Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Rzeczpostapokaliptyczna Polska - Patronat MoznaPrzeczytac.pl

Sławomir Wąsik dla serwisu MoznaPrzeczytac.pl: „Wilki jak dotknięcie Boga”

Sławomir Wąsik - Wywiad dla MoznaPrzeczytac.pl

Sławomir Wąsik dla serwisu MoznaPrzeczytac.pl: „Wilki jak dotknięcie Boga”

Krótka notka biograficzna mówi, że Sławomir Wąsik to przyrodnik, fotograf, filmowiec, autor książek i albumów o zwierzętach Polski. Po przeczytaniu najnowszej książki tego autora pt. „Wilki-eseje” instynktownie poczułem, że ten opis nie wyczerpuje charakterystyki Sławomira Wąsika. Jest to wszak autor niezwykle dla polskiej literatury przyrodniczej wartościowy. To obrońca wilków i przyrody, człowiek oddany swojej pasji, którą zamienił na styl życia, a także autor uruchamiający dyskusję nad statusem polskich instytucji przyrodniczych lub… pozornie przyrodniczych. Gorąco więc zachęcam do przeczytania wywiadu ze Sławomirem Wąsikiem na temat jego książki „Wilki-eseje”, a także spraw związanych z wilkami, człowiekiem i przyrodą.

Konrad Morawski
Konrad Morawski: Dzień dobry Panie Sławomirze! Kim się Pan dziś czuje bardziej: przyrodnikiem, pisarzem czy fotografem, a może przyjacielem wilków?

Sławomir Wąsik
Sławomir Wąsik: Trudno mi się jednoznacznie określić. Najtrafniejszym określeniem byłoby piszącym, i fotografującym przyrodnikiem zakochanym w wilkach.

Konrad Morawski
Konrad Morawski: Pretekstem naszej rozmowy jest książka Pana autorstwa pt. „Wilki-eseje”. Muszę przyznać, że trafiłem na nią przypadkowo, ale kiedy już zacząłem czytać, to skończyłem na dystansie jednej nocy. Piękne dzieło. Jakie motywacje leżały w Pana decyzji o wydaniu tej książki?

Sławomir Wąsik
Sławomir Wąsik: Jakie motywacje…? Łatwiej byłoby mi odpowiedzieć gdybyśmy zmienili zwrot „o wydaniu” na „o napisaniu”. Zwierzęta, ta „ukryta” i jak uważałem ciekawsza część przyrody pociągały mnie od dzieciństwa. Przez długie lata poznawałem życie zwierząt skupiając się, czasowo, na różnych gatunkach. Mogę teraz z perspektywy czasu powiedzieć, że była to też droga w kierunku wilków. „Wilki-eseje” nie są moją pierwszą książką. Wspomnę tu dwie ważne pozycje. Pierwsza, tj. „Zwierzęta Polski. Spotkania” (Oficyna Wydawnicza MULTICO 2007) jest zbiorem opowieści o zwierzętach, o pasji, o warsztacie fotografa przyrody. Coś jakby kolejne, trochę inne „Bezkrwawe łowy”. Lubię tę książkę, jest ważna, bo „moja”. Drugą, o której chciałbym wspomnieć to „Ssaki Polski od A do Ż” (Oficyna Wydawnicza MULTICO 2011). Tytuł mówi prawie wszystko. Jest to leksykon wiedzy o ssakach dziko żyjących w Polsce. Stało się, książka jest, choć wciąż trudno mi ją zaakceptować. Dałem się namówić na takie chłodne przekazanie wiedzy, niby tej podstawowej, ale… nie jestem zoologiem, to nie moje podwórko i nie czułem się dobrze w tej roli. Wilki to zupełnie co innego. Pisanie o wilkach, czyli konkretnym gatunku, ale i symbolu wymusza określoną formę. Esej to dosłownie próba, subiektywny punkt widzenia autora. Opisanie życia wilków w naturze to powiązanie konkretnego zwierzęcia, nawet osobnika, z innymi i ze środowiskiem, wymaga takiego właśnie podparcia – formy dającej możliwości poszukiwania, luźnej interpretacji czy błądzenia. To wiedza, doświadczenie, ale i wyobraźnia, nawet fantazja. Dla przyrodnika, dla pasjonata, którego życie związane jest (w moim przypadku od pół wieku) wyłącznie z lasem i przyrodą, wilczy temat łączy, czy może połączyć wszystko, co mieści się w słowie przygoda, a ściślej „moja przygoda życia”. I o ile w „Zwierzętach Polski. Spotkania” moją przygodę opisuję od zewnątrz, powierzchownie, to w esejach mogłem dokonać próby poprowadzenia Czytelnika w głąb, we własne wewnętrzne światy.

Konrad Morawski
Konrad Morawski: Jaka jest historia tej książki?

