
Wojny handlowe to wojny klasowe. Jak narastające nierówności zakłócają rozwój globalnej gospodarki i zagrażają pokojowi na świecie
Matthew C. Klein, Michael Pettis
Kiedy słyszymy w mediach sformułowanie „wojna handlowa”, nasza intuicja natychmiast podsuwa nam obrazy polityków nakładających wysokie cła, embarga na komponenty technologiczne czy też agresywną retorykę między światowymi mocarstwami. Zazwyczaj postrzegamy te konflikty jako geopolityczną szachownicę, na której narody walczą o zewnętrzną dominację ze swoimi konkurentami. Nierzadko uważa się, że państwa te z natury muszą posiadać sprzeczne interesy gospodarcze. Jednakże Matthew C. Klein, doświadczony komentator ekonomiczny, oraz Michael Pettis, profesor finansów na Uniwersytecie Pekińskim, proponują nam całkowicie odmienny paradygmat. W swojej wspólnej książce pod tytułem „Wojny handlowe to wojny klasowe. Jak narastające nierówności zakłócają rozwój globalnej gospodarki i zagrażają pokojowi na świecie” przekonują, że makroekonomiczne nierównowagi, które obecnie rozdzierają globalną gospodarkę, nie są w swej istocie konfliktami pomiędzy suwerennymi państwami, lecz raczej uzewnętrznionymi objawami wewnętrznych walk klasowych. Z pozoru teza ta może brzmieć niemal jak socjologiczny manifest, jednak w rzeczywistości otrzymujemy niezwykle gęsty, rzetelny i poparty danymi wykład z zakresu makroekonomii, zmuszający czytelnika do głębokiej rewizji poglądów na to, jak funkcjonuje i rozwija się zglobalizowany świat.
Książka, chociaż stosunkowo zwięzła w swojej objętości, charakteryzuje się niebywałym wręcz zagęszczeniem myśli oraz ogromną ambicją ujednolicenia teorii handlu, cykli koniunkturalnych i wzrostu gospodarczego na nieco ponad dwustu stronach. Autorzy niezwykle metodycznie rozprawiają się z popularnymi, utartymi w społeczeństwie mitami, jakoby za ogromnymi nadwyżkami handlowymi stała legendarna niemiecka pracowitość czy też wrodzona chińska skłonność do oszczędzania, a za deficytami – amerykańska lekkomyślność i umiłowanie do życia na kredyt. Rdzeń merytoryczny publikacji opiera się na analizie tożsamości rachunkowych i koncepcji sald sektorowych, co początkowo może wydawać się skomplikowane, ale prowadzi do bardzo klarownych wniosków. Klein i Pettis na licznych przykładach udowadniają, że to celowe polityki gospodarcze rządów poszczególnych państw doprowadziły do systematycznego transferu bogactwa od klasy pracującej w stronę zamożnych elit biznesowych. Wyjaśniają na przykład, jak chiński system finansowy przez ponad dekadę wysysał kapitał od zwykłych obywateli (transfer ten wyceniono na około pięć procent rocznego PKB przed 2013 rokiem), pompując tak uzyskane środki w często nieefektywne, gigantyczne inwestycje infrastrukturalne i deweloperskie, z których wiele do dziś pozostaje pustych. Równie intrygująco wypada analiza gospodarki Niemiec po zjednoczeniu, gdzie wprowadzono szeroko zakrojone reformy radykalnie ograniczające ochronę pracowników i drastycznie dławiące ich siłę nabywczą. Doprowadziło to do kuriozalnej sytuacji, w której przeciętne niemieckie gospodarstwo domowe dysponowało mniejszym majątkiem niż jego odpowiednik w Hiszpanii, mimo znacznie wyższego wskaźnika PKB per capita. Wypracowane w ten sposób gigantyczne nadwyżki kapitałowe, zamiast stymulować wewnętrzny popyt, były agresywnie eksportowane i pożyczane krajom na południu Europy, co finalnie doprowadziło cały kontynent do głębokiego kryzysu zadłużenia strefy euro.
Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że autorzy nie ograniczają się do suchych sprawozdań historycznych, ale zmuszają odbiorcę do operowania na wyższym poziomie analitycznym. Szczegółowo tłumaczą różnice między rachunkiem obrotów bieżących a rachunkiem kapitałowym, pokazując, że napływ obcego kapitału wymusza powstawanie deficytów handlowych. Ponadto, bezlitośnie obnażają to, jak statystyki handlowe są zniekształcane przez korporacyjne transfery zysków do rajów podatkowych takich jak Irlandia czy Bermudy. Wyjaśniają również, dlaczego status dolara jako światowej waluty rezerwowej nie stanowi dla amerykańskiej klasy robotniczej żadnego „niebotycznego przywileju”, lecz jest ogromnym obciążeniem, które sztucznie zawyża wartość amerykańskiej waluty, niszcząc lokalny przemysł i wymuszając na gospodarstwach domowych życie na kredyt. Z drugiej strony, recenzowana pozycja nie jest wolna od pewnych merytorycznych uproszczeń, które mogą razić bardziej wyrobionego w dziedzinie finansów czytelnika. Ze względu na wysoką kompresję materiału, narracja wpada czasami w pułapkę tautologii i pomija istotne detale, takie jak zachowania cen, stóp procentowych czy wpływ podaży pieniądza, co stanowi przedmiot ostrej krytyki choćby ze strony zwolenników austriackiej szkoły ekonomii. Procesy te opisywane są w sposób niezwykle mechanistyczny, a miejscami ignoruje się fakt, że decyzje o przenoszeniu fabryk wynikały po prostu z racjonalnego rachunku zysków i strat korporacji, wspartego technologicznym ułatwieniem komunikacji. Brakuje tu nieco wyważenia i pochylenia się nad mikroekonomicznymi motywacjami pojedynczych podmiotów na rynku.
Reasumując, „Wojny handlowe to wojny klasowe” to pozycja niezwykle intrygująca, pełna przenikliwych obserwacji i prowokująca do myślenia, stanowiąca doskonały fundament do poważnych dyskusji nad systemowymi źródłami nierówności. Nie jest to z pewnością lekka książka dla laików poszukujących prostej publicystyki, albowiem wymaga ona wyjściowej orientacji w terminologii makroekonomicznej. Polecam ją jednak z pełnym przekonaniem wszystkim dociekliwym czytelnikom, którzy chcą wyjść poza nagłówki z gazet i autentycznie zrozumieć, że klucz do zażegnania międzynarodowych konfliktów gospodarczych leży w uzdrowieniu struktury podziału dochodów na naszych własnych, narodowych rynkach.


