Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Folwark zwierzęcy. Reaktywacja – Nigel Bryant

Recenzja książki Folwark zwierzęcy. Reaktywacja - Nigel Bryant

Folwark zwierzęcy. Reaktywacja
Nigel Bryant

Niedawno wróciłam do klasyki i przeczytałam Folwark zwierzęcy, jakie było moje zaskoczenie, kiedy na rynku pojawiła się „druga część” tej wspaniałej książki. Wszystko to za sprawą Nigela Bryanta i wydawnictwa Fronda. Z czym więc się zmierzyłam? Z kontynuacją powieści? Nową jakością? Przepisaną historią?

Wiemy jak skończyła się historia Folwarku zwierzęcego, muszę do tego wrócić, gdyż Bryant zaczyna dokładnie tam, gdzie Orwell zakończył swoją powieść. Folwark zwierzęcy, znowu stał się Folwarkiem dworskim, a same zwierzęta powróciły na swoją poprzednią pozycję bycia niewolnikami swoich panów. Tym razem jednak zwierzętami nie rządził gospodarz, a świnie, które przejęły całkowicie jego funkcje. Ta kontynuacja dzieła Orwella, pokazuje nam dalsze życie na Folwarku dworskim. Przez farmę zwierząt przetacza się straszna burza trwająca kilka dni. Przerażone zwierzęta, kryją się w ledwo trzymających się szopach, a gdy któreś próbuje wyjść, zostaje zabita przez okrutną przyrodę. Gdy burza mija, Folwark powoli staje na nogi. Rozpoczyna się odbudowa zniszczeń i dalsza ekspansja świń na pobliskie folwarki. Podzielony zostaje folwark Pinchfield pomiędzy świnie, a ludzi. Rozpoczynają się pochody i wyścigi gospodarstw na najnowocześniejszą technologię wprowadzaną po to, by polepszyć i usprawnić pracę…

Folwark zwierzęcy. Reaktywacja bez dokładnej znajomości historii czytać jest trudno, ja sama miałam całkiem sporo problemów w tym, aby dokładnie odgadnąć kto jest kim w założeniu Bryanta. Niemniej jednak już na pierwszy rzut oka mogłam zauważyć, że autor poszedł swoim własnym torem, jakże różnym od tego co zaproponował nam Orwell.

Kiedy Orwell skupiał się w swojej książce na tej najniższej, warstwie społecznej, jaką w Folwarku były zwierzęta, tak Bryant, bardzo mocno trzyma się w swojej powieści, najwyższego szczebla władzy, czyli świń i innych gospodarzy. Musze przyznać, że to mnie trochę rozczarowało. Wszystko zaczęło się nieźle, bo autor wrócił do starego osła, który jak można podejrzewać w oryginalnej wersji, miał symbolizować samego Orwella. Jednak później nasi bohaterowie, zostają na drugim planie, a co się z nimi dzieje wiemy tylko wtedy gdy narrator wspomni o „zwierzętach”. Stąd też, choć wydarzenia jakie dzieję się w książce, są bardzo ciekawie przedstawione, z pewną dozą ironii i czarnego humoru, to jednak „sól tej ziemi”, zostaje całkowicie pominięta. W ten sposób moim zdaniem Bryant stworzył, ciekawą, wciągającą i bardzo groteskowo napisaną… książkę do historii. Nie wiemy jak czują się zwierzęta, co z nimi się dzieje, jak znoszą nowe prawa i czy jak radzą sobie z głodem. A szkoda, to właśnie było takie kapitalne w książce Orwella.

Niemniej jednak, trzeba mu przyznać, że całość napisana jest wspaniałym i wciągającym językiem. Byrant trzyma się „bajkowego” stylu Orwella i wydarzenia, które miały miejsce w historii, sprawnie zamienia na wiejskie okoliczne „wypadki”, lub rywalizację dwóch gospodarzy. Zwłaszcza wyścig o to, które gospodarstwo jest najbardziej zmechanizowane, przypadł mi do gustu. Poza tym mamy przedstawienie awarii reaktora w Czarnobylu, Muru Berlińskiego, czy olimpiad. Jestem pewna, że każdy, nawet największy amator historii, odnajdzie w książce choć jedno prawdziwe znaczenie tych „wiejskich” wypadków.

Książkę warto jest przeczytać, choćby dlatego że nawiązuje do wspaniałej powieści Orwella, jednak ta iskra, która sprawiała że oryginalny Folwark zwierzęcy, był taką klasyką, gdzieś zgasła na kartkach działa Byranta. Niektóre wydarzenia są bagatelizowane przez autora, inne nie mają takiego znaczenia na folwarku, jakie miały znaczenie w historii. Piękna, lecz niekoniecznie trudna książka.

Informacje o książce:
Tytuł: Folwark zwierzęcy. Reaktywacja
Tytuł oryginału: Manor Farm. Sequel to Animal Farm by George Orwell
Autor: Nigel Bryant
ISBN: 9788364095559
Wydawca: Fronda
Rok: 2014

  • Mohendżodaro

    Niestety, ale Bryant nie sprostał wielkości mistrza Orwella. Tak jak zauważono w recenzji, to całkiem inny styl pisania. Chyba że o to właśnie miało chodzić.
    Moim zdaniem w takich książkach powinno być dodane kalendarium prawdziwych wydarzeń historycznych aby czytelnik, a zwłaszcza ten młody mógł się rozeznać o czym pisze autor i skąd te metafory. Inaczej to tylko opowiadanie o świniach…

Zaprzyjaźnione blogi