Sławomir Wąsik
Sławomir Wąsik: Jej historia… niedługo po ukazaniu się albumu „Idąc za wilkiem” zostałem zaproszony przez Klub Przyrodników Ziemi Radomskiej. Prezentowałem zdjęcia, opowiadałem o książce i oczywiście o wilkach. Zwróciłem wtedy uwagę, że równolegle z powstawaniem zdjęć do albumu przygotowywałem teksty o tych zwierzętach, takie dopełnienie fotografii, dopowiedzenie tego, co trudne do odczytania z obrazków – treści które można wyrazić tylko słowami. Powiedziałem wtedy między innymi, że Wydawnictwo Multico (wydawca „Idąc za wilkiem”) nie było zainteresowane tymi tekstami, chodziło nie o temat tylko o dziwną, chyba mało zrozumiałą, naiwną formę. Wtedy jeszcze roboczym tytułem był „Jak się masz wilku?”. Po spotkaniu podszedł do mnie młody, nieznany mi człowiek i po prostu powiedział, że on chciałby wydać mi tę książkę. I tak się stało. Krzysztof Furdal, właściciel Centrum Zoologicznego w Radomiu dotrzymał słowa, doprowadził do końca ten projekt.

Konrad Morawski
Konrad Morawski: Czy pamięta Pan od kiedy i w jaki sposób zaczął interesować się wilkami?

Sławomir Wąsik
Sławomir Wąsik: Myślę, że punktem zwrotnym w moim przyrodniczo-fotograficznym zainteresowaniu było poznanie, w połowie lat osiemdziesiątych, Bogumiły i Włodzimierza Jędrzejewskich z ówczesnego Zakładu Badania Ssaków w Białowieży (dzisiaj: Instytut Biologii Ssaków). Byłem wtedy początkującym, ale już z pewnymi osiągnięciami, fotografem przyrody. Tu trzeba zaznaczyć, że w tamtych czasach wykonanie kolorowych fotografii dzikich zwierząt było o wiele trudniejsze niż dzisiaj i tylko nieliczni dysponowali zestawem takich zdjęć. Nawiązaliśmy trwającą dobre dwadzieścia lat współpracę dającą mi dostęp do wiedzy z pierwszej ręki, do dzikiej, wymarzonej Puszczy Białowieskiej i co najważniejsze, moje zdjęcia trafiały do książek i czasopism. Wtedy konkretnie zaczęła się moja droga w kierunku, czy raczej za wilkami.

Konrad Morawski
Konrad Morawski: W swojej książce pisze Pan: „Prawdy o wilkach trzeba szukać tam, gdzie są one, gdzie budzą się i zasypiają, gdzie polują i gdzie się kochają”. Jaki jest Pana zdaniem stan wiedzy na temat wilków wśród współczesnych Polaków?

Sławomir Wąsik
Sławomir Wąsik: Kto szuka prawdy o wilkach w lasach i górach? Kto poświęci dziś czas, zdrowie czy pieniądze dla pogoni za okruchami wiedzy czy wręcz widmami… pozostaje więc ta „prawda” z drugiej ręki, w pewnym sensie konkretna, podana w formie artykułu, filmu czy książki. Nie zgadzałem się w większości z tym co o wilkach mogłem przeczytać. „Wilki-eseje” są w pewnym sensie zamanifestowaniem tej mojej niezgody, odpowiedzią, działaniem które uważałem za konieczność. Chciałem opowiedzieć o moich wilkach, zderzyć moje widzenie z tymi już funkcjonującymi i z tymi co się pojawią, stanąć za wilkami dosłownie i w przenośni. Książka ta jest też odpowiedzią na tę „prawdę” z drugiej ręki, na głosy siejących strach myśliwych zamartwiających się o los biednych sarenek, owieczek, a nawet ludzi. I tu pasuje cytat ze strony 104 esejów: „Życie wilka, to bezpośrednie, codzienne, okryte było dla ludzi mrokiem nocy, ogromem przestrzeni i gęstwin, niedostępnością bagien i gór – było tajemnicą. Poznaniu tego zwierzęcia na pewno nie pomagał lęk, najczęściej nakręcany strachem innych niż osobistym doświadczeniem. Dlatego wilk jest tym, czym jest, dlatego istnieje wciąż w ludzkiej świadomości i budzi obawę nawet w tych miejscach, gdzie go od dawna, tak fizycznie nie ma. Dzisiaj wiemy, że w postrzeganiu wilka, tak naprawdę wilk miał niewiele do powiedzenia. Wilk narodził się raz, kiedyś, dawno i był, jest, i pewnie jeszcze długo takim będzie, choć powoli jego obraz blaknie, zmienia się. Można też powiedzieć inaczej – wilk rodził się w naszej świadomości przez wieki i potrzeba czasu, żeby trochę już nieaktualny wilk odszedł. Obecnie, gdy poznajemy to zwierzę, oglądamy zdarzenia z jego życia za pośrednictwem telewizji, tamten wilk zastępowany jest innym, też nie takim zwyczajnym zwierzęciem”.

