Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Za zakrętem – Anna Kasiuk

Recenzja książki Za zakrętem. Opowieść o miłości, która ocala - Anna Kasiuk

Za zakrętem
Anna Kasiuk

Każdy z nas odbył na pewno jakąś podróż. Kiedy pokonujemy jakąś drogę po raz pierwszy, zwracamy na nią większą uwagę. Jesteśmy skupieni na tym, aby się nie zgubić. Oprócz tego naszą uwagę absorbuje po prostu zmieniający się krajobraz. Nie wiemy, co ukaże się naszym oczom za kilkaset metrów. Nie mamy pewności, co czeka nas za najbliższym zakrętem. Bywa wreszcie i tak, że nie znamy drogi ani celu naszej podróży. W naszym sercu panuje pewien niepokój. Nie tylko nie wiemy którędy jechać, ale nawet gdzie? Wydaje mi się, że powyższe rozważania dobrze wprowadzają nas w klimat powieści Anny Kasiuk, pod tytułem „Za zakrętem”.

Kiedy byłem mały, będąc w bibliotece i zastanawiając się, którą książkę wypożyczyć, zawsze zaglądałem na jej koniec. Często wręcz czytałem dwie, trzy ostatnie strony i jeśli mi się spodobały, to książka „była moja”. Muszę się przyznać, że coś pozostało mi z tego dziecięcego nawyku. Sięgając więc na koniec powieści Anny Kasiuk, znalazłem tam kilka słów od Autorki. Możemy się z nich dowiedzieć, że „Za zakrętem” jest wznowieniem jej debiutu literackiego pod tytułem „Piąte – Nie zabijaj”. W kilku zdaniach opowiada nam o tym, co skłoniło ją do napisania książki. W tym miejscu moja uwaga do wydawcy (autorki?). Tekst ten zdecydowanie powinien być na początku książki. Kuriozalna jest bowiem sytuacja kiedy po przeczytaniu całej, liczącej czterysta czterdzieści cztery strony powieści, czytamy słowa autorki kończące się życzeniami „emocjonującej lektury”. Zdecydowanie tekst ten powstał jako „mini wprowadzenie” do powieści i jako taki powinien ją otwierać.

Główną bohaterką książki jest Agnieszka. Pozwólmy się więc jej przedstawić:

„miałam trzydzieści dwa lata. Do niedawna żyłam w błogim przekonaniu, że świat wciąż stoi przede mną otworem, że wystarczy, bym pchnęła drzwi skrywające nieopisane tajemnice, które chciałabym zgłębić”.

Prowadziła ona beztroskie życie wypełnione dalekimi podróżami. Będąc zupełnie szczery muszę powiedzieć, że kreacja bohaterki sprawiła mi duży problem. Mimo swoich lat i wielu odbytych podróży, Agnieszka jest jak dziecko. Wydaje się nic nie rozumieć z otaczającego ją świata. Żyje niejako w „złotej klatce”. O wszystko troszczą się jej rodzice. Gdy pewnego dnia giną w wypadku samochodowym, musi nagle dorosnąć. Jest świadoma tego, że teraz na niej spocznie obowiązek opieki nad jej dużo młodszym bratem Dawidem. Zupełnie nie wie jednak jak się do tego zabrać. Uświadamia sobie, że wszystko do tej pory robiła mama. Mama gotowała, sprzątała, dbała o piękny ogród. Teraz zaś nasza bohaterka widzi jaki to ogrom pracy. Pracy, której wykonać ani za bardzo nie chce, ani nie potrafi. Mimo tragedii, która ją spotkała nie potrafiłem do końca zapałać do niej sympatią. Zastanawiałem się jak można być tak naiwnym i mało świadomym życia. W powieści są takie fragmenty, gdzie Agnieszka dziwi się niemal wszystkiemu wkoło. Zupełnie jakby to ona miała pięć lat, a nie jej brat.

Pewnym usprawiedliwieniem dla niej może być brzemię, które nosi w sobie. Jest bowiem świadoma tego, że śmierć jej rodziców nie była zwykłym wypadkiem. Zdaje sobie sprawę, że zagrożone jest również życie jej i Dawida. Dlatego też sprzedaje dom i wyrusza w drogę. Dziwna to podróż. Nie wie zupełnie gdzie chce jechać, nie ma żadnych planów. Po prostu ucieka. Pozbawiona opieki rodziców zupełnie się załamuje. Na swojej drodze spotyka jednak życzliwych, dobrych ludzi. Ludzi, którzy o nic nie pytają, nie naciskają, po prostu przygarniają ją do siebie. To właśnie w górskim pensjonacie Agnieszka zmaga się ze swoimi lękami i bólem. Okazuje się bowiem, że można uciec od wielu rzeczy. Nigdy jednak nie uciekniemy od nas samych.

Po długich miesiącach wypełnionych pracą w pensjonacie wszystko zaczyna się powoli układać. Przy boku Agnieszki pojawia się kochający ją mężczyzna. Jacek jest czuły i opiekuńczy. Obiecuje swojej ukochanej, że będzie opiekował się nią i Dawidem. Właśnie w takim momencie następuje nieoczekiwana konfrontacja z ludźmi, odpowiedzialnymi za śmierć jej rodziców.

Czy Agnieszce uda się pokonać paraliżujący ją lęk? Czy da szansę sobie i miłości, która rodzi się w jej sercu?

Mimo, że wydawnictwo Novae Res zakwalifikowało „Za zakrętem” jako powieść obyczajową, ja pokusiłbym się jednak o określenie jej mianem „powieści psychologicznej”. Dlaczego? Narratorem w książce jest sama Agnieszka. Snuje ona opowieść o swoim życiu. Opowiada o relacji łączącej ją z rodzicami. Dzieli się z nami swoim postrzeganiem rzeczywistości, która ją otacza. Trafiając w góry ze zdumieniem odkrywa świat inny od tego, jaki znała do tej pory. Na nowo zauważa piękno i harmonię płynące z natury. Poznaje wartość ciężkiej fizycznej pracy, która paradoksalnie pozwala jej się odprężyć i zapomnieć o koszmarach przeszłości.

Jeżeli lubicie powieści pełne refleksji i przemyśleń nad życiem oraz otaczającym nas światem, to jest to książka dla was. Zawarty w niej wątek kryminalny jest jedynie tłem służącym do poznania Agnieszki i jej historii.

Informacje o książce:
Tytuł: Za zakrętem
Tytuł oryginału: Za zakrętem
Autor: Anna Kasiuk
ISBN: 9788380835764
Wydawca: Novae Res
Rok: 2017

Zaprzyjaźnione blogi