Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Rzeczpostapokaliptyczna Polska - Patronat MoznaPrzeczytac.pl

Gimnastyka umysłu. Rozwiń intelekt w 4 tygodnie – Aleksander Dydel

 Gimnastyka umysłu. Rozwiń intelekt w 4 tygodnie

Gimnastyka umysłu. Rozwiń intelekt w 4 tygodnie
Aleksander Dydel

Sięgając po książkę zatytułowaną „Gimnastyka umysłu. Rozwiń intelekt w 4 tygodnie”, której autorem jest Aleksander Dydel – absolwent zarządzania, nie miałam wobec niej dużych oczekiwań. Spodziewałam się raczej popularnonaukowego opracowania publikacji na temat możliwości i sposobów poprawy funkcjowania poznawczego. Jest to bowiem zagadnienie, którym od kilku lat zajmuje się coraz większa rzesza naukowców z dziedziny psychologii i neuronauki.

Niemniej jednak, mimo sporej rezerwy, z jaką podeszłam to lektury, moje rozczarowanie przekroczyło wszelkie możliwe granice tolerancji dla takich publikacji. Najchętniej skończyłabym tę recenzję stwierdzeniem, iż ta książka jest poniżej krytyki. Jednak żeby nie pozostać gołosłowną, poniżej przedstawię argumenty uzasadniające moją ocenę.

Jestem zdziwiona faktem, że autor szczycący się ponadprzeciętnym ilorazem inteligencji (o czym świadczy przynależność do Mensy Polska), nie zadał sobie najmniejszego trudu, aby zadbać o prawdziwość, rzetelność i wiarygodność publikowanych treści. Pozwolę sobie przytoczyć kilka przykładów.

Autor pisze, iż trzy bazowe zdolności intelektualne stanowią zdolności werbalne, matematyczne i logiczne. Od kiedy Alfred Binet skonstruował w 1905 roku pierwszą skalę do mierzenia inteligencji, w psychologii nie było żadnej koncepcji, która proponowałaby właśnie taką klasyfikację zdolności intelektualnych. Wystarczy sięgnąć do Wikipedii, aby pod hasłem „inteligencja” znaleźć co najmniej 7 uznanych teorii inteligencji, z których każda proponuje nieco inny podział, a żaden z nich w najmniejszym stopniu nie odpowiada temu podanemu przez Aleksandra Dydela.

Rozdział zatytułowany „Mózg – podstawy wiedzy” składa się z 11 zdań, przy czym w pierwszych dwóch można znaleźć błędy merytoryczne, jak np. to, że mózg jest „konstrukcją”, lub że składa się ze stu miliardów komórek nerwowych. Według najnowszych szacunków, choć opublikowanych już 6 lat temu przez dr Herculano-Houzel, liczba komórek nerwowych wynosi 86 miliardów. O tym dlaczego te 14 miliardów stanowi dużą różnicę, można przeczytać nastronie prof. Vetualniego. Nie można też nie wspomnieć o pominiętym przez autora fakcie, że oprócz neuronów, mózg składa się także z komórek glejowych, które również pełnią niezwykle ważną rolę w funkcjonowaniu intelektualnym człowieka.

Autor pisze, że „do sprawnego działania procesu zapamiętywania i myślenia mózg potrzebuje odpowiednich neuroprzekaźników”, a przy ich „niedoborze występują (…) zaburzenia (…)”. Przepraszam bardzo, a do innych procesów poznawczych neuroprzekaźniki nie są potrzebne? Glukozy, tlenu, neuromodulatorów mózg już nie potrzebuje? Czy przy nadmiarze tychże substancji żadne zaburzenia się nie pojawiają? Dlaczego żadna z tych informacji nie jest opatrzona ani jednym chociażby odwołaniem do bibliografii? Serdecznie zachęcam autora, aby zechciał sięgnąć do co najmniej jednego podręcznika z zakresu psychologii, i zapoznał się z podstawami neurobiologii.

Czytając zdanie o tym, iż „dostępne są urządzenia i programy komputerowe, które pozwalają opanować utrzymanie odpowiedniego stanu skupienia”, miałam ochotę dopytać, czy chodzi o wodny, ciekły, czy gazowy stan skupienia…? To samo tyczy się terminu „koncentracja”, który może być wieloznacznie rozumiany, jeśli nie sprecyzujemy, że chodzi nam o koncentrację uwagi. Nie twierdzę, że bez słowa „uwaga” treści, o których mówię, będą niezrozumiałe, ale chcę podkreślić fakt, jak bardzo obca autorowi tej książki jest terminologia, którą się posługuje. Jeszcze bardziej rażącym przykładem jest określenie pamięci mianem „cecha”. Otóż w psychologii pamięć może być rozumiana jako proces, lub jako zdolność. Nie spotkałam się natomiast z żadną definicją pamięci jako cechy.