Konrad Morawski
Konrad Morawski: A jak Pan ocenia działalność Lasów Państwowych i innych zinstytucjonalizowanych przyrodników (np. w Parkach Narodowych) w kontekście ochrony wilków?

Sławomir Wąsik
Sławomir Wąsik: O nie, nie… nie mnie oceniać kogokolwiek. Patrzę, słucham z uwagą, staram się rozumieć… wierzę, że przemiana w postrzeganiu wilków i dzikiej przyrody zmierza w dobrym kierunku. Jesteśmy mądrzejsi, bardziej świadomi i co ważne: skomunikowani ze sobą. Wilki mają już swoich obrońców i ta rzesza będzie się powiększać. Łatwiej bowiem jest budować wokół dobra i prawdy. Przyroda jest tą wartością, która może łączyć stany i pokolenia. Ja czekam, gdy w naszym kraju przyroda będzie miała swojego obrońcę albo rzecznika wśród ministrów. Jest Ministerstwo – eksploatacji – Środowiska, przydałoby się i Ministerstwo Ochrony Środowiska. Mam też nadzieję że już wkrótce rozpocznie się dyskusja nad delegalizacją Polskiego Związku Łowieckiego, a przynajmniej nad głęboką reformą tego „związku”. Uważam, że myślistwo powinno zostać ograniczone do myśliwych zawodowych, może przy komendach policji, których zadaniem byłoby rozwiązywanie problemów związanych ze zwierzętami. Obecna sytuacja, kiedy to garstka wybranych, taka, że użyje jakże aktualnego i tu modnego określenia, „szczególna kasta”, decyduje o będącej wspólną narodową wartością przyrodzie i zwierzętach, jest nie do przyjęcia i utrzymania. Zabijanie dla przyjemności, choćby nie wiem w jak wyzłoconej otoczce propagandy, jest złem i nijak się nie obroni.

Konrad Morawski
Konrad Morawski: Proszę spróbować porównać siebie, stan swojej wrażliwości, od czasów sprzed tropienia wilków do dnia dzisiejszego. Co te piękne istoty zmieniły w Pana życiu?

Sławomir Wąsik
Sławomir Wąsik: Co wilki zmieniły w moim życiu? Trudno powiedzieć… zawsze byłem bardzo blisko zwierząt i przyrody. Fakt, zobowiązanie się umową na wykonanie albumu o wilkach zmieniło dużo. Powoli z upływem czasu uświadamiałem sobie własne ograniczenia, wręcz niemoc. Dzisiaj byłbym bardziej powściągliwy, o ile w ogóle podjąłbym się takiego wyzwania. Mimo wszystko życie w „towarzystwie” wilków, ta ciągła ich obecność w myślach, książkach, „obecność” na szlaku, poszukiwania, wyjazdy, czaty, tropienia… to opisywanie zdarzeń, obserwacji, odczuć, stanów przyrody, działań. Cóż, byłbym dziś na pewno trochę innym, gdybym zamiast wilkami zajął się dla przykładu życiem Arktyki.

Konrad Morawski
Konrad Morawski: A czy pamięta Pan uczucia, które towarzyszyły Panu podczas pierwszego spotkania z wilkami na wolności? Jakie one były?

Sławomir Wąsik
Sławomir Wąsik: Jakbym Pana Boga chwycił za nogi… zimowy wieczór, las, narty, sypie śnieg… cisza… zatrzymuję się i odwracam. Czułem, że muszę… że coś się wydarzy. Widzę wilka, stoi nie dalej jak dziesięć metrów za mną. Patrzy, obsypany jest śniegiem, jest dziwnie duży, napuszony. Cud… gapimy się na siebie jakiś czas. On wreszcie rusza w bok, powoli się oddala a za nim rusza drugi wilk, trochę mniejszy. Dlaczego go nie widziałem, nie wiem, stał ze dwa metry z boku.

Konrad Morawski
Konrad Morawski: Twierdzi Pan, że lubi pisać w terenie. Jak to wygląda od strony technicznej? Czy posiada Pan specjalny notatnik, w którym notuje kolejne spotkania z przyrodą?

Sławomir Wąsik
Sławomir Wąsik: Już od dawna. Pierwsze moje terenowe zapiski noszą datę 20 grudnia 1974 roku. Zacząłem notować obserwacje, zdarzenia, swoje działania w terenie. Żadna rewelacja, zwykły zeszyt, długopis, czasem ołówek… pamięć jest zawodna, zresztą myśli wciąż się zmieniają, a te „oryginalne” mają szczególną wartość. Korzystam z nich pisząc artykuły czy komentarze filmów.

