Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Noc przed festynem – Saša Stanišić

Recenzja książki Noc przed festynem

Noc przed festynem
Saša Stanišić

Fürstenfelde to niemieckie prowincjonalne miasteczko, niestety, stopniowo już wyludniające się i wymierające – kto młody, ambitny dawno już wyjechał lub jest w trakcie planowania „ucieczki”. Tam gdzie żyje się przeszłością, historią, gdzie mieszkańcy boją się zmian i nowości, nie ma miejsca dla wielu młodych ludzi, a co za tym idzie, nie ma szans, aby społeczność przetrwała. Zdają sobie z tego sprawę mieszkańcy Fürstenfelde, ale co tam, dobrze im tak jak jest.

Żeby was nie zmylił wstępny opis historii tego małego miasteczka – gwarantuję, że mimo wysokiej średniej wieku i doświadczenia życiowego, nikt się tam nie nudzi, a osobowości można spotkać niebywałe. W jedną noc przed najważniejszym w roku wydarzeniem, czyli festynem świętej Anny, w Fürstenfelde poznamy tradycje, obyczaje, wszelkie dziwadła jego mieszkańców oraz kawał historii. Możemy przeczytać nieprawdopodobne wpisy z kronik od XVII wieku, które wyciekły z lokalnego archiwum odkrywając niejednokrotnie mroczne i zaskakujące karty z życia miasteczka.

Głównym bohaterem „Nocy przed festynem” jest moim zdaniem samo miasteczko. Poznajemy jednak szereg innych bohaterów, stanowiących barwną reprezentację mieszkańców Fürstenfelde. Jedną z nich jest pani Kranz, regionalna malarka, która nie lubi gdy ją się tak nazywa, ekscentryczka najchętniej malująca zwykłe, codzienne sceny. Jej osobiście ulubionym dziełem, jest obraz przedstawiający siedzącego na schodach i jedzącego śniadanie rumuńskiego pracownika. Kolejną wyjątkową postacią jest emerytowany wojskowy o nazwisku Schramm, mężczyzna „z kręgosłupem moralnym i wadą kręgosłupa”, który przez większą część powieści zmaga się z głodem nikotynowym i automatem z papierosami, posuwając się w końcu do ostateczności, aby zdobyć upragniony produkt. Inni bohaterowie, którzy zapadają w pamięć, to hodowca rzadkiego gatunku kur, a także młoda Anna, w wolnych chwilach uprawiająca jogging lub ratująca emerytów przed próbami samobójczymi. Poznajemy też chorobliwie otyłą pracownicę domu regionalnego, sprawującą pieczę nad archiwami miasteczka oraz całą jego historią. Na porządku dziennym są też wybryki miejscowych rozrabiaków, między innymi parkowanie starego golfa w jeziorze (któryś już raz z kolei). Wolne chwile, których w takim miejscu jak możemy się domyślać, absolutnie nie brakuje, mężczyźni spędzają pijąc piwo w garażu „u Ullego” – jak na prawdziwych Niemców przystało. Minimalistyczna okładka przedstawia też jedną z głównych bohaterek ze świata zwierząt, lisicę regularnie odwiedzającą miasteczko, głównie w celach rozbojowych, grasującą przeważnie w okolicach kurników.

Fabuła powieści nie ma tak naprawdę większego znaczenia. Tym co wyróżnia książkę i czyni ją nietuzinkową jest cały klimat stworzony przez autora poprzez sposób narracji oraz specyficzny język charakteryzujący się krótkimi zdaniami. W prawdzie z początku wydaje się to nieco dziwne i potrzeba chwili, aby przyzwyczaić się do charakterystycznego stylu, przypominającego wypowiedzi starszych osób odpowiadających na pytanie „Co tam u nich słychać?”. Słownictwo jest proste i niewyszukane, bo takie właśnie ma być i tylko takie pasuje jak ulał do opowieści o „Nocy przed festynem”.

Jak wspomina jedna z bohaterek, noc jest jak przypływ – rano wiele odsłania, tak jak woda wyrzuca różności na brzeg. Choć noc przed festynem świętej Anny obfitowała w nierzadko dramatyczne sytuacje, to można powiedzieć, że zżyci ze sobą mieszkańcy przetrwali kryzysy i celebrowali swoje święto jak gdyby nigdy nic. Trzeba przyznać, że momentami tragiczne, a chwilami komiczne czy wręcz absurdalne losy bohaterów, wciągają czytelnika i sprawiają, że książkę można pochłonąć w kilka wieczorów. Nie jest to ckliwa opowiastka o wiejskich rytuałach i zabawach rodem z „Chłopów” – nie ma kolorowych wstążek, ognisk i wianków ze zboża. Są to czasy współczesne, a powiedzmy sobie szczerze, że rzadko gdzie można dziś spotkać prawdziwe sielskie klimaty, a seniorzy nie mają siły i ochoty kultywować dawnych tradycji i obrzędów. Mimo to, może zachwycić czytelnika ten małomiasteczkowy klimat, sentymentalizm, refleksje nad dawnymi czasami i starcze przypadłości. Urzeka brak skrępowania zżytych ze sobą ludzi, którzy dzielą razem kawał historii i znają od podszewki wszystkie swoje wady i zalety.

Informacje o książce:
Tytuł: Noc przed festynem
Tytuł oryginału: Vor dem Fest
Autor: Saša Stanišić
ISBN: 9788377056219
Wydawca: Dom Wydawniczy PWN
Rok: 2014

  • Drugi raz czytam dziś o tej książce i jestem.. urzeczona. Jeden ruch dzieli
    mnie od wrzucenia jej do koszyka którejś z internetowych księgarń Emotikon wink Poważnie. Tym bardziej, że nie ma tu mowy o żadnej ckliwości, a jest klimat… i trochę absurdu…

  • Całkiem interesująca

Zaprzyjaźnione blogi