Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Rzeczpostapokaliptyczna Polska - Patronat MoznaPrzeczytac.pl

Pruska zagadka – Piotr Schmandt

Recenzja książki Pruska zagadka - Piotr Schmandt

Pruska zagadka
Piotr Schmandt

Niełatwo pisać klasyczne kryminały, skoro właściwie wszystko w tym temacie powiedzieli już Arthur Conan Doyle, Agatha Christie czy Raymond Chandler. Nie brakuje jednak autorów, którzy i dziś podejmują wyzwanie nakreślenia porywającej, mrocznej historii, osadzonej nie tyle w teraźniejszości, ile w przeszłości. Mroczne zaułki industrialnych przedmieść wielkich miast lub dzielnice arystokracji to wciąż miejsca, w których czai się zło. I nawet jeżeli w drugiej dekadzie XXI wieku municypalny krajobraz jest diametralnie inny, Czytelnik wciąż jest ciekawy, co można w nich spotkać.

Ciekawość ta prowadzi najczęściej do jednej odpowiedzi: zbrodnia. Ta jest zresztą tak powszechna, że nie trzeba szukać wiktoriańskiego Londynu i Kuby Rozpruwacza, by natrafić na pokawałkowane zwłoki. Ot, wystarczy udać się na przykład do Wejherowa w roku 1901. To właśnie wtedy miejscową społecznością wstrząsnął mord na osiemnastoletnim gimnazjaliście, Johannie Wendersie. Ta niesłychana zbrodnia odbiła się na terenie cesarstwa niemieckiego takim echem, że do pomorskiego miasteczka przyjeżdża stołeczny inspektor, Ignaz Braun. Rozpoczyna się typowo detektywistyczna robota: przesłuchiwanie świadków i zbieranie dowodów. Zabójca nie odstępuje stróża prawa ani na krok i co jakiś czas manifestuje swoją obecność. Wszystko wskazuje na to, że mordercą jest ktoś doskonale znany policji…

Czytelnik, który sięga po książkę Piotra Schmandta, liczy najpewniej na wiele: wciągającą, pełną zwrotów akcji fabułę, mroczną zagadkę, interesującego bohatera, a nade wszystko – małomiasteczkowy klimat Wejherowa z początku XX wieku. Niestety, mimo obiecującego początku, dostaje on dużo mniej. Główna intryga, tzn. sprawa zaginionego Wendersa, jest istotnie mroczna. Osobowość gimnazjalisty wydaje się zagmatwana i niejednoznaczna. Podobnie niejednoznaczne są relacje panujące w miasteczku; w obliczu zbrodni godzą się dawni wrogowie, na nowo wybuchają zaś – ukryte na co dzień – uprzedzenia, objawiające się w zdecydowanych nastrojach antysemickich. Niestety, powieści zdecydowanie na złe wychodzi jej objętość – na sześciuset stronach nawet najlepiej skonstruowana fabuła może się po prostu rozejść. Tym bardziej, że Schmandt ma niewiele sposobów, by podtrzymać uwagę Czytelnika – znajdowane co jakiś czas tu i ówdzie części ciała oraz kilka dialogów, z których każdy gmatwa intrygę, ale jej nie podtrzymuje, to za mało, by na dłuższą metę zaskakiwać i zachęcać do lektury. Na domiar złego pomiędzy poszczególnymi wątkami dochodzenia pojawiają się dłuższe przestoje, w których Braun bierze na przykład udział w uroczystościach religijnych. Długie pasaże poświęcone wielkanocnym ceremoniom dodatkowo spowalniają rozwój wydarzeń. Wydawca w streszczeniu, zamieszczonym na tylnej okładce obiecuje „niespieszną akcję, niezwykłą atmosferę prowincjonalnego miasteczka [oraz] intrygującego detektywa”. Niestety, „niespieszna akcja” jest synonimem braku akcji, przez co powieść zdecydowanie traci.

A co z samym klimatem Wejherowa? Formalnie jest on poprawny – Schmandt z dużym znawstwem odmalowuje codzienne życie mieszkańców sprzed stu lat. Zarazem jednak trudno pozbyć się wrażenia, że scenografia ta przypomina jedynie teatralną dekorację – stanowi tło, które samo z siebie ani nie ozdabia, ani nie burzy porządku. Stare Wejherowo po prostu jest i trudno powiedzieć coś więcej. W tej przeciętnej przestrzeni dobrze sprawdza się natomiast inspektor Braun. To, czy jest on intrygujący można kwestionować, ale bez wątpienia jest to jeden z bohaterów, których wielokrotnie wykorzystywano w stylistyce noir. Wprawdzie Braunowi daleko do Humphreya Bogarta, lecz jego ograniczona emocjonalność oraz pewnego rodzaju odsunięcie od Czytelnika czynią z niego postać równie niejednoznaczną, co ofiara sprawy, którą się zajmuje.

Pruska zagadka to powieść poprawna. Doceniam wysiłek, jaki Schmandt włożył w jej napisanie, bo od strony merytorycznej jest to książka imponująca. Niestety, powieści kryminalnych nie pisze się po to, by zachwycać się detalami, lecz by dostać dobrą, ciekawą historię. Tę, której bohaterem jest inspektor Braun, trudno uznać za złą, jednakże w konkurencji z Conan Doyle’em wypada ona raczej przeciętnie. Nie wykluczam, że sięgnę po kolejne części cyklu, te bowiem zapowiedziano, niemniej jednak, nie uczynię tego z taką ciekawością, z jaką wyczekiwałem na Znak czterech czy Psa Baskerville’ów.

Informacje o książce:
Tytuł: Pruska zagadka
Tytuł oryginału: Pruska zagadka
Autor: Piotr Schmandt
ISBN: 9788364307119
Wydawca: Oficynka
Rok: 2014

  • Raczej nie pokuszę się na tą książkę. Lubię sięgnąć od czasu do czasu po kryminał, ale jeśli jest słaby to sobie odpuszczę.

    • Jacek Jarocki

      Książka Schmandta nie jest mimo wszystko tak słaba, jak mogłoby (w sposób niezamierzony) wynikać z mojej recenzji. Ponieważ każdy z nas ma zapewne nieco inny gust literacki, najlepiej na własne oczy zobaczyć, jak napisana jest Pruska zagadka (Empik to dobre miejsce na tego typu eksploracje) i po kilku stronach zdecydować się na lekturę lub na wyszukanie ciekawszej pozycji :-) Pozdrawiam!

Zaprzyjaźnione blogi