Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Germania – Harald Gilbers

Recenzja książki Germania - Harald Gilbers

Germania
Harald Gilbers

Już w kilku recenzjach wspominałam, że jestem wielbicielką historii. Zaczytywałam się w powieściach Philippy Gregory o wielkich kobietach barokowej Anglii. Jednym słowem jak tylko nadarza się okazja sięgam po książki, w których historia miesza się z literacką fikcją. Tym razem jednak dostałam wyzwanie – „Germania”. Powieść, która ma miejsce w roku 1944, rozgrywa się w ówczesnej Rzeszy, a jednak druga wojna stanowi tylko tło do wydarzeń. „Germania” to znakomity kryminał, czyli literacki gatunek na którym zaczynam stawiać dopiero niepewne, pierwsze kroki. Jednak z takimi książkami jak „Jedwabnik” czy owa „Germania„, czuję się na polu kryminału coraz bardziej swobodnie.

Trzecia Rzesza ogarnięta wojną, rok 1944. Propaganda niemiecka krzyczy o nowych zwycięstwach, jednak najwięksi przywódcy w tym sam Führer czują oddech aliantów na karkach. W tym całym wojennym zamieszaniu, na ulicach Berlina w niepokojących miejscach, zaczynają pojawiać się ciała młodych Niemek. Denatki okrutnie okaleczone, podrzucane są w nocy a ich zwłoki wystawiane na „widok publiczny”, przez mordercę.

Sprawą zajmuje się SS, a dokładniej oficer Vogler. Jednak by rozwiązać sprawę potrzebne jest więcej umiejętności niż te otrzymane od wojska. Trzeba śledczego, który na swoim koncie ma już kilka sukcesów… I tu pojawia się problem, bo choć idealnym śledczym do tej sprawy jest Richard Oppenheimer, to jednak były komisarz, jest żydem.

Oppenheimer z dnia na dzień wyczekuje gestapo pod swoimi drzwiami. Jako jeden z nielicznych żydów, nie został jeszcze wywieziony do obozu i chyba tylko ciągłe bombardowania i naloty aliantów sprawiają, że „zapomniano się nim zająć”. Gdy jednak zatrzymuje go SS, stoi już z małą walizką, spakowany na wszystko co go czeka, spodziewając się najgorszego, ale nie spodziewając się propozycji współpracy.

Duet: oficer SS i były komisarz Żyd, plus nazistowskie Niemcy, plus ciągłe bombardowania, plus seryjny morderca… Podoba się Wam? Bo mi bardzo! Takiej pary nie stworzy żadna hollywoodzka produkcja.

Vogler jest typowym oficerem SS, jednak pomimo wychowania i miłości do zasad wpojonej przez wojsko, swojego „partnera”, traktuje bardzo poprawnie. Widać w nim szacunek jaki ma do Oppenheimera. Sam były komisarz, no cóż, jest przerażony całą sytuacją, ale nie na długo. Oppenheimer szybko zaczyna czuć się jak ryba w wodzie prowadząc śledztwo. Wisienką na torcie, jest morderca… Można by rzec, że jest tą zepsutą wisienką. Na początku pozostaje anonimowy, tak że powiązanie ofiar ze sobą wydaje się być niemożliwe, aż do czasu gdy zaczyna zostawiać listy… I tu również pojawia się odpowiedź na to, dlaczego sprawą zajmuje się SS, a nie zwykła policja. Czyżby morderca był Żydem, głodnym zemsty na okrutnych nazistach? A może ukryty komunista? Nie, nie, listy wskazują na osobę całkowicie oddaną sprawie Rzeszy, a może to tylko fałszywy trop?

Autor absolutnie nic nie pominął kreując akcje i po mistrzowsku dobierając do niej tło historyczne. Podążamy śladami mordercy z takim samym zaangażowaniem jak Oppenheimer i jednocześnie razem z nim „uciekamy” przed bombardowaniem. Do tego wszystkiego dochodzą nastroje polityczne panujące w ówczesnych Niemczech i „przecieki”, prawdziwych informacji jakie docierają do spragnionych końca wojny niemieckich Żydów.

Początkowo muszę przyznać, że akcja nie toczyła się w „zawrotnym tempie”. Jesteśmy delikatnie wprowadzani przez autora do książki. Choć nie stoimy na początku, a w środku śledztwa. Przez długi czas wszystkie tropy Oppenheimera, są mozolną policyjną pracą, która pozornie do niczego nie prowadzi. Czytelnik nie męczy się razem z nim, ale za to czuje jego frustracje i jednocześnie fascynację samą zagadką. Oppenheimer również nie jest Sherlockiem, który łączy ze sobą fakty, absolutnie i niezaprzeczalnie poprawnie. Można go spokojnie utożsamiać ze zwykłym „gliną”, obdarzonym niezłym instynktem. I nie należy zapominać z kim i dla kogo pracuje… Choć samemu byłemu komisarzowi to się zdarza, jak to się dla niego skończy?

Myślę, że książka jest fantastycznie dopracowanym kryminałem z zaskakującą końcówką. Zaspokoi zarówno wielbicieli historii jak i poszukiwaczy kryminalnych zagadek. Mnie nie zmęczyła, a wręcz przeciwnie, natchnęła do kolejnych kroków na „kryminalnym polu”. Polecam serdecznie.

 Informacje o książce:
Tytuł: Germania
Tytuł oryginału: Germania
Autor: Harald Gilbers
ISBN: 9788377056875
Wydawca: Dom Wydawniczy PWN
Rok: 2015

  • Athlon

    Uwielbiam książki gdzie motywem jest II WŚ. Czy ta historia ma jakiś związek ze zbrodniami nazistów czy morderca jest wątkiem nie uwiklanym w wojenna zawieruche? Pytam bo ciekawi mnie jak bardzo poprawnie historyczna może być ta książka (akcja wokół prawdziwych postaci, miejsc, wydarzeń)?

    • Tak jak pisałam w recenzji, całości wydarzeń nie można oderwać od tła historycznego i są one z nim powiązane, ale myślę, że nie tak ściśle. Co do prawdziwości? No cóż, jestem amatorem, „kupiłam” to co sprzedał mi autor, ale zrobił to w bardzo solidny sposób, więc na moje oko tu brak zastrzeżeń. Co do powiązania ze zbrodniami wojennymi, należy pamiętać, że mimo wszystko bohaterami powieści są obywatele Berlina, więc jesteśmy daleko od frontu.

Zaprzyjaźnione blogi