Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Nie każdy Brazylijczyk tańczy sambę – Tony Kososki

Recenzja książki Nie każdy Brazylijczyk tańczy sambę - Tony Kososki

Nie każdy Brazylijczyk tańczy sambę
Tony Kososki

Pewna moja znajoma, która spędziła swoje ostatnie wakacje w Brazylii, stwierdziła, że po tej podróży banany już nigdy nie będą jej smakować tak samo. Dziś nawet gotuje po brazylijsku. Myślę, że po takiej podróży jak ta, którą opisuje Tony Kososki w swojej debiutanckiej książce – nie tylko po Brazylii, ale również po Boliwii i Peru – życie podróżnika już nie może wyglądać jak przedtem. Zwłaszcza, kiedy droga mająca swój umowny początek w największym mieście półkuli południowej – São Paulo, a kończąca się w mieście, to którego nie prowadzi żadna droga kołowa, ani tory kolejowe – Iquitos – to nie tylko podróż z miasta do miasta, a lekcja otaczającego świata, obalania mitów, a również poznawanie siebie w wielu specyficznych sytuacjach, o których doświadczeniu wielu zjadaczom chleba nawet się nie śniło. Taka jest opisana przez autora podróż – mimo planu, spontaniczna, prowokująca niecodzienne sytuacje, otwarta na to jak los pokieruje przygodą. Będąc w długo oczekiwanej podróży, Tony Kososki często igrał z losem, właśnie po to, aby przekonać się, czym naprawdę jest miejsce i kim są ludzie, dla których on sam mógł zdać się bardziej egzotyczny niż oni – mieszkańcy Ameryki Południowej dla młodego, beztroskiego, bezbronnego europejczyka.

To czym jest największa zaleta książki pana Kososkiego, zatytułowana „Nie każdy Brazylijczyk tańczy sambę”, to z pewnością sam temat, świeżość spostrzeżeń, bezpośredniość zdawanej relacji. W swoim pamiętniku podróży autor szczegółowo przedstawia z dnia na dzień, miejscami nawet z godziny na godzinę, swoje wrażenia ze swojego „Grande Tour”. Zdaje się, że nie pozwala, aby żaden istotny szczegół umknął jego pamięci – rysuje dzięki temu bardziej autentyczny świat odwiedzanych miejsc, niż ten ze stron klasycznych przewodników turystycznych. Ani im nie dodaje, ani nie odejmuje koloru, choć sytuacje, które prowokuje młody autor niekiedy robią to za niego. Dreszczyk emocji, który się pojawia, również sprzyja lekturze.

Forma przewodnika oddaje spontaniczność i nieprzewidywalność losów głównego bohatera wyprawy. Styl języka jest zgrabny, jednak sama treść chwilami zdaje się być dość subiektywna, oparta wyłącznie na własnej obserwacji, a tylko w minimalnym stopniu osadzona w jakimś szerszym kontekście.. Dla jednych będzie to plusem, inni poczują niedosyt, który z pewnością zagaszą fotografie załączone do książki. A w nich urokliwe wodospady, plaże, pustynie, panoramy miast, portrety ludzi i zwierząt, ba… znajdzie się nawet selfie z lamą. Szczegółowe obserwacje autora wiele mówią o codziennym życiu na dalekim kontynencie, od czasu do czasu autor też zdradza swoją młodzieńczą naiwność – Drogi Panie… oczekiwać, że w każdym domu, na całym świecie jest dostęp do wifi?

Książka Kososkiego, to portret młodości, pędu życia, niezaspokojonej ciekawości smaku zakazanego owocu. Tym owocem w książce „Nie każdy Brazylijczyk tańczy sambę” – to samotna podróż autostopem, imprezy w favelach i codzienne życie w głębi obcego kontynentu. Celem autora jest poznanie odwiedzanych miejsc od strony nieznanej dla turystów i zatuszowanej przez media. W dotarciu do prawdziwych krajobrazów jest bezkompromisowy, za tym idzie szczerość i świeżość książki. Forma odzwierciedla treść – być może odrzucenie pewnych fragmentów nadałoby większą spójność temu dziełu, ale zatraciłoby ducha pamiętnika, także tutaj również bez kompromisu. Tak więc fani futbolu w napięciu będą czytali o Mistrzostwach Świata w piłce nożnej, pozostali raczej „przelecą wzrokiem”.

W pamiętniku podróży po Brazylii, Boliwii i Peru, jakim jest niniejsza książka, czytelnik znajdzie wiele praktycznych wskazówek dotyczących komunikacji, cen, znajdą się również wskazówki kulinarne. Pozna zwyczaje i przysmaki. Książka doskonale ukazuje jak wiele znaczy mieć jakąś znajomą duszę w pobliżu, czasem wziąć do serca dobrą radę, a innym razem raczej piąte przez dziesiąte czyiś przekonań. To też dowód, że warto wierzyć w podróżnicze marzenia i zawalczyć o nie z przeszkodami dla paru chwil zachwytu, które czasem zmieniają się w całe miesiące, a nawet lata. Także, cytując autora „Vai la cara!” („Do dzieła!”).

Informacje o książce:
Tytuł: Nie każdy Brazylijczyk tańczy sambę
Tytuł oryginału: Nie każdy Brazylijczyk tańczy sambę
Autor: Tony Kososki
ISBN: 9788328704510
Wydawca: Muza
Rok: 2016

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń książkę
Ocena: 9.0/10 (1 głos)
Nie każdy Brazylijczyk tańczy sambę - Tony Kososki, 9.0 out of 10 based on 1 rating

Komentarze

komentarze

Zaprzyjaźnione blogi