Kostki czekolady - Michał Matejczuk - Recenzje książek z każdej półki - MoznaPrzeczytac.pl
Poezja

Kostki czekolady – Michał Matejczuk

Kostki czekolady - Michał Matejczuk

Kostki czekolady
Michał Matejczuk

Każdy z nas ma swój prywatny świat, do którego nikt inny nie ma dostępu. Szukamy w nim spokoju i podejmujemy nie zawsze łatwe refleksje nad naszym życiem. Przeżywamy tam również najgłębsze emocje.

Właśnie w tym miejscu powstaje… poezja.

Wiersze rodzą się wtedy, kiedy mamy dobry kontakt z naszym wnętrzem. Potrzebna jest też odwaga w podzieleniu się swoją intymnością z innymi ludźmi, no i odpowiedni warsztat. Jeżeli ktoś potrafi przy tym dotrzeć do ludzkich serc, zasługuje na szczególne uznanie.

Powyższy wstęp odnoszę do drugiego tomiku wierszy Michała Matejczuka – “Kostki czekolady”. Blisko 2 lata temu napisałem sporo ciepłych słów o jego “Świeżo malowanym” debiucie i po lekturze kolejnych wierszy podtrzymuję swoje zdanie. Ba! Zgadzam się z nim w tej kwestii, że

“Katowano nas poezją trudną, często oderwaną od rzeczywistości, pisaną językiem twardym jak kamień”.

Może dlatego tak wiele osób do niej nie wraca? Bo trudno przecież odnajdować przyjemność w czymś, czego się nie rozumie…

Wiersze Michała Matejczuka mają przystępną formę, która jest nośnikiem mądrych, życiowych treści pełnych prawdy o ich autorze. Niemniej podejrzewam, że każdy z jego czytelników może w nich znaleźć kawałek siebie. W końcu wszyscy (?) jesteśmy ludźmi, którzy przeżywają swoje życie i emocje, choć nie zawsze są to przyjemne odczucia.

Jeżeli mamy z tym problem, i czekamy na “Przełom”, jest na to rada. “Przełam się -/Nie zaboli”. Ale czy zawsze mamy na to odwagę? Czasami wystarczy tak niewiele, “Ciut, ciut” więcej samozaparcia albo… “O drobinę…/Odrobinę więcej chęci”. Kiedy indziej te próby mogą spełznąć na niczym. Zwyczajnie jest w nas zbyt dużo póz, masek oraz pozorów. Gramy w teatrze życia, ale czy to nadal jesteśmy my, czy jedna z naszych ról? Stajemy się przez to “Kuglarzami” i obyśmy wyrwali się z tego letargu wcześniej niż po śmierci…

A może “Wróćmy do początków/Do wielkiej piaskownicy” (“Lulały”), abyśmy odzyskali dziecięcą spontaniczność i prostotę w pojmowaniu życia? Kto wie czy ten drastyczny “Reset”, którego doświadczyliśmy w związku z pandemią Covid-19 nie był nam potrzebny, “Byśmy mogli innych/I ten świat docenić?”. Jednak nieraz zdarza się, że “Ludzie czekają na potknięcia”, przez co odsuwamy się od nich jeszcze bardziej. “Chętniej współczują, gdy masz gorzej./Gdy jest ciut piękniej…/Odchodzą”.

Kiedy trwamy w zagubieniu, nie wiedząc, w którą stronę iść i skąd wypatrywać ratunku, zwracamy się do Stwórcy – tu nazwanego jako “Pan od muzyki”. “A kiedy trwoga to do Ciebie,/Człowiek podstępny i wilczy/Łasi się, warczy, szuka odpowiedzi…/Wcale nie dziwne, że milczysz”. Tylko czy w tym przebodźcowanym świecie, w którym chcemy mieć wszystko od razu, na wyciągnięcie ręki, potrafimy jeszcze słuchać?

W każdym razie potrzebujemy – zgodnie z życzeniem autora – jak najwięcej światła: “Życzę ci słońca,/Bo nic nie wyrośnie w zupełnej ciemności,/Ani ździebko prawdy, ani cień nadziei” (“Śnieżyczki”).

W tym gorzko – słonym świecie jest miejsce na różne oblicza miłości. Potrafi być ona pełna ciepła, (nie)banalnej bliskości oraz obecności, która nie narzuca się i nie przeszkadza. “A gdybym był metką/Od twojej koszuli,/To nigdy bym cię/Nie uwierał,/Tylko się tulił” (“Gdybym był”). Bywa również prośbą o bycie przyjętym, o nie doświadczenie (kolejny raz?) odrzucenia: “Nie odkładaj mnie jak kromki chleba,/Tej ostatniej, tej, której dojeść nie możesz” (“Kromka chleba”). Kiedy jednak nie da się pozbierać i ułożyć z okruchów wspomnień perspektyw na przyszłość, pozostaje zastosować… przepis na rozstanie. “Wsyp łyżeczkę znieczulenia/Do ciepłego mleka” (“Łyżeczka znieczulenia (Pełna)”).

To może zabrzmi górnolotnie, ale lekturę wierszy traktuję jako zaproszenie do czyjegoś serca. Te, które Michał Matejczuk zawarł w “Kostkach czekolady” nie pozostawiły mnie obojętnym. Dzięki nim mogłem kolejny raz przekonać się, jakie jest jego spojrzenie na świat i otaczających go ludzi. Może nawet nieświadomie skonfrontować z nim mój punkt widzenia? Jakkolwiek by nie było, sztuka poznawania drugiego człowieka poprzez jego twórczość jest czymś bardzo przyjemnym i chyba nie dającym się zdefiniować do końca. To nawet lepiej. Nie wszystko musi być przecież przesadnie oczywiste.

Informacje o książce:
Tytuł: Kostki czekolady
Tytuł oryginału: Kostki czekolady
Autor: Michał Matejczuk
ISBN: 9788382218534
Wydawca: Ridero
Rok: 2020