Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Ukryty wymiar - Patronat MoznaPrzeczytac.pl

Zły człowiek – Jarosław Kowal

Recenzja książki Zły człowiek

Zły człowiek
Jarosław Kowal

Można by pomyśleć, że to głos pokolenia, ale dla Jacka nie istnieje żadne pokolenie, tylko zbiór przypadkowych, zapatrzonych w siebie osób – złych ludzi, takich jak on.

Zły człowiek to książka, po którą sięgnęłam z ciekawości. Zaintrygował mnie tytuł. Zaintrygowała mnie grafika na okładce. Zaintrygował mnie również opis treści przedstawiony na okładce – prezentacja głównego bohatera w kilku zdaniach, które już od początku dają do zrozumienia, że „w życiu mu się nie udało”.

Dla autora – Jarosława Kowala – Zły człowiek jest debiutem literackim. Większość jego dotychczasowej kariery zawodowej była mniej lub bardziej związana ze światem muzyki. Jest również współzałożycielem gdańskiej Fundacji Plankton, zajmującej się działaniem na rzecz kultury, sztuki czy ekologii. (Co prawda nigdy o niej nie słyszałam, ale dzięki temu u mnie – odwiecznej wielbicielce działań społecznych – zdobył sobie duży plus.)

Tytułowym „złym człowiekiem” jest Jacek –facet, który już sporo w życiu przeszedł i w związku z tym tak właśnie siebie określa. Jacka poznajemy jako dorosłego mężczyznę – muzyka, który okazjonalnie grywa w klubach. Dzięki swojemu fachowi ma już sporo znajomych z branży. Sporo słyszy o tym, że jest znany w muzycznym towarzystwie na Pomorzu, nie bardzo jednak chce tego słuchać, a zwłaszcza – nie chce się z tym zgadzać. Jacek jest świeżo upieczonym ojcem i jego syn jest jedyną osobą, która trzyma go przy życiu. Życiu, które zdaje się uważać za totalną klęskę. Nie ma żadnej partnerki ani partnera życiowego (w dużej mierze dlatego, że trudno mi zdecydować, którą płeć woli). Raz po raz odsuwa się od znajomych. Czuje się wyobcowany, osamotniony. Kłopoty z pracą sprawiają, że trudno mu jest nawet utrzymać się z miesiąca na miesiąc. Z masą swoich problemów udaje się do psychoterapeutki. Z jego monologów wewnętrznych dowiedzieć się można, że nie jest to do końca udany zabieg leczniczy – terapeutkę uważa za niekompetentną, przeteoretyzowaną panienkę. Jednym słowem – porażka.

Bardzo trudno było mi przebrnąć przez treść książki. Zdecydowana jej część to przemyślenia głównego bohatera, które przepełnione są masą negatywnych emocji, na czele których stoi frustracja. Jacek został zaprojektowany tak, że przyjemne wydarzenia odbijają się od niego jak piłeczka kauczukowa i natychmiast są dewaluowane. Opisy jego przeżyć pełne są bólu, alienacji, znudzenia czy też wstrętu. Czytając je, miałam wrażenie, że ta fala zalewa mnie i od razu musiałam odłożyć książkę na bok (wielokrotnie!). Muszę jednak wyrazić podziw dla autora za to, że udało mu się na tylu stronach w sposób bardzo szczegółowy i obrazowy przedstawić najgłębsze przeżycia bohatera. Ich kaliber jednak przerósł mnie jako recenzenta. Co dodatkowo męczyło mnie i odpychało, to porozrywana fabuła. W książce nie ma podziału na rozdziały. Niektóre fragmenty są opisem wydarzeń teraźniejszości Jacka, inne – zapisem jego przeżyć wewnętrznych, a jeszcze inne (nie wiadomo skąd) – dotyczą jego dzieciństwa i młodości. Absolutny brak odniesienia do obiektywnej perspektywy czasowej sprawił, że trudno było mi ogarnąć poznawczo co kiedy się dzieje i ile trwa.

Ponieważ sama wymęczyłam się zapoznawaniem się z opowieścią o samotnym i sfrustrowanym Jacku, to nie poleciłabym jej innym osobom. Nie wykluczam jednak, że znajdą się amatorzy twórczości pana Kowala. Dlatego na zakończenie pozostawię kluczowe pytanie – czy historia „złego człowieka” Jacka zmierza do happy endu? Kto odważny, niech przekona się sam!

Informacje o książce:
Tytuł: Zły człowiek
Tytuł oryginału: Zły człowiek
Autor: Jarosław Kowal
ISBN: 9788377229828
Wydawca: Novae Res
Rok: 2013

  • blabla

    Ale się towarzystwo zebrało, nawet jeden lichej jakości „poeta”. Co się spinacie – jednym się książka podoba, innym nie, tak samo recenzja i tyle w temacie. Technicznie to dosyć przeciętna recka i rzeczywiście mało w niej własnej refleksji, ale czytałem wiele gorszych. A książkę zamówiłem, bo skoro tak się pieklicie to warto sprawdzić o co chodzi ;)

  • Stworek

    cześć, tak się piekliliście z ta książka, że sam postanowiłem ją przeczytać i napisać tu własne wnioski, a nasuwa mi sie w sumie tylko jeden: książka jest marna. Ludzie którzy nie wiedza co począć ze swoim życiem i maja ogólnie pesymistyczne usposobienie, nie powinny tego czytać. Książka wręcz zaraża swoim pesymizmem i brakiem jakiegokolwiek zdania. Dla mnie była to opowieść emo na niecałych 300 stronach. Ciągle czytałem jak to bohaterowi jest źle, jak to on jest sfrustrowany i jak to porównuje swoje życie do wszystkiego co mu się napatoczy. Fragment może coś wyjaśni:

    „List pożegnalny może mieć dwie formy: prosty komunikat („żegnaj okrutny świecie”) lub esej wyrzygujący wszystkie żale. Specjalizowałem się w tym drugim. Rozbudowane kompozycje, adresowane do szerokiego grona odbiorców, zajmowały setki stron. Jestem pewien ze wyznaczałem nowe trendy powieści epistolarnej, lecz dopełnieniem aktu stwórczego w tym wypadku było każdorazowe niszczenie go.” 188 str.

    I jak dla mnie wszystko jasne…

    • Zuza

      jak dla mnie też wszystko jasne – warto przeczytać, a ty wracać do swojego Harry’ego Pottera i innych wesołych lektur.

Zaprzyjaźnione blogi