Wypatrując Jezusa - Piotr Rostworowski OSB/EC - Recenzje książek z każdej półki - MoznaPrzeczytac.pl
Filozofia i religia

Wypatrując Jezusa – Piotr Rostworowski OSB/EC

Wypatrując Jezusa - Piotr Rostworowski OSB/EC

Wypatrując Jezusa
Piotr Rostworowski OSB/EC

Dzisiaj, w cyklu „książka z krzyżykiem”, zapraszam do wielkopostnego „Wypatrywania Jezusa„. Tej (jakże na czasie) sposobności dostarczył nam ojciec Piotr Rostworowski OSB/EC, a sama lektura ma dosyć zaskakującą genezę. Skąd taki wniosek? Otóż otrzymujemy do rąk (własnych) zapis konferencji, homilii oraz komentarzy do Pisma Świętego, które duchowny wygłosił dla Sióstr Benedyktynek – Sakramentek w latach 50. i 60. ubiegłego wieku. Propozycja dla wytrwałych? Z pewnością! W końcu nikt nie obiecywał, że będzie łatwo.

Dodatkowej „pikanterii” dodaje fakt, iż owe treści – co jest zresztą zrozumiałe – zostały „sprofilowane” pod kątem osób stanu zakonnego. Czy zatem zwykły śmiertelnik może odnaleźć w nich pewne uniwersalne twierdzenia, czy jest to pozycja „must have” tylko dla wybranych? Mój przykład dowodzi, że świeccy „zjadacze chleba” również mogą (ze zrozumieniem) przeczytać tę książkę. I po tym (nieco) przydługim wstępie czas na podróż do (nie)odległej przeszłości.

Ojciec Rostworowski przekonuje, jak bardzo ważne w życiu każdego z nas jest nazywanie rzeczy po imieniu i prostolinijne, czarno – białe postrzeganie świata. Ten radykalizm możemy odnieść przede wszystkim do kwestii duchowych, ale nie zawsze okazuje się to być takie proste…

Bardzo pomocna jest tutaj postawa pełna pokory i uznania własnej małości. Ten pogląd przywołuje mi na myśl tezy, którym hołdowano głównie (choć nie tylko) w średniowieczu. Próby wzgardzeniem własnym ja – zwłaszcza dzisiaj, kiedy uczy się nas walki o swoje potrzeby – mogą okazać się karkołomne. Stoją też w sprzeczności z dążeniem do jak najpełniejszego (ale nie narcystycznego) pokochania siebie.

Autor zachęca siostry, i podejrzewam, że nas także, abyśmy skupili się na Bogu, nie na sobie. Dzięki temu będzie nam łatwiej odkrywać oraz realizować pochodzące od Niego natchnienia. Jednak to nie wystarczy. Równie ważne jest prowadzenie życia kontemplacyjnego, wyciszonego. Przyznaję, że w dzisiejszych czasach, kiedy jesteśmy bombardowani setkami bodźców, nie jest to najprostsze zadanie. (Choć szalejąca pandemia koronawirusa bardzo ułatwia nam sprawę). Ale… Jeśli chcemy podjąć efektywną współpracę z Bożą łaską (i być najlepszą wersją samych siebie) – warto wziąć sobie to do serca.

Co z nachodzącymi nas wątpliwościami? I na nie znajdzie się rada. Ojciec Rostworowski przytomnie „zaleca” poleganie na „logicznej stronie mocy”, która ma źródło w naszym rozumie. W końcu efekty podejmowanych przez nas działań poznamy po ich owocach (por. Mt 7, 16). W tym nie zawsze łatwym procesie oddzielania ziaren od plew pamiętajmy o tym, aby nie myśleć zbyt dużo…

Grunt, abyśmy odpowiedzialnie przyjęli i nieśli nasz krzyż, który jest swego rodzaju „łącznikiem” między nami a Chrystusem. Zaskakuje mnie stwierdzenie (może nie powinno mnie ono dziwić?), mówiące o tym, że Jezus nie przyszedł do ludzi po to, aby ich uszczęśliwić i obdarować. Wielu katolików bierze sobie te słowa do serca, przez co ateiści czy innowiercy postrzegają katolicyzm jako religię ludzi nieszczęśliwych i wiecznie się umartwiających. Wierzę, że życie z Chrystusem powinno dawać nam radość, nie kolejny pretekst do smutku…

Faktem jest, że nie brakuje osób, które nie radzą sobie z przeżywanymi trudnościami i to jest ich wielka krzywda. Być może dlatego szukają pocieszenia w przekonaniu, iż dopiero po śmierci czeka je nagroda oraz tzw. święty spokój. Jednak wyniesienie własnego cierpienia na piedestał szkodzi przede wszystkim nam samym oraz odbiera właściwą perspektywę postrzegania otaczającego nas świata i Boga. Niestety, niektórzy nie potrafią wyobrazić sobie świata bez trosk, lęku, a także całej palety innych trudnych emocji. Niestety…

Tym niedopowiedzeniem kończę swoje rozważania na temat „Wypatrywania Jezusa” w ujęciu ojca Rostworowskiego. Potraktowałem ją jako pretekst do polemiki nad tradycyjnym i tzw. „modernistycznym” ujęciem wiary katolickiej. Jeżeli ktoś chce skonfrontować te dwa światy w kontekście osobistego spojrzenia na Boga – serdecznie polecam. Oby tylko te rozważania przyczyniły się do większego dobra w życiu czytelników tej lektury. Kto wie – może książka benedyktyna stanie się wielkopostną lekturą ludzi zamkniętych w czterech ścianach z powodu panującej obecnie kwarantanny?

Informacje o książce:
Tytuł: Wypatrując Jezusa
Tytuł oryginału: Wypatrując Jezusa
Autor: Piotr Rostworowski OSB/EC
ISBN: 9788373548312
Wydawca: TYNIEC Wydawnictwo Benedyktynów
Rok: 2018