Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Ukryty wymiar - Patronat MoznaPrzeczytac.pl

Nie wrócą te lata. Autobiografia i listy do męża – Mariola Pryzwan

Recenzja książki Nie wrócą te lata. Autobiografia i listy do męża - Mariola Pryzwan

Nie wrócą te lata. Autobiografia i listy do męża
Mariola Pryzwan

Choć nie zawsze kojarzone z nazwiskiem wykonawczyni, przeboje: „Motylem jestem”, „Wymyśliłam cię” i oczywiście „Odpływają kawiarenki” zajmują trwałe miejsce w kanonie polskich piosenek. Wylansowała je zmarła w 2012 r. Irena Jarocka, której osobisty, momentami intymny, świat możemy poznać z książki „Nie wrócą te lata. Autobiografia i listy do męża” w opracowaniu Marioli Pryzwan. Traktuję tę lekturę jako próbę rozliczenia się z przeszłością, katharsis, zaryzykuję nawet stwierdzenie – spowiedź. To opowieść o pokonywaniu trudności, nauce przebaczenia i zapis swoistej metamorfozy, która pozwoliła Jarockiej na osiągnięcie wewnętrznej wolności. Dzięki temu naprawdę stała się motylem wzlatującym ponad prozę niełatwych życiowych doświadczeń.

Dużym walorem wspomnień jest szczerość autorki, w której nie ma cienia egzaltacji czy koloryzowania rzeczywistości. W połączeniu z barwnym, bardzo plastycznym językiem, czułem się tak, jakbym był naocznym świadkiem kolejnych wydarzeń, układających się w bardzo wyraźne obrazy.

Irena Jarocka już od najmłodszych lat była bardzo wrażliwym i myślę, że nad wiek odpowiedzialnym, dzieckiem, ponieważ tak ukształtował ją dom rodzinny. Jej matka chorowała na astmę i łuszczycę – musiała więc często przebywać w szpitalu, a ojciec miał problem alkoholowy. Jarocka opisuje ten czas niezwykle otwarcie, ale bez niepotrzebnego popadania w tragizm. Nie bez kozery mówi się, że czas leczy rany, a jeśli dodamy do tego świadome przepracowanie przeszłości – pojawia się taki dobry, zdrowy dystans do nawet trudnych wydarzeń.

Zwróciłem uwagę na kompleksy i niskie poczucie własnej wartości przyszłej gwiazdy polskiej estrady. To chyba dzięki nim Jarocka była nad wyraz delikatną, ale i zarazem… silną osobowością, która niezwykle skutecznie radziła sobie z różnymi przeciwnościami losu.

Jak to zwykle bywa, z muzyką zetknęła się jeszcze w czasach szkolnych, następnie trafiła do Studia Piosenki w Gdańsku, gdzie nabierała scenicznego obycia i technicznego „szlifu”. W czasie pierwszego zagranicznego tournée po ZSRR z grupą polskich artystów poznała Michała Sobolewskiego, który w przyszłości zostanie jej drugim mężem. Na blisko 10 lat zniknie z jej życia, aby pojawić się w najmniej spodziewanym momencie… Ale o tym później.

W 1968 r. młodziutka Irena wyjechała na muzyczne „stypendium” do Paryża. Pobyt – pierwotnie kilkumiesięczny – ostatecznie przedłużył się do czterech, wcale nie różowych, lat. Dziewczyna występowała w podłej dzielnicy w jednym z tamtejszych kabaretów. Brak znajomości języka francuskiego sprawił, że czuła się wyobcowana i trudno jej było odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Po niełatwych miesiącach nagrała swój pierwszy singiel, później kolejny, została też laureatką festiwalu w Rennes… Czy to oznaczało świetlaną przyszłość? Nie. Piosenkarkę prześladowały koszmary senne, do tego poznała schizofrenika, który wciągał ją w świat paranoi i „wyciskał” z niej soki życiowe. Chcąc mu pomóc, spotykała się z nim i słuchała jego problemów, co ostatecznie przypłaciła depresją i próbą samobójczą. Do tego nieumiejętnie prowadzący jej sprawy zawodowe menadżer zablokował jej szansę na zaistnienie na rynku francuskim. Dlatego w 1972 r. w Paryżu pojawił się on – Marian Zacharewicz – ówczesna sympatia dziewczyny, z którym wróciła do Polski i wzięła ślub. Na horyzoncie zaczęła rysować się świetlana przyszłość…

Irena Jarocka w latach 1974 – 1976 była bodaj najpopularniejszą polską piosenkarką, lansującą kolejne przeboje. Ale im dłużej była na „piedestale”, tym więcej pojawiało się w niej refleksji natury osobistej. W zasadzie całkowicie poświęciła się karierze kosztem zdrowia i dziecka, o którym skrycie marzyła. Cóż, ostatecznie to tzw. „okoliczności zewnętrzne” pomogły Jarockiej podjąć decyzję o przewartościowaniu swojego życia.

W 1976 r. spotkała swoją dawną sympatię – wspomnianego już Michała Sobolewskiego, z którym uległa wypadkowi samochodowemu. To był ten „punkt zwrotny”. W czasie rekonwalescencji Jarocka postanowiła odejść od obecnego męża i związać się z człowiekiem, z którym chciała stworzyć wspólny dom, tak potrzebną jej „oazę spokoju”. Tak też się stało, choć nie zawsze było to proste. Artystyczna i impulsywna osobowość Jarockiej wyraźnie kontrastowała z logiczną i poukładaną naturą Sobolewskiego. Jednak to im nie przeszkodziło, a wręcz pomogło, we wzajemnym dopełnianiu się. Zwieńczeniem tej miłości stała się córka Monika, która przyszła na świat w 1982 r.

