Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Ciemna strona światła. Tunel Zagłady - Patronat MoznaPrzeczytac.pl

Najlepiej w życiu ma Twój kot. Listy – Wisława Szymborska, Kornel Filipowicz

Recenzja książki Najlepiej w życiu ma Twój kot. Listy - Wisława Szymborska, Kornel Filipowicz

Najlepiej w życiu ma Twój kot. Listy
Wisława Szymborska, Kornel Filipowicz

Pamiętam, że gdy Wisława Szymborska odbierała Nobla, mój polonista był zdruzgotany.
„Taka szara, niepozorna myszka! No jak ona wygląda przed tą akademią! Jak dyga, jak pensjonarka!” – mruczał pod wielkim wąsem, oburzony i wyraźnie zdegustowany. Mój polonista, zdaje się, był niespełnionym pisarzem, który twierdził, że prawdziwy talent poznaje się dopiero po śmierci twórcy, uznawał więc, że Szymborską na Panteon pisarski wyniesiono przedwcześnie. Historia chyba się z nim nie zgadza.

Trudno mi się wypowiedzieć, czy Kornel Filipowicz był wielkim pisarzem – na pewno był dosyć płodnym twórcą, napisał bodaj 37 książek. Dzisiaj trochę zapomniany, za życia bardzo ceniony, przede wszystkim przez innych prozaików i poetów.

Z całą pewnością wielką fanką jego talentu była Szymborska. Ta dwójka traktowała się nawzajem jak równy z równym, wymieniali się pomysłami na kolejne książki, byli pierwszymi recenzentami swoich dzieł. W „Najlepiej w życiu ma Twój kot” mamy kilka fragmentów, mogących świadczyć o wsparciu, jakie sobie nawzajem dawali także na tym polu.

Te listy dwójki pisarzy, reklamowane jako miłosna korespondencja pomiędzy Szymborską a Filipowiczem, tak naprawdę zawierają jednak bardzo niewiele zapisów miłosnych uniesień i uczuciowych wyznań. A jeśli już, to są to wypowiedzi bardzo lakoniczne, trochę jakby na marginesie, np. podziękowania za to, że się sobie śnili. Są słowa „kocham”, czy „całuję”, ale nie dominują korespondencji, nie przybierają lukrowanego wyglądu, nie mdlą od nadmiaru romantycznych wynurzeń. Ale uczucia tutaj jest mnóstwo – z każdego listu, kartki czy zapiski wypływa troska o partnera, żywe nim zainteresowanie, szacunek, uwielbienie. Między linijkami wyczytamy i erotyczne pożądanie, i niepokój o stan zdrowia, i zazdrość. Przede wszystkim jest jednak codzienność, naznaczona głębokim uczuciem, przywiązaniem i pełną akceptacją.

Ta niepozorna, szara myszka, która tak drażniła mojego polonistę, dla Filipowicza była najcudowniejszą femme fatale, której nie dorównywała żadna inna kobieta – ani w sferze erotycznej, ani intelektualnej. Również poetka uważała swojego kochanka za ideał, czemu dawała upust w sposób nienachalny, ale wyraźny. Z jej listów i kartek wyłania się obraz kobiety zakochanej i nieśmiałej, z kompleksami, trochę nie wierzącej w miłość, która jej się przytrafiła. Bardzo mocno przeżywała każdą dłuższą rozłąkę, a podczas swoich chorób i wyjazdów nieustannie mu przypominała, że zrozumie, jeśli czekanie na nią będzie dla niego zbyt uciążliwe – co oczywiście pisarz natychmiast dementował i zapewniał o jej wyjątkowej pozycji w jego życiu.

