Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Opowieści z elektronowego lasu – Marek Nagrodzki

Opowieści z elektronowego lasu - Marek Nagrodzki

Opowieści z elektronowego lasu
Marek Nagrodzki

„Na początku był Chaos. „Na początku” zawsze musi być Chaos. Nie oznacza to oczywiście, że potem gdzieś znika, wręcz przeciwnie – zazwyczaj jest go jeszcze więcej. Wtedy jednak nikt już nie zwraca na niego uwagi (…)”

Na wstępie pozwoliłam sobie zacytować słowa prologu z książki Opowieści z Elektronowego lasu, gdyż wg mnie najlepiej oddają one sens całej książki. Każdy kto sądzi że jest to powieść, której zawartość to zaawansowana fizyka kwantowa, lub głęboka filozofia, bardzo się myli… aby to udowodnić, pozwólcie że opowiem Wam o pewnym Niedźwiedziu…

Niedźwiedź, Przykładny Obywatel to mieszkaniec Elektronowego Lasu. Na wstępie powiem że jest to miejsce równie niezwykłe co książkowa Narnia, oraz tak samo realne jak jej obecność w szafie. Sam główny bohater, to osoba absolutnie niekonfliktowa, oraz niezwykle pokojowa, jak na Przykładnego Obywatela przystało. Pewnego dnia jednak zauważa w swojej szafce brak miodu i soli, swojego podstawowego składnika żywieniowego. Od tej chwili rozpoczyna się wielka przygoda Niedźwiedzia. w poszukiwaniu miodu i soli, bohater przechodzi tytułowy Las wzdłuż i wszerz, na lądzie, pod nim oraz w powietrzu. Towarzyszy mu Krasnal Detonator, niezrównany (a może także i niezrównoważony) kompan Niedźwiedzia na dobre i na złe. Na swojej drodze napotykają postacie takie np. jak: Pan Kaktus, którego ja zdiagnozowałam jako postać cierpiącą na manię, Alicja (wiele wskazuje, że jest to ta Alicjaz Krainy Czarów) i Krzyś (podejrzenia padają na Krzysia z Kubusia Puchatka), których Przykładny Obywatel zastał w knajpie o jakże wymownej nazwie P.I.J, oraz Dardafura (łudząco podobnego do Gargamela), który cierpi z powodu ciągłych napaści małych szkodników zwanych Szrumpami. Mogłabym tak jeszcze długo wymieniać jednak proszę wierzcie mi na słowo, lepiej samemu odkrywać kolejne postacie w książce, i pomyśleć że to wszystko bez grama narkotyków (alkohol jednak był).

Niedźwiedź przykładny Obywatel oraz Krasnal Detonator, zwiedzają wiele miejsc oraz poznają przeróżne dziwne typy, nierzadko wychodzą poza sam Elektronowy Las. Nieświadomi tego że zostali wplątani w wielki spisek…

Czytając tę książkę miałam wrażenie, że słucham bardzo dziwnego snu, który przyśnił się komuś kto niedawno wytrzeźwiał (lub jeszcze jest w trakcie tego procesu) i gdyby w literaturze istniała kategoria „powieści studencko-abstrakcyjne”, ta książka reprezentowałaby ten gatunek. Muszę przyznać że wspaniale się przy niej bawiłam i nieraz wywoływałam u mnie uśmiech na twarzy. Obecne w niej porównania takie jak „(…) a wzrok miał taki że farba ze ścian odpadała” lub posługiwanie się przez bohaterów bronią pod nazwą „akcelerator diwodorocząsteczkowy”, lub też chodzące trupy, wredne elfy i wampiry (bez żadnych świecących udziwnień), sprawiały że całość dostawała formę: nie ważne co się dzieje, ważne jak się dzieje. Przy tak wielu wypadkach jakie miały miejsce w Elektronowym Lesie, coś tak abstrakcyjnego jak logika należałoby schować gdzieś bardzo głęboko… może do Niewidzialnego Władcy Upiorów z Wymiaru Prostopadłego?

To samo z bohaterami, autor Marek Nagrodzki nie specjalnie wgłębiał się w złożoną psychikę każdej z postaci, za to ubarwił je tak, że ich świat wewnętrzny naprawdę nie był dość istotny, jednym słowem nie ważne kto, ważne co. Każdy kto poszukuje w książkach jakiejś głębokiej mądrości, powiem szczerze, tu nie koniecznie to znajdzie, ale za to dostanie dużą porcję humoru. Możemy się nauczyć, że nie warto jest prosić o przysługę Wrednego Dziada, oraz nie powinno się wchodzić samemu do wieży Nekromanty.

Na uwagę zasługuje również sposób w jaki autor bawi się słowem. Taki styl wypowiedzi oraz nierzadko ironii, można spotkać na przykład u Christophera Moore’a. Zabawne teksty, ciekawie ułożone wiersze i ballady oraz komiczny wstęp i koniec książki, nie spotyka się zbyt często w literaturze, a szkoda. Dzięki tym zabiegom, miałam wrażenie że zostaje wprowadzona w swobodny dialog z narratorem, który nie szczędząc słów wprowadza mnie w książkową przygodę. Dodatkowo opowieść zwiera szereg obrazków spod ołówka samego autora, które całkiem ciekawie wkomponowują się w treść.

Ze swojej strony polecam książkę zapewniającą wspaniałą rozrywkę i miłą przerwę w codziennym życiu, może to ostatnia okazja do tego, aby zobaczyć jak elektrony krążą wokół drzew? Zainteresowanych odsyłam na stronę Elektronowego Lasu.

A na koniec, pójdę za przykładem pana Marka i też wstawię sobie krzaczek z oczkami… a co…

Krzak z oczami - autorstwa Marka Nagrodzkiego

Krzak z oczami
Grafika z książki Opowieści z elektronowego lasu

Informacje o książce

Tytuł:  Opowieści z elektronowego lasu
Tytuł oryginału: Opowieści z elektronowego lasu
Autor: Marek Nagrodzki
ISBN: 9788393614103
Wydawca: Self Publishing
Rok: 2013

  • Jagoda

    Ten nędzny TROL nic w życiu nie osiągnął to go mierzi sukces innych… A z recenzji książka zapowiada się obiecująco :)

  • Turek Alibaba

    Dobry stuff musiał mieć autor tej książki żeby to wszystko napisać. Muszę jednak stwierdzić że książka hipnotyzująco wciąga. Ponieważ zaczynam mieć symptomy odstawienia domagam się drugiej dawki opowiesci z Elektronowego Lasu (lub okolic)!!!

Zaprzyjaźnione blogi