Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Od zera. Osiąganie niemożliwego z Ho’oponopono – Joe Vitale

Recenzja książki Od zera. Osiąganie niemożliwego z Ho'oponopono

Od zera. Osiąganie niemożliwego z Ho’oponopono
Joe Vitale

Nie kazał na siebie długo czekać. Nie pozwolił o sobie zapomnieć.
Kto?
Mr Fire, jak często bywa nazywany dr Joe Vitale. Czyli światowej sławy guru od marketingu i rozwoju osobistego, producent (53!) książek (sic!), muzyk i… (długo by jeszcze wymieniać). Po ostatnim małym rozczarowaniu „Wiarą”, mierzę się z jego kolejną pozycją. Towarzyszy mi ciekawość. W jakiej formie jest Mr Fire i czy jest w stanie rozpalić we mnie chociażby iskrę inspiracji?

Jego najnowsza pozycja – „Od Zera” – stanowi kontynuację wydanej kilka lat wcześniej (wraz z dr Ihaleakala Hew Len’em) książki pt. „Zero ograniczeń. Sekret osiągnięcia bogactwa, zdrowia i harmonii ze światem”. Jak czytamy na okładce, „Książka, którą trzymasz w ręku, zaczyna się w miejscu, w którym skończyła się poprzednia”. Dlatego też, jeśli nie czytałeś żadnej z tych książek, proponuję zacząć od części pierwszej. Obie te pozycje poświęcone są mistycznemu Ho’oponopono – starożytnej, hawajskiej technice uzdrawiania, do której dr Joe Vitale uzyskał wtajemniczenie i której naucza na swoich seminariach. Co istotne, po lekturze książki nie mam wątpliwości, iż autor jest przede wszystkim doświadczonym praktykiem tej metody, a nie tylko teoretykiem.

„Ale czym jest to Ho-o-coś-tam?” „I czym jest owe tytułowe <Zero>” – możesz spytać? Otóż, (bardzo upraszczając) Ho’oponopono to proces głębokiego oczyszczania się z ograniczających programów (czyli przekonań, emocji, negatywnych wspomnień itd.), które oddzielają od siebie samego, innych ludzi i Boga. Techniki tego procesu, takie jak powtarzanie czterech fraz, modlitwa czy medytacja, to z kolei tylko narzędzia do osiągnięcia stanu „Zero”. A ów tajemniczy stan to nic innego jak absolutny spokój umysłu, niezmąconego negatywnym myśleniem, lękiem czy innymi destrukcyjnymi poziomami świadomości. Innymi słowy – buddyjska „Pustka”, czyli najwyższy etap rozwoju, prowadzący do Oświecenia. Lub po prostu – pierwotny stan dziecka – ufnego i kochającego bez lęku, twórczego, ciekawego świata, radosnego i niewinnego. Prawda, że obietnica osiągnięcia takiego stanu brzmi kusząco?

Chociaż Joe Vitale obiecuje Czytelnikowi wyjawienie sekretów i podanie najgłębszych technik (do tej pory skrywanych pod zasłoną klauzuli poufności), do obietnicy tej należy podejść z dystansem godnym znawcy marketingowych sztuczek. „Od Zera” to bowiem przede wszystkim uzupełnienie i rozwinięcie treści zawartych w „Zero ograniczeń”. O ile pierwsza z nich okazała się dla mnie niezwykle odkrywcza (może nawet przełomowa), o tyle druga już nie budzi we mnie takich emocji. A do owych sekretów zaliczyć należy przede wszystkim kulisy powstawania pierwszej książki i reakcje na nią („Gówno uderza w wiatrak”) oraz kuluary znajomości autora z legendarnym doktorem Hew Len’em czy Morrną Simeoną. Vitale, jak to ma w zwyczaju (i co jest charakterystyczne do jego stylu), nie oszczędza na słowach (i drzewach), gdy chodzi o jego doświadczenia i osobiste historie. Taki styl jednych może zaciekawić i wzbudzić sympatię do autora, a innych – zirytować swego rodzaju autopromocją.

Według mnie, to, co stanowi sedno metody Ho’oponopono, zawarte zostało już w pierwszej książce, a drugą potraktować należy jako pozycje „nadobowiązkową”. Dla wyjątkowo zainteresowanych tematem. Być może zastanawiasz się teraz, czy w takim razie w najnowszej książce znajdziesz jakieś zaawansowane techniki, dla których warto by ją kupić i poświęcić kilka godzin czasu na lekturę. Moja odpowiedź brzmi: „I tak, i nie”. Rzeczywiście, Vitale dodaje do kluczowych „4 fraz” kilka innych sposobów na oczyszczenie i osiągnięcie stanu „Zero”, takich jak modlitwa czy medytacja „Białej tablicy”; dzieli się także swoimi sposobami, do których zaliczyć można (jak twierdzi)… dosłownie wszystko (Tak, dokładnie – wszystko, co sobie stworzysz z odpowiednią intencją, może służyć Ci do osiągnięcia stanu „Zero”). Ale to wszystko. Jeśli ktoś wyda 39,90 zł, licząc na spektakularne narzędzia, to może się rozczarować. Bo ta książka to nie skrzynka z narzędziami.

Jeśli chodzi o konstrukcję książki, „Od zera” umownie podzielić można na trzy części. W pierwszej autor opisuje proces poznawania Ho’oponopono i nauczycieli tej metody oraz proces tworzenia pierwszej książki, a także to, co działo się po jej wydaniu. W kolejnej części uzupełnia i rozwija metodę; porusza zagadnienia takie, jak „Ho’oponopono a prawo przyciągania” czy „życie intencją a życie inspiracją” i niejako „przy okazji” podaje kilka nowych sposobów oczyszczania, wplecionych w treść. Ostatnia część to zbiór dodatków, wśród których znalazły się „pytania i odpowiedzi” na temat metody, przedruk wywiadu z autorem, refleksje a także dwie medytacje. Dopełnienie stanowią świadectwa osób w postaci przedruków listów i e-maili, którym pomogła ta hawajska metoda. Wszystko podane oczywiście w stylu amerykańskich poradników, czyli – jak dla mnie – przesłodzone. Całość liczy prawie 300 stron. I – jeśli tylko w kimś nie budzą oporu tego typu treści – książkę czyta się naprawdę dobrze; przykuwa i utrzymuje uwagę, wciąga. Natomiast po raz kolejny mam wrażenie, że (mimo iż bardzo dobry) jest to znów kolejny produkt marketingowy, promujący markę i inne produkty Vitale’go.

„Od Zera” polecić mogę przede wszystkim osobom zainteresowanym Ho’oponopono (bo na rodzimym rynku pozycji na ten temat jednak wiele nie ma) oraz fanom autora (jest w formie!). A także – uwaga – tym, którzy „magnetycznego pisania” chcą uczyć się od najlepszych. Bo w tej kwestii Joe Vitale jest dla mnie niekwestionowanym guru. I chociaż jego książki czasem mnie irytują, to jednak warsztatowo… są dobre.

Informacje o książce:
Tytuł: Od zera. Osiąganie niemożliwego z Ho’oponopono
Tytuł oryginału: At Zero: The Quest for Miracles Through Ho’oponopono
Autor: Joe Vitale
ISBN: 9788324689767
Wydawca: Helion
Rok: 2014

  • Tego typu książki nie trafiają do mnie. Sposoby na znalezienie „nirwany ” czy innego stanu w podobnym tonie nie interesuje mnie za bardzo.

Zaprzyjaźnione blogi