Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Rzeczpostapokaliptyczna Polska - Patronat MoznaPrzeczytac.pl

Na szczycie – K. N. Haner

Recenzja książki Na szczycie - K. N. Haner

Na szczycie
K. N. Haner

Zastanawiam się, dość głośno, kiedy skończy się fantazja autorów. Czy istnieje jakaś granica, skoro sami je przesuwamy? Jeszcze dwadzieścia, może i dziesięć lat temu książki tak dosadne jak historia Greya, Crossa czy właśnie bohaterki tego opowiadania, Rebeki, nie miałyby najmniejszej szansy na pojawienie się na rynku literackim. Dziś mamy cały ciąg książek „greyopodobnych”, z dużą ilością BDSM, seksu wszędzie i zawsze oraz perwersji oddziaływającej na Czytelnika. Tak, drodzy państwo, nie ma co zaprzeczać. Książki mają oddziaływać na Czytelnika, wzbudzać emocje i dawać do myślenia. Może akurat erotyki tak nie do końca, ale też mają takie zadanie. Jednak, kiedy się czyta po raz PIĘĆDZIESIĄTY książkę z takimi samymi schematami, książka ta wzbudza jedną emocję: irytację. Czasami wkurza. Czy tak jest i tu? Hm… żeby nie zapeszyć…

Rebeka Staton jest młodą dziewczyną w wielkim mieście. Z racji naprawdę trudnej sytuacji życiowej, zamiast iść na studia pracuje jako striptizerka w klubie nocnym. Większość pieniędzy wysyła matce, czując się z jakiś powodów zobowiązana do tego. Mieszkając z przyjacielem, Treyem, ledwo wiąże koniec z końcem. Na dodatek bardzo wybuchowy temperament doprowadza do częstych starć z szefową i ‚kariera’ dziewczyny wisi na włosku. Pewnego wieczoru, na wieczorze kawalerskim, występuje w stroju anioła, a jej występ ogląda pewien mężczyzna. Na jego widok Reb zamiera i cóż, przestając tańczyć skupia na sobie gniew szefowej. Kobieta wyrzuca ją z pracy nie płacąc za ostatni miesiąc, powodując tym samym, że Reb jest bankrutem. Nie dziwię się wcale jej złości, która jest skierowana prosto na niego, kiedy mężczyzna, przez którego pośrednio straciła pracę pojawia się na jej drodze. Przystojny i hipnotyzujący pan okazuje się być Sedrickiem Millsem, managerem słynnego zespołu rockowego, Sweet Bad Sinful. Proponuje on dziewczynie bardzo dobrze płatną posadę tancerki na ich koncertach podczas trasy koncertowej. I w tym momencie zaczyna się robić ciekawie…

Czy Reb przyjmie posadę? Co z Treyem? Czy dziewczyna ulegnie urokowi Seda? Kim jest Kara i dlaczego nachodzi mężczyznę? Jakie, dość specyficzne zasady panują między chłopakami z zespołu? Jakie zmiany czekają Reb?

Pierwsze skojarzenie po przeczytaniu dosłownie piętnastu stron: Olivia Cunning i jej saga po polsku nazwana „Ich noce”. Choć i książki poza nią są takie. Gorący rockman światowej sławy z tatuażami, kolczykami i skórami, podobno grzeczna lub mniej niż grzeczna dziewczyna i dużo mocnego, gorącego seksu. Brzmi znajomo? Cóż, to samo znalazłam w tej książce. Choć Sed nie jest rockmanem, a managerem, to pasuje do opisu. Co do książki „Na szczycie„, opis okazał się bardziej kuszący niż całość. Reb jest dość dziwną kobietą. Czasami podejrzewałam ją o chorobę dwubiegunową. W jednej chwili się zarzekała, że czegoś nie zrobi, dwadzieścia stron dalej robiła to z wielką ochotą. Wiem, ludzie mają prawo do zmiany zdania, szczególnie kobiety, ale notorycznie…? Akcja jest strasznie zawiła, niektóre sytuacje są tak absurdalne czy nierzeczywiste, że stawiają na głowie wszystko. I jest seks. Dużo seksu. Multum seksu. Nie doszłam do setnej strony, już zaczęłam seks omijać, a książka ma ich ponad siedemset, a seksu jest tu strasznie dużo. Nawet jak na erotyk. Nie tylko seks głównych bohaterów, Seda i Reb, dla ścisłości, ale także Reb z innymi mężczyznami. Naprawdę, pomieszane z pogmatwanym. Dzieje się naprawdę zbyt wiele, Reb nie jest w stanie podjąć jednej decyzji, jej zachowania często są absurdalne i niecodzienne. A to, że ona jest „zwykłą dziewczyną”, która umie wywijać tyłkiem na rurze nie oznacza, że cały zespół rockowych ciach i wszyscy faceci dookoła będą ją chcieli. Wątek jej utraty dziewictwa, ciągnący się dobre dwieście stron jest… osłabiający. Nie wiedziałam, czy się śmiać, czy zamknąć książkę z hukiem i nie wracać.

Nie jestem fanką tej książki. Nie urzekła mnie. Wiele wątków jest czystą fantazją, takie rzeczy się nie dzieją nigdzie indziej, niż w kobiecych marzeniach. Język nie powala, akcja ma wiele zacięć i wątków bardzo bezsensownych… przykro mi. Czytałam lepsze erotyki.

Podsumowując mój wywód, nie jest to książka wybitna, nad znakomitą nie ma co się zastanawiać, wątpliwe, czy dobra. Zapraszam, byście na własnej skórze się przekonali i, być może, udowodnili mi, że się mylę w ocenie tej książki. Mnie NAPRAWDĘ nie porwała, nie mam poczucia dobrze spędzonego czasu. Nawet wręcz odwrotnie, a te siedemset stron czyta się… długo. Więc, ja jej nie polecam, ja Was wyzywam. Podejmiecie wyzwanie?

Informacje o książce:
Tytuł: Na szczycie
Tytuł oryginału: Na szczycie
Autor: K. N. Haner
ISBN: 9788379425105
Wydawca: Novae Res
Rok: 2015

Zaprzyjaźnione blogi