Szymborska i Filipowicz nie mieszkali nigdy ze sobą, mimo to tworzyli bardzo oddany związek przez dwadzieścia lat. Byli nie tylko kochankami, ale i swoimi najlepszymi przyjaciółmi, powiernikami i towarzyszami na dobre i na złe. Mimo to nie wszystkie sfery swojego życia ze sobą dzielili, zostawiali sobie przestrzeń na inne zainteresowania, ludzi, pasje. Na pewno łączyło ich olbrzymie, specyficzne poczucie humoru – ich listy skrzą się od żartów, lekkich złośliwości, przekomarzań. Lubili wcielać się w różne fikcyjne postaci, pisząc do siebie (jednym z ich „alter ego” była np. Hrabina Heloiza Lanckrońska i jej plenipotent Eustachy Pobóg – Tulczyński), a każdy z wymyślanych przez nich bohaterów charakteryzował się innym stylem pisarskim i sposobem wypowiedzi. Autorzy tworzyli całe światy równoległe, znane tylko im, ochoczo wymyślając coraz to nowe historie z życia wyimaginowanych bohaterów.

Ale „Najlepiej w życiu ma Twój kot” to nie tylko miłosne uniesienia i twórcze zabawy, lecz także zapis szarej codzienności PRL-u: Szymborska i Filipowicz wymieniają się cenami produktów spożywczych, problemami z cenzurą i komunistycznymi aparatczykami, uwagami na temat architektury Krakowa czy problemami z pocztą. Filipowicz, zapalny wędkarz i grzybiarz, z lubością opisuje swoje połowy (lub że w miejscowości X akurat ryby nie biorą), chwali się swoimi zbiorami i narzeka na pogodę podczas wypraw. „Najlepiej w życiu ma Twój kot” to więcej niż tylko wspomnienie dwójki ważnych dla naszej literatury pisarzy, ale także fenomenalny zapis czasów, w których przyszło im żyć, ze wszystkimi dotykającymi ich absurdami słusznie minionej epoki.

Książka zawiera sporo zdjęć i skanów listów oraz kartek, wysyłanych sobie przez bohaterów, ale także dołączanych do nich odręcznych rysunków, wycinków z gazet i magazynów, reprodukcji, karykatur. Trochę tutaj jednak brak konsekwencji, ponieważ niekiedy mamy pokazane zdjęcia tych dodatków do korespondencji, czasami tylko opis „od redakcji”.

Mimo że korespondencja poetki i pisarza ułożona jest chronologicznie, niekiedy trudno się domyślić, kto napisał co, ponieważ nie wszystkie listy i kartki są wyraźnie podpisane. Moim zdaniem wprowadzenie dwóch odmiennych czcionek dla pism obojga bohaterów, mogłoby dodatkowo ułatwić przeciętnemu czytelnikowi (czyli na przykład mi) lepsze zrozumienie relacji tych dwojga wybitnych ludzi, wniknięcie w ich świat, bez konieczności zastanawiania się, czy to na pewno napisała Wisława, czy też może Kornel (lub któraś ze stworzonych przez nich postaci). Dużym plusem były dla mnie przypisy, próbujące niekiedy wprowadzić lepiej w świat Szymborskiej i Filipowicza, przedstawiające ich znajomych (wymienianych w listach), okoliczności napisania danego zdania, wyjaśniające kontekst.

Najlepiej w życiu ma Twój kot” jest bowiem nie tylko zapisem pewnej miłości, ale też bardzo dobrą dokumentacją czasów i środowiska, w którym przyszło żyć Szymborskiej i Filipowiczowi. Parze w żadnej mierze niepospolitej.

Informacje o książce:
Tytuł: Najlepiej w życiu ma Twój kot. Listy
Tytuł oryginału: Najlepiej w życiu ma Twój kot. Listy
Autor: Wisława Szymborska, Kornel Filipowicz
ISBN: 9788324043613
Wydawca: Znak
Rok: 2016

Komentarze

komentarze

  • Magda

    Recenzja bardzo zachęcająca, aż ma się ochotę zdobyć tę książkę :)

