Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Harry Potter i Przeklęte Dziecko – Joanne Kathleen Rowling, Jack Thorne, John Tiffany

Recenzja książki Harry Potter i Przeklęte Dziecko - Joanne Kathleen Rowling, Jack Thorne, John Tiffany

Harry Potter i Przeklęte Dziecko
Joanne Kathleen Rowling, Jack Thorne, John Tiffany

Czytaliście kiedyś fan fiction? Ja tak, czekając na 6 część Harrego Pottera, trafiłam na blog jakiejś fanki, która sama zaczęła pisać dalszą część przygód. Przeczytałam może z 10 stron i zakończyłam lekturę czerwonym krzyżykiem w oknie przeglądarki. Nie chodzi o to, że było to złe, po prostu to nie to, to nie była J. K. Rowling. Od początku do końca miałam takie myśli czytając „Harry Potter i Przeklęte Dziecko”, fajny fan fiction, myślałam, tylko dlaczego napisała go m.in. Rowling?

Książki opisujące przygody Harrego, mają u mnie szczególne miejsce, na półce i w sercu. Dorastałam z nimi, dzięki Rowling mój świat był bardziej magiczny. Dlatego gdy zobaczyłam, że wyjdzie następna część, pomyślałam że moja półka będzie niekompletna bez tej złoto-czarnej książki.

Ósma historia, dziewiętnaście lat później…

Harry jak wiemy jest bohaterem, pokonał Czarnego Pana, wygrał razem z Gwardią Dumbledora Bitwę o Hogwart. Gdy jednak kończy się splendor i sława, zaczyna się zwykłe życie. Na początku Harry właśnie czegoś takiego chciał, normalność. Zero czarnej magii, zero niebezpiecznych przygód, zero osób do uratowania. Jednak gdy od 11 roku życia regularnie co rok spotykają cię jakieś przygody, normalność w końcu zaczyna nudzić. Dodatkowy problem stanowi krnąbrny syn Albus, który jakby na to nie patrzeć robi wszystko by nie być podobnym do sławnego ojca. Jednak jak nosi się nazwisko Potter, nie jest to takie łatwe. Wszyscy uważają go za innego, w dodatku zamiast do Gryffindoru, Tiara przydziela go do Slytherinu! A jego najlepszym przyjacielem staje się Scorpius Malfoy. Dla Harrego to powód do zmartwień zwłaszcza dlatego, że za chłopcem Malfoyów ciągną się nieprzyjemne plotki…

Och, wow, to jest trudna recenzja. Po pierwsze trudno mi pisać bardziej szczegółowo, by nie zdradzić tego co dzieje się w książce. A dzieje się sporo, choć główny temat jest trochę przerobiony przez przeróżne książki i filmy, zawsze z tym samym finałem dla bohaterów. Po drugie trzeba pamiętać o nietuzinkowej konstrukcji książki, coś do czego Pottermani nie są przyzwyczajeni. To sztuka, scenariusz, a więc nie mamy rozbudowanych opisów czy plastycznych przejść z jednej sceny do drugiej. Byłam na to przygotowana, niemniej jednak grymasiłam na początku. Ta część nie wciągnęła mnie momentalnie, co było dla mnie niemiłym zaskoczeniem. Spodziewałam się zarwanej nocy. Dopiero gdy okoliczności zewnętrzne, uziemiły mnie w mieszkaniu na kilka godzin, sięgnęłam po książkę, gotowa spędzić z nią trochę więcej czasu… i na szczęście zostałam wciągnięta w wiry przygód.

Na pewno dobrze poczułam się jak książka zahaczyła, o wydarzenia z przeszłości, czyli takie które miały miejsca w tomach 1-7. Poczułam się trochę swobodniej, jak w domu. Myśląc, ja to znam! Wiem o czym mowa! Ten nowy świat w którym był Albus, Scorpius, Harry, Hermoina, Ron i Draco był dla mnie zupełnie inny niż ten, który znałam. Może to przez sposób w jaki książka jest napisana, krótkie opisy scenografii nie pozwalają wczuć się w klimat. Niemniej jednak oddech ulgi, gdy weszłam na „stare śmieci”, wtedy też wkręciłam się w historię.

Niestety, po zakończeniu czytania nadal mam wrażenie jakbym przeczytała fan fiction. Grubymi nićmi szyta opowieść, jest wciągająca, zaskakująca i co uwielbiam w książkach o Harrym Potterze, poruszająca. Ta część jak i wszystkie inne przypomina nam jak ważną magią jest czysta miłość i nie trzeba mieć różdżek, do wykonania tego czaru. Niestety jednak jak dla mnie nie zasługuje na ocenę 10/10. Brakuje jej zawiłości i książkowej logiki, którą tak lubię. Na przykład pewna ucieczka Albusa i Scorpiusa z pociągu… ja nadal zastanawiam się jak oni to zrobili i jak później dotarli w dalsze miejsca… To opowieść sceniczna, myślę że byłabym zachwycona, gdybym zobaczyła ją w teatrze – zwłaszcza ostatnie sceny, które cały czas rozpamiętuję – ale ci którzy mają w świeżej (roboczej) pamięci tomy 1-7, mogą poczuć lekki dyskomfort.

Postacie Albusa i Scorpiusa oddały odpowiedni przekaz, mając swoje lata, doskonale zrozumiałam co chcieli mi powiedzieć ci młodzi chłopcy. Zrozumiałam jak trudno jest czuć brak akceptacji od najbliższych osób i czym jest samotność w tłumie. Dodatkowo książka na pewno pokazuje, że z trudną przeszłością nie jest łatwo się rozliczyć. Bez znaczenia czy mówimy o naznaczeniu przez straszliwego czarnoksiężnika, czy po prostu jakiejś tragedii, która może zdarzyć się w świecie „mugoli”. Wystarczy drobny impuls, a wszystko do nas wraca. Pierwszy krok, zaczyna się od wybaczenia samemu sobie.

A tak „poza konkursem” czy tylko mi się wydawało że Profesor McGonagall to była jakaś inna postać? Nie znam tej histerycznej kobiety, którą spotkałam na kartkach. Bardzo jestem ciekawa Waszych opinii na temat książki.

Informacje o książce:
Tytuł: Harry Potter i Przeklęte Dziecko
Tytuł oryginału: Harry Potter and the Cursed Child
Autor: Joanne Kathleen Rowling, Jack Thorne, John
ISBN: 9788380082281
Wydawca: Media Rodzina
Rok: 2016

  • Barszczyk

    Super recenzja! Już kilka dnia zastanawiam się czy sięgnąć po tę pozycję czy nie, teraz wiem czego się spodziewać

  • Panna Joanna

    Przeklęte dziecko jest wielkim zaskoczeniem i (co przyznaję bardzo niechętnie) trochę się na niej zawiodłam. Nie zmienia to jednak faktu, że świetnie było powrócić do świata magii chociaż na chwilę :)
    Scorpius – cudowny, Harry – zgorzkniały?, Ginny – cała Molly tylko, że z pazurem!
    Pozdrawiam,
    http://www.the-books-in-the-rye.blogspot.com

Zaprzyjaźnione blogi