Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Zaćmienie – (anty)recenzja książki

Polska wersja okładki książki "Zaćmienie" autorstwa Stephenie Meyer

Zaćmienie
Stephenie Meyer

Postanowiłam rozprawić się ze z cyklem Zmierzch i zabrać się za trzecią część sagi. Czyli Zaćmienie. Powstała ona w 2007 roku, czyli rok po Księżyc w nowiu i jest kontynuacją pełnej przygód miłość wampira Edwarda do śmiertelniczki Belli.

Zakochanym już do szczęścia nie trzeba niczego i choć wciąż leczą „rany” po ostatniej rozłące to ich miłość kwitnie jak na drożdżach z Czarnobyla. Ojciec Belli ma wiele zastrzeżeń, co do wyborów córki, a Edward dodatkowo nałapał parę minusów za ostatnie wybryki, dlatego też namawia córkę, aby częściej spotykała się z Jacobem. Młody wilkołak dąży ją wielkim uczuciem i jak na wilkołaka przystało nie znosi wampirów. Bella ofiarować może mu tylko przyjaźń.. A przynajmniej na razie tak myśli. Do nieszczęśliwego trójkąta dochodzi mordercza wampirzyca Viktoria, która poluje na Bellę już od trzech części i nie mogłam się już doczekać, aż wreszcie ruszy na Cullenów. W dodatku blisko Forks, czyli miejscowości, w której mieszkają główni bohaterowie, zaczyna grasować obcy i nowy wampir. Każdy nowo stworzony krwiopijca jest obdarzony duża mocą, która oczywiście z czasem maleje…, ale na początku jest dość trudny do pokonania, a co by się stało gdyby takich „młodych” wampirów było więcej? Na przykład cała armia?

Książka byłaby naprawdę dobra gdyby wyjąć stamtąd głównych bohaterów! Mówię serio, akcja z młodymi wampirami jest akurat fajnie wyjaśniona i mogę przymknąć oko nawet na dziwną siłę, która się trzyma wszystkich nowonarodzonych wampirów (no, bo to trochę nietuzinkowe skoro z aktem przemiany ich ciała nie powinny się już zmieniać). Ale motyw nadchodzącej walki i zwrócone oczy Volturich na Forks są całkiem do rzeczy. Lecz niestety… cukierkowa miłość Belli i Edwarda trwa i wylewa się na całą akcję nie pozostawiając mi nic, co mogłabym uznać za godne uwagi. Edward zachowuje się jak postać z taniego romansu… przynajmniej Jacob przez jakiś krótki czas trzyma klasę…

Nie pozostaje mi nic innego jak tylko porównać obie poprzednie części do tej. Tu mianowicie akcja się trochę rozwija, nikt nie wpada w ciężką depresję, nie ma omamów, a błyszczy tylko sporadycznie. Ale rozterki Belli, co do dwóch amantów bliskich jej sercu są tak niedojrzałe jak tylko można spotkać u dzieci. Rozmywa to całą akcję, która mogłaby być naprawdę dobra. Autorka uczy się jednak pisać, a skoro to już trzeci tom to coś tam umie. Dialogi są ciekawe, a chwilami nawet zabawne, Bella zachowuje się oczywiście jak sierotka Marysia, ale jest się z kogo pośmiać. Ciekawe są też wątki historii powstania rodziny Cullenów i poszczególnych jej członków.

seksowne sukuby, które można znaleźć w książkach Richelle Mead, są nawiedzone pagórki jak w Zakazanej strefie i poborcy podatkowi zbierający Podatek za używanie magii, ale świecące, wegetariańskie wampiry tylko u Stephanie Meyer.

Jak już wcześniej wspominała wszelkie anonimy z pogróżkami wysyłajcie na Facebook lub zostawcie w komentarzu. Zdania nie zmienię, co do książki. Poleciłabym przeczytanie trzeciej części, ale to bez sensu, bo najpierw trzeba przebrnąć przez dwie pierwsze. Więc życzę odwagi!

 

Informacje o książce
TytułZaćmienie
Tytuł oryginałuEclipse
AutorStephenie Meyer
ISBN9788324589821
WydawcaWydawnictwo Dolnośląskie
Rok wydania2010

 

 

  • D.

    Pewnego wieczoru dawno temu postanowiłyśmy z siostrą obejrzeć Zaćmienie. Przyznać muszę, że trylogii nie czytałam, żadnych recenzji filmu również, ale zachęcone gatukniem p.t. thriller (!) z nadzieją rozpoczęłyśmy seans. A tu co? Melodramat… Yeah my precious… Myślałam, że może książka jest lepsza, ale po Twojej (swoją drogą świetnie napisanej!) recenzji Natalia widzę, że nie mam na co liczyć, dzięki za oszczędzenie mi kolejnego rozczarowania ;)

  • Natalia

    D. przyznam Ci całkowitą rację co do książki i filmu, jest on tak melodramatycznie- denny, a jednocześnie prosty jak budowa cepa. Już mogę zapowiedzieć kolejną i ostatnią, (niestety ostatnią bo naprawdę miałam frajdę z pisania) anty- recenzję „Zmierzchu” czyli „Przed świtem”.

Zaprzyjaźnione blogi