  • Korespondencja Szymborskiej i
    Filipowicza to coś znacznie więcej niż zbiór uporządkowanych
    chronologicznie listów, w jakimś stopniu prezentujących relację między
    artystami. To zapis czegoś wyjątkowego, czegoś nieuchwytnego, a przy tym
    bezpośredniego, bijącego z tekstu. To zapis wewnętrznego życia, wyraz
    wielkiego uczucia i wszystkich tych stanów, sytuacji oraz emocji, które
    są tożsame z miłością i jej różnymi przejawami. Czytając, obserwujemy
    rozwój, a raczej rozkwit, zażyłości i żarliwości, które między twórcami
    miały miejsce, oraz wszystko to, co może jawić się banalnie – i nie
    kojarzyć z artystami, czyli tymi, którzy
    winni prezentować się oryginalnie, niebanalnie, osobliwe, zupełnie
    inaczej. Mamy do czynienia z niewinną, nieco żartobliwą, choć prawdziwą,
    podpartą uczuciami, zazdrością, która generuje dość ciekawy portret
    Szymborskiej i Filipowicza – jako tych, którzy mimo patosu, jaki
    niewątpliwie utrzymuje się w wyobrażeniach o artystach, przeżywają
    związek tak, jak wszyscy. Czytając, coraz dalej zagłębiając się w tej
    wyjątkowej relacji, doświadczamy czegoś, co może wywołać poczucie
    niezręczności, być może obcości: głębokiego wglądu w codziennie życie
    dwóch wielkich twórców, ich tęsknoty, pragnienia, rozterki oraz
    wszelkiego rodzaju emocje, tak wielce determinujące ich postawy i
    wzajemne postrzeganie.

    „Najlepiej w życiu ma Twój
    kot” przynosi także zachwyt na dwóch innych, z jednej strony mniej
    znaczących, a z drugiej równie ważnych, płaszczyznach. Po pierwsze,
    poetyckość, lotność i wysoki poziom literacki tych korespondencji,
    zarówno Filipowicza, jak i noblistki, wzbudza niemały zachwyt. Sposób
    ujmowania myśli, wyrażania tęsknoty i emocji, przewrotność i
    niecodzienne podejście do tego, co codzienne, niewątpliwie świadczą o
    kunsztowności zebranych listów. Podczas czytania nie sposób co rusz się
    nie zatrzymywać, powtarzając kolejną trafną, niebanalną, wymyślną frazę,
    zwrot czy spostrzeżenie. Interesujące są zarówno sposoby formułowania
    myśli, jak i ich meritum. Tworzy to podwójny obraz i uczucia pisarzy, i
    ich samych: głęboko zakochanych, wiernych i dojrzałych, a do tego
    niezwykle utalentowanych, władających lekkim i trafnym piórem. Po
    drugie, właśnie meritum tych tekstów, ich wymiar, znaczenie,
    merytoryczna waga sprawiają, że mimochodem podejmuje się refleksje nad
    miłością – nad tym, czego dotyczy, jak przebiega, jak motywuje
    zakochanych, jakie niesie za sobą konsekwencje, co w niej jest ważne, a
    co błahe, jak powinniśmy ją traktować, a jak ona, co ciekawe, traktuje
    nas.

    Jestem przekonany, że ta książka powinna
    zainteresować wszystkich tych, którzy interesują się nie tylko
    twórczością korespondujących ze sobą artystów, ale również wszystkich
    tych, którzy zajmują się szeroko rozumianą działalnością artystyczną
    oraz życiem artystów. Bo zebrane listy traktują nie tylko o uczuciu i
    sprawach codziennych, ale również o kwestiach obiektywnych, związanych z
    szeroko rozumianym tworzeniem: niemocą, natchnieniem, wpływami, rolą
    artysty, inspiracjami, organizacją, logistyką, współpracą z
    wydawnictwami itp. To coś więcej, jak pisałem wcześniej, niż zbiór
    korespondencji cenionych postaci. To wyraz ich osobowości, uczucia oraz
    tego, kim są – być może na tych płaszczyznach, które nie są do
    dostrzeżenia podczas lektury ich spuścizny czy pisanych o nich
    biografiach. To kolejna z dróg do poznania Szymborskiej i Filipowicza,
    tym razem od zupełnie intymnej i prywatnej strony.