Kolejnym zdaniem pozbawionym logiki jest „Dużą rolę [dla poziomu zdolności intelektualnych] odgrywają również psychika [sic!] i stan ducha [sic!], umiejętność radzenia sobie ze stresem, a także motywacja i nastawienie do wykonywanej pracy (nauki)”. Czy „psychika” nie jest kategorią nadrzędną w stosunku do zdolności intelektualnych? (Owszem. Wobec tego na jakiej podstawie rozważa się między nimi związek przyczynowo-skutkowy?) Czy stan ducha jest terminem psychologicznym? (Nie jest. Wobec tego na jakiej podstawie wymieniony jest jako czynnik wpływający na inteligencję? Pomijając fakt, że nie ma żadnej publikacji o takim temacie badań.) Czym różni się motywacja od nastawienia do wykonywanej pracy? (Niczym?)

Niestety nieprawdziwym zdaniem jest nawet to, iż „W niniejszej książce przedstawiono jedynie szkic wybranych zagadnień”. Otóż nie jest to „szkic”, a raczej karykatura wiedzy, do której mają dostęp ludzie żyjący w XXI wieku.

Na śmiech przez łzy zasługują kwestie typu „Naukowcy odkryli, że…” [sic!], lub „Gotowe do zastosowania (…) techniki (…) i metody można znaleźć w wielu książkach w wielu bibliotekach.” Zdań o takiej wartości merytorycznej raczej nie wypowiada szanujący się rozmówca nawet w błahej rozmowie. O tupecie i braku samokrytycyzmu autora świadczy także poziom merytoryczny rozdziałów dotyczących mnemotechniki i techniki szybkiego czytania. Miałam wrażenie, że Pan Aleksander usłyszał coś w radio jednym uchem, jadąc autobusem i czytając gazetę, a jakiś miesiąc później postanowił zupełnie bezkrytycznie i bezrefleksyjnie zapisać na ten temat parę zdań i umieścić je w książce. Swoją drogą, cała książka sprawia wrażenie, jakby autor pisał ją po to, aby stworzyć namacalną alegorię popularnego sloganu „nie znam się, to się wypowiem”. Uwieńczeniem konsekwencji autora w okazywaniu swojej ignorancji w zakresie nauki o umyśle jest umieszczony w ostatnim rozdziale pierwszej części cytat: „Przedmiotem psychologii jest przekazanie nam zupełnie innego wyobrażenia o rzeczach, które doskonale znamy”.

Jeśli chodzi o drugą część książki, dotyczącą zadań, to ograniczę się do stwierdzenia, że w kontekście skomentowanego powyżej poziomu wiedzy autora na temat budowy mózgu i funkcjonowania poznawczego człowieka, wartość tych zadań jest zerowa. Trening nie opiera się na żadnej teorii naukowej, a jego skuteczność nie jest poparta żadnymi badaniami naukowymi. Ich dobór wygląda na całkowicie przypadkowy, a umieszczone obok zadań podpowiedzi świadczą o braku zrozumienia kluczowej kwestii poruszanej w tej publikacji, czyli tego, czym jest inteligencja.

Niestety, ale z czystym sumieniem, nie polecam książki „Gimnastyka umysłu. Rozwiń intelekt w 4 tygodnie”. Gdybym nie miała za grosz pokory, to pierwszą rzeczą, jaką zrobiłabym po przeczytaniu „Gimnastyki umysłu”, byłoby napisanie książki o giełdzie, o której mam takie samo pojęcie, jakie o psychologii ma pan Aleksander Dydel.

Informacje o książce:
Tytuł: Gimnastyka umysłu. Rozwiń intelekt w 4 tygodnie
Tytuł oryginału: Gimnastyka umysłu. Rozwiń intelekt w 4 tygodnie
Autor: Aleksander Dydel
ISBN: 9788324693658
Wydawca: Helion
Rok: 2015

  • MMM

    Książka zmasakrowana ale za to Was lubię ;) Wygląda na to, że właśnie zaoszczędziłem parę groszy…

Zaprzyjaźnione blogi