Rok 1990 przyniósł kolejne zmiany w życiu Jarockiej – wyjechała do Stanów Zjednoczonych, gdzie jej mąż realizował się w pracy naukowej. Mimo rozterek dotyczących zawodowej przyszłości, piosenkarka miała pewność, że będzie kontynuować karierę. Zresztą pobyt na obczyźnie miał być tylko „na chwilę…”, jednak ostatecznie przedłużył się do kilkunastu lat. Początki były trudne – Jarocka nie koncertowała, a bariera językowa skutecznie uniemożliwiła jej odnalezienie się w nowym środowisku, w którym nie była już gwiazdą, ale „żoną swojego męża”.

Ta historia kończy się jednak szczęśliwie. Irena Jarocka rozpoczęła intensywną pracę nad własnymi słabościami. Można wręcz powiedzieć, że w USA przeszła „transformację osobowości”. Negatywne myśli zastąpiła pozytywnymi oraz nauczyła się pełniej kochać drugiego człowieka i okazywać mu zrozumienie, nie przypisując mu tym samym złych intencji.

„Pogodni ludzie żyją dłużej i nie chorują tak bardzo” – ta konkluzja, w kontekście jej śmierci na glejaka mózgu w wieku 66 lat, brzmi niczym mało śmieszny dowcip losu…

Drugim bohaterem książki „Nie wrócą te lata…” jest Michał Sobolewski, który opowiada o swojej miłości do żony i metamorfozie, jaką przeszła w czasie ich związku. O wyjątkowości tej relacji najlepiej świadczy… imię, jakie wymyślił dla swojej ukochanej – SEWN, stanowiące anagram liter oznaczających cztery strony świata (z języka angielskiego – South – południe, East – wschód, West – zachód, North – północ). Stanowiła centrum jego życia, a on był „słońcem jej dni” – jak śpiewała w jednej ze swoich piosenek.

Listy Jarockiej do drugiego męża to najbardziej fascynująca część tej niecodziennej autobiografii. Muszę przyznać, że żyłem bolączkami piosenkarki i w napięciu czekałem na ciąg dalszy…

Te najwcześniejsze pochodzą z lat 1968 – 1969. W słowach pełnych emocji i otwartości czuć wzajemną fascynację młodziutkiej piosenkarki i ambitnego studenta. Nie sposób też nie zauważyć wyraźnego zawodu Sobolewskiego, kiedy dowiedział się, że Jarocka ma chłopaka (tłumaczyła mu się z tego w jednym z listów).

Kolejna część korespondencji pochodzi już z roku 1976, kiedy bohaterowie książki podjęli decyzję o byciu razem. To zapis i świadectwo rozkwitającej miłości, która z czasem przerodzi się w wielką, choć i wymagającą, fascynację. Jarocka zastanawiała się, czy jej przyszły mąż będzie w stanie odnaleźć się w jej artystycznym świecie. Z drugiej strony, mimo olbrzymiej popularności, coraz bardziej pociągały ją rodzina i dom.

W czasie trasy koncertowej po USA i Kanadzie wiosną 1979 r. Jarocka niemal każdego dnia pisała do swojego partnera! Dzieliła się z nim całym światem – zarówno tym uczuciowym, jak i bardziej prozaicznym, bo dotyczącym jej spraw zawodowych. Tęsknota przebijająca z kolejnych stron listów jest dojmująca i ujmująca…

Dzięki tej relacji piosenkarka przewartościowała swoje priorytety, stawiając na pierwszym miejscu dom, relację z Sobolewskim, a dopiero później karierę.

Zresztą jej oddanie dla najbliższych jest godne podziwu. To dla nich wyjeżdżała w długie zagraniczne trasy koncertowe, aby zarobić tak bardzo potrzebne pieniądze. I mimo wielu niedogodności, jakie spotykała na swojej drodze, zawsze zastanawiała się, czego ją mają nauczyć…

Począwszy od 1989 r. do czerwca 1990 r. stajemy się obserwatorami niezwykłego heroizmu Jarockiej. Starała się połączyć rolę matki z zawodem piosenkarki, która nadzoruje i organizuje wykończenie domu przed wyjazdem do męża do USA.

Nie wrócą te lata…” to opowieść o tym, że człowiek czasami gubi się w życiu, ale może odmienić swój los i tak naprawdę odnaleźć siebie na nowo. Po tej lekturze nie mam wątpliwości, że sensem ludzkiej egzystencji jest miłość, która buduje, skłania do refleksji i daje siłę do stawania się lepszym człowiekiem dla drugiej osoby. Nie nazwałbym tego poświęceniem, ale naturalnym jednoczeniem się z sobą, co miało miejsce w przypadku Ireny Jarockiej i Michała Sobolewskiego. Muszę przyznać, że „zaproszenie” do ich wspólnego świata przyjąłem z szacunkiem i życzliwością. W końcu nie co dzień możemy być gośćmi w sercu drugiego człowieka…

Informacje o książce:
Tytuł: Nie wrócą te lata. Autobiografia i listy do męża
Tytuł oryginału: Nie wrócą te lata. Autobiografia i listy do męża
Autor: Mariola Pryzwan
ISBN: 9788381230599
Wydawca: Prószyński i S-ka
Rok: 2017

  • Agnieszka Kaniuk

    Nie przepadam za biografiami, ale ta mnie zainteresowała.:)

Zaprzyjaźnione blogi