jest samo NWS, wokół którego wszystko się kręci. Wątek wymierzania sprawiedliwości szkolnym oprawcom na własną rękę naprawdę przypadł mi do gustu. Szczególnie ze względu, że temat obcy mi nie jest i w niejednej polskiej szkole takie NWS by się przydało. Nie wiem czy coś się zmieniło, bo od kiedy sama zakończyłam swoją edukację już kilka lat minęło, ale nasz rodzimy system kompletnie sobie nie radził ze zwalczaniem mobbingu. Łatwiej było odwrócić wzrok, udawać, że nic się nie dzieje, a oprawcy pozostawali bezkarni.

Myślę, że „Odwet” zdecydowanie znajdzie swoich zwolenników. Mi po prostu w fabule czegoś ewidentnie zabrakło. Gretchen McNeil ma lekki i przyjemny styl, ale po przeczytaniu tylu książek dla mnie to po prostu za mało. Dodatkowo nie chce mi się sięgać po drugi tom, żeby poznać tożsamość sprawcy choć muszę przyznać, że pod sam koniec jednak udało mi się bardziej zaangażować, a samo zakończenie jest interesujące. Osobiście nie odradzam, ale raczej nie powinniście się spodziewać fajerwerków. To po prostu nie jest książka tego typu.

Informacje o książce:
Tytuł: Odwet
Tytuł oryginału: Don’t Get Mad. Get Even
Autor: Gretchen McNeil
ISBN: 9788379660629
Wydawca: IUVI
Rok: 2020