  • Korespondencja Szymborskiej i Filipowicza to coś znacznie więcej niż zbiór uporządkowanych chronologicznie listów, w jakimś stopniu prezentujących relację między artystami. To zapis czegoś wyjątkowego, czegoś nieuchwytnego, a przy tym bezpośredniego, bijącego z tekstu. To zapis wewnętrznego życia, wyraz wielkiego uczucia i wszystkich tych stanów, sytuacji oraz emocji, które są tożsame z miłością i jej różnymi przejawami. Czytając, obserwujemy rozwój, a raczej rozkwit, zażyłości i żarliwości, które między twórcami miały miejsce, oraz wszystko to, co może jawić się banalnie – i nie kojarzyć z artystami, czyli tymi, którzy winni prezentować się oryginalnie, niebanalnie, osobliwe, zupełnie inaczej. Mamy do czynienia z niewinną, nieco żartobliwą, choć prawdziwą, podpartą uczuciami, zazdrością, która generuje dość ciekawy portret Szymborskiej i Filipowicza – jako tych, którzy mimo patosu, jaki niewątpliwie utrzymuje się w wyobrażeniach o artystach, przeżywają związek tak, jak wszyscy. Czytając, coraz dalej zagłębiając się w tej wyjątkowej relacji, doświadczamy czegoś, co może wywołać poczucie niezręczności, być może obcości: głębokiego wglądu w codziennie życie dwóch wielkich twórców, ich tęsknoty, pragnienia, rozterki oraz wszelkiego rodzaju emocje, tak wielce determinujące ich postawy i wzajemne postrzeganie.

    „Najlepiej w życiu ma Twój kot” przynosi także zachwyt na dwóch innych, z jednej strony mniej znaczących, a z drugiej równie ważnych, płaszczyznach. Po pierwsze, poetyckość, lotność i wysoki poziom literacki tych korespondencji, zarówno Filipowicza, jak i noblistki, wzbudza niemały zachwyt. Sposób ujmowania myśli, wyrażania tęsknoty i emocji, przewrotność i niecodzienne podejście do tego, co codzienne, niewątpliwie świadczą o kunsztowności zebranych listów. Podczas czytania nie sposób co rusz się nie zatrzymywać, powtarzając kolejną trafną, niebanalną, wymyślną frazę, zwrot czy spostrzeżenie. Interesujące są zarówno sposoby formułowania myśli, jak i ich meritum. Tworzy to podwójny obraz i uczucia pisarzy, i ich samych: głęboko zakochanych, wiernych i dojrzałych, a do tego niezwykle utalentowanych, władających lekkim i trafnym piórem. Po drugie, właśnie meritum tych tekstów, ich wymiar, znaczenie, merytoryczna waga sprawiają, że mimochodem podejmuje się refleksje nad miłością – nad tym, czego dotyczy, jak przebiega, jak motywuje zakochanych, jakie niesie za sobą konsekwencje, co w niej jest ważne, a co błahe, jak powinniśmy ją traktować, a jak ona, co ciekawe, traktuje nas.

    Jestem przekonany, że ta książka powinna zainteresować wszystkich tych, którzy interesują się nie tylko twórczością korespondujących ze sobą artystów, ale również wszystkich tych, którzy zajmują się szeroko rozumianą działalnością artystyczną oraz życiem artystów. Bo zebrane listy traktują nie tylko o uczuciu i sprawach codziennych, ale również o kwestiach obiektywnych, związanych z szeroko rozumianym tworzeniem: niemocą, natchnieniem, wpływami, rolą artysty, inspiracjami, organizacją, logistyką, współpracą z wydawnictwami itp. To coś więcej, jak pisałem wcześniej, niż zbiór korespondencji cenionych postaci. To wyraz ich osobowości, uczucia oraz tego, kim są – być może na tych płaszczyznach, które nie są do dostrzeżenia podczas lektury ich spuścizny czy pisanych o nich biografiach. To kolejna z dróg do poznania Szymborskiej i Filipowicza, tym razem od zupełnie intymnej oraz prywatnej strony.

Zaprzyjaźnione blogi