Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Maybe Someday – Colleen Hoover

Recenzja książki Maybe Someday

Maybe Someday
Colleen Hoover

Jako Polkę najbardziej uwiera mnie… rynek literacki. Mam słabość do zagranicznych, szczególnie amerykańskich pisarek i przyznaję się do tego głośno. Nie znaczy, że nie czytam polskich autorów. Jednak kiedy spoglądam na rynek za oceanem, niekiedy bierze mnie złość. Nasi wydawcy rezygnują z wielu wspaniałych książek albo wydają je z dużym opóźnieniem w stosunku do oryginału. Nigdy nie byłam geniuszem, jeśli chodzi o języki, jednak postanowiłam spróbować. Ja, Kat, wzięłam się za książkę w oryginale. I nie żałuję.

Sydney ma poukładane, spokojne życie. Współlokatorkę, która jest jednocześnie jej najlepszą przyjaciółką, chłopaka, na którym jej zależy, studia, pracę. Standardowy zestaw. Jednak ma też słabość. Dość nieszkodliwą, bo na odległość. Po drugiej stronie dziedzińca mieszka chłopak, który lubi grać na balkonie na gitarze. A Sydney to uwielbia. Dziewczyna ma talent do układania testów piosenek, co osobiście dla mnie jest wręcz zabójczym darem. Dość szybko ta dwójka na osobnych balkonach (och, Shakespeare, gości Pan nawet tu!) łapie kontakt. Oczywiście sms-owy, choć na początku Ridge, chłopak z gitarą, jest bardziej kreatywny. Wszystko burzy się w momencie, kiedy właśnie Ridge otwiera Sydney oczy na coś, co miała pod nosem. Chłopak zdradza ją ze współlokatorką. Załamana dziewczyna wyprowadza się z mieszkania. Choć bardziej na miejscu jest słowo ‚ucieka’, bo zapomina podstawowych rzeczy jak torebka. Nie ma też gdzie się podziać. Tu do akcji wkracza gnany poczuciem winy Ridge, proponując dziewczynie najpierw kanapę, później pokój.

Kim jest Ridge? Co takiego ważnego skrywa, co początkowo Syd nie zauważa? Kim jest Maggie? Czy ta dwójka będzie razem? Czy Syd będzie umiała poukładać się w tym wszystkim na nowo?

Uwielbiam tę panią! Choć nie recenzuję wszystkich jej książek, bo to nie jest druga tej autorki, którą czytam, to każdą jedną jestem urzeczona. Lekkością pióra, ciekawym i bardzo niebanalnym podejściem do wielu tematów. Otwartość na sprawy trudne. Historia Sky z Hopeless była dla mnie naprawdę czystym objawieniem i chyba dlatego trzymam się tej autorki. Sydney jest młodą dziewczyną, której tak naprawdę w momencie odkrycia romansu chłopaka wali się świat. Traci wszystko, co budowało jej świat, nawet jeśli ten stał na glinianych podstawach. Jej znajomość z Ridgem jest słodko-gorzka. Ile to razy ciągniemy znajomość z pełną świadomością, że nie należy? To ludzka rzecz. Popełnianie błędów też. I kłamstwa, choć jeśli ubrać to w piękną szatę, lepiej brzmi ‚zatajanie prawdy’ lub ‚przemilczanie niektórych tematów’. Zdecydowanie lepiej, prawda? Najbardziej urzekło mnie w tej książce to, że nie byłam pewna ciągu dalszego. Każdy rozdział niósł niespodziankę. To jest najlepsze – nieprzewidywalność. Nie odgrzany piętnasty raz kotlet. Nie ta sama fabuła w kolejnej książce. Nie. Świeżość. Nowość. Inność. To coś, co tygryski i Kat lubią najbardziej.

Wiem, że to trochę nie fair w stosunku do Was tak Wam chwalić i polecać książkę, która nie doczekała się polskiego wydania, ale choć miejscami się męczyłam koszmarnie – nie żałuję. Historia jest zawiła, pełna sprzeczności, trudnych zwrotów akcji i nieprzewidywalna. Jak samo życie. Takie książki zapadają w pamięć. Takie książki lubię. Trzeba przyznać, że właśnie do takich książek autorka ma rękę. Trudnych i poruszających niewygodne tematy.

Polecam. Z całego serca. Nie tylko tę pozycję, ale całą twórczość autorki, ponieważ jak już zaznaczyłam nie raz – jest po co sięgnąć. Spotkaliście się już z panią Hoover? Jakie są Wasze odczucia po jej książkach? Czekam niecierpliwie na Wasze opinie w komentarzach.

Informacje o książce:
Tytuł: Maybe Someday
Tytuł oryginału: Maybe Someday
Autor: Colleen Hoover
ISBN: 9781476753164
Wydawca: Atria Books
Rok: 2014

Zaprzyjaźnione blogi