
Historia Japonii
Conrad Totman
Przeciętnemu odbiorcy zakorzenionemu w zachodniej kulturze masowej Kraj Wschodzącego Słońca kojarzy się niemal automatycznie z widowiskowymi starciami samurajów, skrytymi działaniami wojowników ninja czy tragicznym piętnem wojny atomowej. Rzeczywistość historyczna tego odizolowanego przez wieki archipelagu okazuje się jednak znacznie bardziej złożona, wielowymiarowa i głęboka, niż sugerują to uproszczone przekazy medialne czy skrótowe podręczniki szkolne. Chcąc rzetelnie wgryźć się w te skomplikowane dzieje, zmuszeni jesteśmy szukać pozycji o charakterze fundamentalnym, a na polskim rynku wydawniczym od lat jedną z najbardziej merytorycznych, a zarazem bezkompromisowych propozycji pozostaje monumentalne dzieło Conrada Totmana pod tytułem „Historia Japonii”. Ta licząca w rodzimym przekładzie ponad dziewięćset stron publikacja nie jest jednak kolejną tradycyjną, linearną opowieścią o tym, kto, kiedy i z kim toczył boje o władzę, lecz głębokim studium uwarunkowań cywilizacyjnych.
Aby zrozumieć unikatowość tej pozycji, należy najpierw przyjrzeć się postaci samego autora, który cieszy się w świecie orientalistyki statusem wybitnego badacza. Conrad Totman, choć obecnie przebywa już na emeryturze, przez dekady swojej aktywności naukowej zgłębiał niemal każdy możliwy aspekt funkcjonowania japońskiego społeczeństwa – od uwarunkowań politycznych i kulturowych, aż po rozwój przemysłu oraz specyfikę antropologiczną. Ten ogromny, wszechstronny dorobek wyraźnie rzutuje na konstrukcję recenzowanej książki, w której Totman porzuca klasyczną, elitarną perspektywę skupioną wyłącznie na cesarzach, szogunach czy politycznych przywódcach. Zamiast tego autor kieruje swój wzrok ku zwykłym mieszkańcom wysp, starając się dowieść, że to właśnie interakcja społeczeństwa, gospodarki oraz kultury najsilniej napędzała historyczne koła zamachowe tego regionu. Co najważniejsze, spoiwem całej tej narracji staje się perspektywa materialno-ekologiczna, traktująca środowisko naturalne, zasoby, klimat oraz demografię jako bezwzględny fundament, na którym wzniesiono całą japońską cywilizację.
Konstrukcja metodologiczna książki potrafi zaskoczyć nawet osoby, które z historią Dalekiego Wschodu są już częściowo zaznajomione, ponieważ Totman rezygnuje z tradycyjnej cezury wyznaczanej przez wielkie bitwy czy przewroty polityczne. Zamiast tego całe dzieje Japonii porządkuje w cztery wielkie epoki: zbieractwa i łowiectwa, rolnictwa rozproszonego, rolnictwa intensywnego oraz industrializmu, z których każda dzieli się dodatkowo na fazę dynamicznego wzrostu oraz późniejszej stazy. Tutaj pojawia się pierwszy, dość bezwzględny dla przeciętnego czytelnika element, polegający na wprowadzeniu specyficznej, antropologicznej nomenklatury. Autor operuje pojęciami pokroju epoki superdrapieżcy czy zarządców antropocentrycznej wspólnoty biologicznej, co zmusza do nieustannej czujności intelektualnej i gotowości na przyswojenie nietypowej typologii. Zastanawialiście się kiedyś, jak głęboki wpływ na architekturę tradycyjnych domostw miała rytualna ceremonia parzenia herbaty, albo jak buddyzm i shintoizm realnie modyfikowały legitymizację władzy politycznej? Totman genialnie obnaża te nieoczywiste powiązania, wzbogacając tekst odniesieniami do dawnej poezji, sztuki czy dokumentów źródłowych. Co więcej, jego rozważania nad industrializmem przynoszą fascynujący wniosek: o ile wcześniejsze ery eksploatowały bieżącą wydajność planety, o tyle nowoczesność bezwstydnie konsumuje zasoby wypracowane przez dawne