Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Ciemna strona światła. Tunel Zagłady - Patronat MoznaPrzeczytac.pl

Jak zabiłam swojego raka – Anna Szubert, Piotr Mieśnik

Recenzja książki Jak zabiłam swojego raka - Anna Szubert, Piotr Mieśnik

Jak zabiłam swojego raka
Anna Szubert, Piotr Mieśnik

Po książkę „Jak zabiłam swojego raka” Ani Szubert i Piotra Mieśnika sięgnęłam ponieważ opowiada prawdziwą historię kobiety, która wygrała walkę z nowotworem. Poza tym Anna Szubert przedstawiona jest jako celebrytka, a ja kompletnie nie kojarzyłam jej wcześniej. Byłam ciekawa kim jest ta osoba. Książka ma interesującą okładkę ze zdjęciem bohaterki bez włosów, widoczną raną po biopsji, ale z pewnym siebie spojrzeniem, pokazującą znak zwycięstwa. Zawiera też zdjęcia bohaterki, które obejrzałam jeszcze przed rozpoczęciem czytania. Silnie mnie zaintrygowały i chciałam dowiedzieć się: jaka jest ta kobieta? Plusem dla mnie było także to, że książka nie jest duża objętościowo, ma dobrą wielkość czcionki. Dzięki temu mogłam ją czytać w trakcie podróży.

Książka to wywiad dziennikarza Piotra Mieśnika z fotografką Anną Szubert. Piotr Mieśnik przedstawiony jest jako dziennikarz, scenarzysta, ale także były redaktor naczelny Fakt.pl. Przyznam, że ta informacja mnie mocno zniechęciła, ale w trakcie czytania książki zrozumiałam, że prowadzący wywiad ma za sobą pewien etap w karierze zawodowej i wspomina go z dużą skruchą. Jest autorem książki „Wyznania hieny”, którą planuję przeczytać.

Bohaterką książki jest Anna Szubert. Pierwsze informacje na jej temat („internetowa celebrytka, której walkę z nowotworem relacjonowaną w mediach społecznościowych śledziła z zapartym tchem cała Polska”) oraz zdjęcia przedstawiające Annę Szubert z dużymi ustami ułożonymi w „dziubek” przywołały typowe stereotypowe myślenie. Na szczęście, nie dałam za wygraną i postanowiłam podejść do bohaterki z większą otwartością umysłu. W miarę czytania jej historii, odkrywałam starą i niezawodną prawdę, że zewnętrzna warstwa nic nie znaczy, liczy się tylko wnętrze człowieka. Anna Szubert okazała się być niezwykle silną, odważną kobietą, pokazująca też swoją dużą wrażliwość. Po przeczytaniu książki, szczerze ją podziwiam.

Cała książka to wywiad w którym opowiada o swoim życiu przed, w trakcie i po terapii na oddziale onkologicznym. Dla mnie szczególnie zaskakujące było to z jaką naturalnością opisuje codzienne życie w szpitalu, kolejne dolegliwości związane z braniem chemii czy momenty ogromnego cierpienia. Ostatnia część książki to wypowiedzi bliskich Ani Szubert, o tym jak oni przeżywali jej chorobę, ale także o tym jak wspaniałą jest dla nich osobą.

Niewątpliwą zaletą książki jest to w jaki sposób bohaterka opowiada o tym, co zdarzyło się w jej życiu. Bardzo dobrze trzyma się wątków, a dygresje wprowadzane są w odpowiedni i wyśrodkowany sposób. Niestety czasami pytania Piotra Mieśnika odrywały się od tego, o czym mówiła bohaterka, zahaczały o inne tematy, co moim zdaniem wprowadzało pewien bałagan (np. rozmawiając o miłościach życia bohaterki, gdy opowiada o trudnym rozstaniu i pokazuje tatuaż, dziennikarz od razu przeskakuje do tematu tatuażów pozostawiając wątek rozstania bez zakończenia). Kolejną zaletą książki jest krótka rozmowa zastępująca wstęp do książki. Bardzo zaciekawia i motywuje do dalszej lektury. W książce podobały mi się także przekazywane informacje na temat samego leczenia: jakie są objawy chłoniaka, z jakich faz składa się chemia, jak wyglądają dni po przyjęciu chemii. Dla osoby, która nie miała do czynienia z terapią nowotworu te informacje są dobrą edukacją. To co mnie irytowało w książce to bardzo duża ilość informacji o prywatnym życiu bohaterki. Mimo, że Ania Szubert sama o nim opowiada (więc daje na to pełne przyzwolenie), miałam odczucie wchodzenia w czyjeś życie z butami. Z drugiej strony dzięki tej książce zrozumiałam, że dzielenie się swoimi przeżyciami w mediach społecznościowych może być dla innych ważne:

„Sam widzisz, ze tak jak nie ma jednej reakcji wszystkich organizmów na chemię, tak i podejście do samej walki i leczenia może być różne (…) Mnie w tym, ze dobrze obrałam kurs, upewniały idące w tysiące wiadomości czy listy od ludzi, którzy też walczyli, też chcieli żyć, dla których byłam jakąś inspiracją i motywacją.”

Ostatnią wadą jaką znajduję w książce są pytania dotyczące imprezowego życia „warszawskiej śmietanki”. Nie interesują mnie takie plotki. Pytanie o nie zakłócały odbiór najważniejszych treści ujętych w książce: opowieści o odwadze, bólu i poszukiwaniu najważniejszych wartości w życiu. Mimo tego z książki można wyczytać prawdę o bohaterce: to silna kobieta, która poukładała swój świat na nowo i teraz potrafi się nim pełniej cieszyć.

Podsumowując, polecam przeczytanie książki „Jak zabiłam swojego raka”. Zburzyła ona mój stereotyp przesadnie dbającej o siebie celebrytki. Pokazała jak naprawdę wygląda leczenie. Odnowiła wiarę w ludzką wrażliwość i to, że są lekarze, którzy traktują swój zawód jak misję. Dzięki tej książce ponownie przekonałam się, że nawet najtrudniejsze przeżycia mogą być dla człowieka budujące.

Informacje o książce:
Tytuł: Jak zabiłam swojego raka
Tytuł oryginału: Jak zabiłam swojego raka
Autor: Anna Szubert, Piotr Mieśnik
ISBN: 9788394605803
Wydawca: The Facto
Rok: 2016

Komentarze

komentarze

Zaprzyjaźnione blogi