Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Między czterdziestką a sześćdziesiątką – Maria Izabela Karpowicz

Między czterdziestką a sześćdziesiątką - Maria Izabela Karpowicz

Między czterdziestką a sześćdziesiątką
Maria Izabela Karpowicz

Książka Między czterdziestką a sześćdziesiątką jest zapisem wspomnień autorki od czasu ukończenia studiów do czasu obecnego. Jej życie niewątpliwie obfitowało w podróże, różnorodne doświadczenia w pracy, wśród znajomych, ale również w problemy. W krótkim odstępie czasu postawiono jej dwie bardzo ciężkie diagnozy: stwardnienie rozsiane i nowotwór złośliwy.

Pierwsza część książki odnosi się do życia sprzed diagnozy. Autorka opisuje w niej perypetie związane  z uzyskaniem pozwolenia na wyjazd za granicę za czasów PRL-u. Dzięki determinacji udało jej się wraz z córeczkami dołączyć do męża, który wyjechał do Stanów już wcześniej. Jak u większości Polaków wyjeżdżających wtedy z komunistycznego kraju do Ameryki, zderzenie z zupełnie innymi warunkami wywarło na narratorce bardzo silne wrażenie. Świat, w którym zakupy są normalnym, codziennym zajęciem wydaje się rodzinie bajką. Różnice kulturowe powodują również kilka zabawnych sytuacji, które wspomina. W swojej historii Maria Karpowicz dość dokładnie porównuje standardy obowiązujące w ojczyźnie i za oceanem dotyczące choćby kwestii finansowych, medycznych czy socjalnych. Porównania te nie są tendencyjne, wychodzą raz na korzyść jednego, raz drugiego kraju.

Mimo swojego wykształcenia poligraficznego, autorce nie udało jej się znaleźć za granicą pracy w  zawodzie. Dzięki pomocy znajomych podjęła pracę fizyczną w drukarni, a następnie w zakładzie krawieckim. Mimo białego koloru skóry, to ona była „kolorową” i do tego nieznającą języka, doświadczyła więc tego, co dotyka wielu imigrantów.  Na szczęście w zakładzie krawieckim pracowały kobiety z całego świata, dzięki czemu atmosfera była zupełnie inna. Jako czytelnik żałuję, że kwestia dyskryminacji nie została rozwinięta bardziej, a tylko wspomniana. Bardzo chętnie przeczytałabym o nastrojach i zachowaniach ludzi tam pracujących, a przede wszystkim samej autorki.

Choroby, jak to niestety zwykle bywa, również w przypadku autorki zaatakowały niespodziewanie. Pierwsze odrętwienie nóg przypisała po prostu poparzeniu pokrzywami, kolejnego, tym bardziej, że rozciągało się na coraz większe partie ciała już nie zbagatelizowała. Przychodnie, potem szpital, długie i bolesne badania i nadal niepewność. Lekarze nawet jeśli coś wiedzieli, nie mówili wprost. Poprzez całą narrację przewija się wątek mniej i bardziej kompetentnych lekarzy czy pracowników szpitali, ale to co uderza najbardziej, to brak współczucia wobec pacjenta ze strony niektórych z nich. Wątek walki z chorobą nie jest jednak dominującym w książce, zarysowany jest dość nieśmiało, a wręcz zdawkowo.

Podczas lektury Między czterdziestką a sześćdziesiątką przez większość czasu miałam wrażenie, że czytam sprawozdanie służbowe, pewnego rodzaju raport. Autorka bardzo skupiła się na tym, by rzetelnie opisać każdą ze swoich podróży włącznie z drobnymi szczegółami logistycznymi czy cenowymi. Swoją drogą byłoby to bardzo przydatne, o ile książka zostałaby wydana w latach 80-tych jako przewodnik dla Polaków wyjeżdżających za granicę. Jednak czytając ją w 2013 roku wolałabym się dowiedzieć więcej o miejscach, które miała okazję odwiedzić autorka, o wrażeniu jakie na niej wywarły, o żyjących tam ludziach, których spotkała, a nie koniecznie o tym co jedli na śniadanie obiad i kolację i w którym konkretnie markecie robili zakupy danego dnia podczas podróży. Zabrakło mi osobistego charakteru tej książki. Dodatkowo to wrażenie wzmacniały krótkie, urywane wręcz zdania, niemal uniemożliwiające wczucie się w sytuację i sprawiające wspomniane wrażenie raportu. Natłok wymienianych miejsc sprawił, że nie zapamiętałam bardzo niewiele z tego, o czym przeczytałam. A szkoda, bo chętnie dowiedziałabym się więcej na przykład na temat Świata Piratów, jak przebiegły wyjątkowe urodziny jednej z córek autorki czy jakie wrażenie wywarł na rodzinie zjazd Rockersów.

Podobnie jest jeśli chodzi o kwestię zmagania się z chorobą. Jestem przekonana, że diagnoza, wymuszona zmiana trybu życia czy kolejne objawy wywołały mnóstwo emocji, przeżyć i myśli, które w książce niemal w ogóle nie są wspomniane. Niestety, tylko co jakiś czas pomiędzy suchymi informacjami o kolejnych zajęciach w pracy przebija się jakaś bardziej osobista myśl. Natomiast wydarzeń, które były bardzo trudne czy też radosne dla niej było naprawdę sporo.  Autorka zdaje się jednak traktować własne przeżycia jako mało ważne, nie warte publikacji czy w ogóle tego, by o nich mówić. A może po prostu są dla niej zbyt osobiste, by o nich pisać? Zamiast dać wyraz temu co przeżywa, jak wpływają na nią różne dobre i złe doświadczenia, chowa się niejako za szczegółowymi opisami podróży „żeby nie było tak nudno, że tylko chorowałam i chorowałam(…)”. Mimo wszystko, to piękne, że autorka chce pokazać, że stwardnienie rozsiane to nie koniec świata, że mimo niego można wieść ciekawe życie.

Informacje o książce:
Tytuł: Między czterdziestką a sześćdziesiątką
Tytuł oryginału: Między czterdziestką a sześćdziesiątką
Autor: Maria Izabela Karpowicz
ISBN: 9788377229538
Wydawca: Novae Res
Rok: 2013

  • Iza.Ł

    Może jednak warto przeczytać? pomimo recenzji całośc ma raczej pozytywny przekaz ;)))

Zaprzyjaźnione blogi