ekosystemy Ziemi w postaci paliw kopalnych czy minerałów, uzależniając lokalne społeczeństwo od globalnej bazy surowcowej. Trzeba jednak otwarcie przyznać, że ta ekologiczna i strukturalna dominacja ma swoją cenę, którą zapłacić musi czytelnik łaknący wartkiej, kronikarskiej opowieści. Jeśli szukacie szczegółowych, krwawych opisów starć samurajskich czy taktycznych niuansów bitwy o Okinawę, poczujecie głęboki niedosyt, ponieważ autor traktuje te kamienie milowe niezwykle skrótowo, potrafiąc o nich jedynie delikatnie wspomnieć w przelocie. Dla Totmana znacznie ciekawszym tematem do kilkustronicowej analizy są długofalowe skutki ponownego zalesiania wysp, układ geologiczny czy niszczenie środowiska naturalnego archipelagu. Takie merytoryczne podejście sprawia, że w tekście dochodzi do gwałtownych przeskoków chronologicznych o setki, a czasem tysiące lat, co może wywołać u odbiorcy poczucie zagubienia i wytracenia z rytmu dziejowego. Sytuacji nie ułatwiają zamieszczone w książce mapy, które zlokalizowano na samym początku tomu; brakuje im precyzji i szczegółowości, przez co odnalezienie licznych miast i prowincji przywoływanych w tekście bywa uciążliwe, a przecież w historii opartej na geografii to poważny mankament. Dodatkowo autor nie ustrzegł się pewnej chwiejności stylistycznej, ponieważ pierwsze fragmenty uderzają ciężkim, hermetycznym żargonem akademickim, by po chwili ustąpić miejsca partiom zdumiewająco lekkim, przyswajalnym i wręcz urzekającym swoją narracją.
Przysłowiową łyżką dziegciu jest forma fizycznego wydania książki, która budzi spore zastrzeżenia o charakterze czysto technicznym. Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego zdecydowało się na opublikowanie potężnego, liczącego ponad dziewięćset stron bloku tekstu w miękkiej, klejonej oprawie. Taki zabieg edytorski, w połączeniu z faktem, że słowniczek pojęć oraz przypisy źródłowe zostały zepchnięte na sam koniec książki zamiast znajdować się tradycyjnie na dole stron, zmusza czytelnika do permanentnego, agresywnego wertowania woluminu. Specyfika japońskiej kultury i języka wręcz wymusza ciągłe sprawdzanie obcych haseł, a przy tak wiotkim i ciężkim formacie, już po kilku intensywnych sesjach kartki mogą zacząć drastycznie wypadać, niszcząc strukturę książki. Po wydawnictwie akademickim można byłoby się spodziewać jednak większego doświadczenia i zrozumienia potrzeb czytelników tego typu specjalistycznej literatury.
„Historia Japonii” to bez wątpienia wymagający podręcznik akademicki, a nie lekka, hobbystyczna opowieść do poduszki. Próba czytania jej czysto rekreacyjnie, bez odpowiedniego samozaparcia, może skutkować nagłym opadaniem powiek nawet w samo południe. Książka ta sprawdzi się wyśmienicie jako drugie, głęboko analityczne źródło wiedzy dla studentów kulturoznawstwa czy zdeklarowanych pasjonatów Orientu, ponieważ autor nierzadko zakłada u czytelnika bazową znajomość podstawowych faktów politycznych i chronologii, które sam ostentacyjnie pomija lub skraca. Pomimo swoich edytorskich potknięć oraz specyficznej struktury, dzieło Totmana pozostaje kompletną, surową i niezwykle wartościową syntezą, która skutecznie leczy z powierzchownego postrzegania wyspiarskiego imperium. Warto przetrwać tę trudną i momentami ociężałą przeprawę, ponieważ po odłożeniu tej lektury na półkę, wasze spojrzenie na historię zyska zupełnie nowy, głęboki wymiar, pozwalający dostrzec, że prawdziwe dzieje ludzkości nie kryją się w blasku samurajskiego miecza, lecz w surowej i cierpliwej symbiozie człowieka z otaczającą go naturą.