Konrad Morawski
Konrad Morawski: Którą z fotografii opublikowanych w książce „Wilki. Eseje” uznałby Pan za swoją ulubioną, ewentualnie najbardziej wartościową z jakiegoś specjalnego punktu widzenia? Ja uwielbiam zdjęcie wilka ze strony 66, to piękna, wypełniona mądrością w oczach istota, taka dumna i poważna… autentyczna bardziej, niż wszystko, co znam z betonowego osiedla, na którym się wychowałem… uwielbiam też wilki w otoczeniu wschodzącego słońca na stronie 102. Za ich dziewiczą naturalność.

Sławomir Wąsik
Sławomir Wąsik: Lubię to z okładki. Fotografia ze strony 102 jest tak niezwykła pod każdym względem, że wygląda na wymyśloną czy namalowaną scenę. Jeszcze to wschodzące słońce… tak w ogóle nie chciałem zdjęć w tej książce. Miał być to bardzo skromnie wydany zbiór tekstów. Książka tylko do czytania, co spotkało się z wyraźnym sprzeciwem wydawcy.

Konrad Morawski
Konrad Morawski: Pisze Pan, że „dla lasu wilki są naturalnym i dosłownym dobrodziejstwem”. Dlaczego więc wilki wciąż spotykają się z niechęcią, a nawet – o zgrozo! – otwartym i masowym mordem ze strony łowców? Czemu prawo jest nieskuteczne w procesie ochrony wilków?

Sławomir Wąsik
Sławomir Wąsik: Nie użyłbym zwrotu „otwartym i masowym mordem ze strony łowców”. Owszem, dowiadujemy się o przypadkach zastrzelenia wilków i pewnie ta wiedza jest dosłownie… przypadkową. Lasy kryją działania ludzi… kim są… myśliwi? Jak funkcjonuje prawo w naszym kraju w odniesieniu do działań osób prominentnych? Może się to będzie zmieniać…

Konrad Morawski
Konrad Morawski: Czy chciałby Pan być wilkiem?

Sławomir Wąsik
Sławomir Wąsik: Oj nie, kiepsko biegam…

Konrad Morawski
Konrad Morawski: Swoją drogą nie wiem czy Pan zdaje sobie sprawę, ale w pewnej specyficznej kulturze muzyki wilki od przynajmniej dwóch dekad odgrywają niezwykle inspirującą rolę. Są stworzeniami podziwianymi i szanowanymi. Mówię o muzyce rockowej, gdzie takie zespoły jak Moonspell, Ulver i wybitny gitarzysta Steve Hackett celebrują dzikość, a zarazem piękno wilków.

Sławomir Wąsik
Sławomir Wąsik: Wilki od wieków były i wciąż pozostają symbolem, wyrazistym, choć od skrajności w skrajność znakiem, punktem odniesienia, co znajdowało i wciąż znajduje odzwierciedlenie w kulturze i sztuce. Samo nawiązanie do wilka, „użycie” jego wizerunku utożsamia dzieło i określa twórcę.

Konrad Morawski
Konrad Morawski: Czy chciałby Pan coś przekazać na koniec swoim czytelnikom?

Sławomir Wąsik
Sławomir Wąsik: Podoba mi się określenie „moi czytelnicy”. To poważna sprawa. Nigdy nie myślałem w tych kategoriach. Chciałbym życzyć moim czytelnikom zdrowego osądu rzeczywistości, szczególnie tej związanej z przyrodą i dzikimi zwierzętami. Nie dajcie się przekonać, że to dla waszego dobra ktoś zabija czy będzie zabijał dzikie zwierzęta, wycinał lasy, meliorował rzeki. Jeżeli przyroda jest dobrem wspólnym to takim dobrem ma faktycznie stać się i pozostać. Stosunek państwa do przyrody określa społeczeństwo – każdego z nas, jest powodem dumy lub niesmaku, sprawia, że budzimy się w przekonaniu, że naprawdę te drzewa szumią dla nas, ptaki dla nas śpiewają, kwitną kwiaty… i że to co kochamy jest bezpieczne. A do tego wciąż daleka droga. Upominajcie się u swoich posłów o powołanie Ministerstwa Ochrony Środowiska i pilnujcie, żeby taki minister nie był myśliwym.

Sławomir Wąsik - Wywiad dla MoznaPrzeczytac.pl

Konrad Morawski, Sławomir Wąsik

Książkę „Wilki-eseje” można nabyć na oficjalnej stronie internetowej dzieła: wilki-eseje.pl. Zdjęcia udostępnione przez Sławomira Wąsika (prywatna kolekcja).

Konrad Morawski
konrad.morawski@wp.pl

 

Zaprzyjaźnione blogi