Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Marsjanin – Andy Weir

Recenzja książki Marsjanin - Andy Weir

Marsjanin
Andy Weir

O książce „Marsjanin” nie słyszałam, dopóki nie pojawił się film. Choć na ogół wolę najpierw przeczytać, a potem zobaczyć, tym razem wypadło mi w odwrotnej kolejności. I prawdę mówiąc, w całym moim zachwycie nad opowieścią Andy’ego Weira, cieszę się z tego.

Główny bohater, Mark Watney, jest jednym z członków sześcioosobowej załogi misji Ares 3 na Marsa. W wyniku niespodziewanej burzy piaskowej ich misja zostaje przerwana po niecałym tygodniu. Załoga musi w pośpiechu uciekać z Czerwonej Planety. Burza nie ułatwia im tego i Watney ulega wypadkowi. Wszystko wskazuje na to, że nie żyje, więc komandor porucznik Lewis podejmuje trudną decyzję i załoga odpala silniki.

Tymczasem Mark przeżył. Budzi się na Marsie po burzy. Sam. Nie ma łączności z Ziemią ani ze statkiem, którym odlatują jego koledzy. Po pierwszej chwili paniki rusza nieprzeciętny umysł Bohatera i nagle Czytelnicy zostają wciągnięci w trzymającą w napięciu walkę o przetrwanie w kosmosie. Watney jest botanikiem, więc wpada na karkołomny pomysł – zacznie hodować ziemniaki na Marsie. Musi też wymyślić, jak to zrobić, by nie zabrakło mu tlenu, wody, a najlepiej, żeby skontaktować się z Ziemią i poinformować ich o tym, że przeżył.

Równolegle obserwujemy, co dzieje się na naszej planecie. NASA odkrywa, że astronauta przeżył i rozpoczyna się wyścig z czasem, aby go uratować. Wszystkie departamenty, które mogą w czymkolwiek pomóc, zostają postawione w stan gotowości, media prześcigają się w informowaniu świata o losach Marka, pomysły, które normalnie zostałyby potraktowane jak szaleństwo nagle okazują się jedyną szansą, by Watney mógł przeżyć.

Opowieść toczy się z kilku perspektyw. Przede wszystkim obserwujemy Watneya, który opisuje swoje codzienne zmagania ze wszystkim, co próbuje nie dać mu przeżyć na Marsie. Następnie widzimy siedzibę NASA i ludzi zaangażowanych w akcję ratunkową- od dyrekcji przez techników, pracowników, po specjalistkę od kontaktu z mediami. Pojawiają się też migawki z wywiadów telewizyjnych, gdzie wyjaśniane są krótko niektóre wydarzenia i podjęte decyzje. Chwilami przenosimy się na statek Hermes, gdzie pozostała piątka załogi misji Ares 3 również przeżywa fakt, że ich przyjaciel przeżył i walczy o przetrwanie. Wreszcie, duża część książki to wiadomości przesyłane od pewnego momentu między Watneyem a Ziemią. Wszystkie te perspektywy tworzą interesującą mozaikę, która uzupełnia się nawzajem i tworzy pełny obraz wydarzeń.

Wspomniałam, że cieszę się, że najpierw obejrzałam film, a potem wzięłam się za czytanie. To dlatego, że „Marsjanin” naszpikowany jest opisami technicznymi, chemicznymi, botanicznymi i w ogóle naukowymi. Nie jest to moja działka, więc dużej części tego, co się tam pojawiało, zwyczajnie nie rozumiałam. Byłoby mi trudniej wyobrazić sobie co też bohaterowie wyczyniają, gdyby nie to, że widziałam to wcześniej na ekranie. Przyznaję, że przez niektóre fragmenty przepływałam wzrokiem, wiedząc że nie przyswoję olbrzymiej ilości wiedzy, którą serwuje autor. Jednak nie widzę tego jako wady książki. To sprawia, że brzmi ona autentycznie i realistycznie.

Zabrakło mi jednak w „Marsjaninie” trochę więcej psychologii. Owszem, pojawiają się opisy odczuć, emocji, zwłaszcza wśród członków załogi, którzy nagle dowiadują się, że zostawili ŻYWEGO przyjaciela samego na Marsie. Jednak opowieść jest skupiona przede wszystkim na warstwie naukowej, nie zaś emocjonalnej. Ta historia oferuje duże pole do popisu również w perspektywie psychologii bohaterów. Autor nie wykorzystał w pełni tego potencjału, co zostawiło we mnie lekki niedosyt. Książka natomiast kipi humorem. Mark Watney jest wesoły oraz ironiczny, jego narracja pełna jest żartów i powiedzonek, co sprawia, że historia staje się lżejsza. Nie jest to tylko walka o przetrwanie, główny bohater widzi w swojej sytuacji jasne strony, a nawet pozwala sobie na narzekanie i ironię. Nie tylko Watney wykazuje się poczuciem humoru, śmiałam się również z niektórych sytuacji i dialogów dziejących się w NASA.
Kosmos i sci-fi to nie mój konik, a mimo to przeczytałam „Marsjanina” z ogromną przyjemnością.

Niewiarygodna historia, która wciąga i sprawia, że wszystkie wydarzenia przeżywa się z zapartym tchem na równi z bohaterami. To pokaz solidarności całego świata w obliczu zagrożenia jednego ludzkiego życia. To jedna z tych opowieści, po których ciężko się otrząsnąć i wrócić do normalności. Polecam z całego serca.

Informacje o książce:
Tytuł: Marsjanin
Tytuł oryginału: The Martian
Autor: Andy Weir
ISBN: 9788377588178
Wydawca: Akurat
Rok: 2014

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń książkę
Ocena: 9.4/10 (7 głosów)
Marsjanin - Andy Weir, 9.4 out of 10 based on 7 ratings

Komentarze

komentarze

  • Jeleń samotnik

    Jak dla mnie książka rewelka:D

    VA:F [1.9.22_1171]
    Ocena: 0 (całkowicie: 0 głosów)
  • KimK

    Książka mega a film też świetny. Trafione tematycznie w „przededniu” lotów załogowych na Marsa. Myślę że książka za parenascie lat będzie uznawana jako klasyk powieści o eksploracji planet

    VA:F [1.9.22_1171]
    Ocena: 0 (całkowicie: 0 głosów)
Zaprzyjaźnione blogi