Drogi i bezdroża Meksyku - Tomasz Jan Chlebowski - Recenzje książek z każdej półki - MoznaPrzeczytac.pl
Recenzje książek

Drogi i bezdroża Meksyku – Tomasz Jan Chlebowski

Drogi i bezdroża Meksyku - Tomasz Jan Chlebowski

Drogi i bezdroża Meksyku
Tomasz Jan Chlebowski

Z roku na rok przybywa osób, które marzą o przeczekaniu zimowych miesięcy gdzieś pośród palm, nad brzegiem morza lub oceanu. Są i tacy, którzy nie wyobrażają sobie innego scenariusza samych świąt. Marzenia te są tym silniejsze im dłużej trwa czas kwarantanny, pandemicznego zamknięcia granic. Wystarczy zajrzeć na podróżnicze fora – emocje buzują jak w wielkim kotle. Wiem, że kieliszek tequili, tacosy w dowozie i egzemplarz książki mogą wydawać się żałosnymi substytutami, niemniej spróbujmy. Zapraszam w podróż do Meksyku z Tomaszem Janem Chlebowskim.

Autor – którego książka ukazała się nakładem wydawnictwa Bernardinum – urodził się w roku 1974, jest prezbiterem, misjonarzem, teologiem, podróżnikiem, poetą i pisarzem. Obronił dwa doktoraty, fascynuje się nurkowaniem oraz wyprawami motocyklowymi. Ma na swoim koncie wiele felietonów i książek. Do Meksyku nie tylko podróżował, ale mieszkał tam dwa lata, poznając zwyczaje i ludzi, chłonąc atmosferę i specyfikę tego niezwykłego regionu. Jednym słowem wykształcony człowiek o otwartym umyśle i wrażliwym sercu, znający temat, o którym pisze nie tylko w teorii, ale przede wszystkim w praktyce.

Z niezwykłą dbałością o szczegóły, Chlebowski, roztacza przed nami mozaikę barw, smaków i zapachów. Prowadzi nas gwarnymi alejkami lokalnych targów, zatłoczonymi ulicami wielkich miast i szutrowymi dróżkami pośród bezdroży, gdzie pojedyncze, rozsypane wśród głuszy wioski dzielą dziesiątki kilometrów, a ludzie poza biedą nie mają niczego na własność. Odwiedzamy przydrożne jadłodajnie, gdzie otyli tubylcy w zapamiętaniu kroją mięso i przekraczamy gościnne progi klasztoru, gdzie pośród bujnych krzewów podwórca kryją się skorpiony i jadowite pająki.

Drogi i bezdroża Meksyku - Tomasz Jan Chlebowski

Ale Meksyk, podobnie jak księżyc, oprócz jasnej – ma również tę mroczną stronę. Autor nie mydli nam oczu, obca mu jest obłuda. Ze szczerością dziecka i uczciwością reportażysty – mimo zauważalnych i absolutnie zrozumiałych sentymentów – tę mroczną stronę przybliża. Poznajemy więc świat bezwzględnych narkotykowych karteli, skorumpowanych, zachłannych polityków oraz policjantów. Poznajemy słony smak łez i mdły zapach krwi unoszące się nad okaleczonymi ciałami tych, którzy odważyli się wejść w drogę mafiosom. Jeszcze długo brzmi nam w uszach echo ostrzeżenia: „srebro, albo ołów”.

Chlebowski jest chrześcijańskim duchownym, ale w jego książce nie odnajduję zadęcia i ciasnych horyzontów, których się obawiałem. Przeciwnie. Z każdej strony przebija otwartość na Innego – jego własne słowa – miłość i chęć poznania obcej kultury. Kiedy trzeba, potrafi być stanowczy – jak podczas opowieści na temat satanistycznego kultu „Świętej Śmierci”. Ale wobec barwnego i na swój sposób urzekającego synkretyzmu chrześcijaństwa i pradawnych wierzeń – uskutecznianego przez lokalną społeczność – nie sili się na postawę pogardy i arogancji. Naprawdę, to miła odmiana.

Najpoważniejszym zarzutem są kwestie historyczne. Zdaję sobie sprawę, że każdy z poruszanych wątków, każde nazwisko mogłoby doczekać się sterty monografii. Wiem, że w książce podróżniczej nie można spodziewać się wyczerpania jakiegokolwiek tematu. Niemniej uważam, że jednak wypadałoby się zdecydować: albo – świadomi ograniczeń – nie poruszamy tej tematyki wcale, albo jeśli już ją poruszamy to poświęcamy jej przynajmniej cały rozdział przygotowany w sposób porządny. Naprawdę cztery strony na temat Cortesa – w dodatku w zdecydowanej większości powierzchowne i miałkie – to pomysł delikatnie mówiąc nie budzący mojej aprobaty.

Drogi i bezdroża Meksyku - Tomasz Jan Chlebowski

To jednak właściwie jedyny zarzut. Książka jest szczera i autentyczna. Ciekawostki, anegdoty i głębokie analizy wzbogacone zostały wkładkami, w których autor zamieścił fotografie z własnej, prywatnej kolekcji. Stanowią naprawdę wspaniałe dopełnienie, wspierają naszą – nie zawsze doskonałą – wyobraźnię, ociekają egzotyką i po prostu wciągają. Każą zastanowić się nad planami wakacyjnymi „po covidzie” i nad pospiesznym wpisaniem na jedną z list miejsc do odwiedzenia – Meksyku. Krainy pełnej kontrastów i sprzeczności, ale przez to jeszcze bardziej fascynującej.

I jeszcze małe post scriptum: Chlebowski najwięcej miejsca poświęca w książce prostym ludziom. Oczywiście w planie jego wędrówek są nie tylko wioski, ale nawet jeśli zagląda do metropolii to interesują go handlarze owocami i magicznymi eliksirami, a nie klasa średnia lub wyższa. Wysoka ocena, jaką wystawiam książce, wynika z tego, że dostałem punkt widzenia podróżnika, a nie turysty czerpiącego wiedzę o danym państwie z wycieczek fakultatywnych i barwnych broszur wydawanych przez biura podróży.

Informacje o książce:
Tytuł: Drogi i bezdroża Meksyku
Tytuł oryginału: Drogi i bezdroża Meksyku
Autor: Tomasz Jan Chlebowski
ISBN: 9788381273664
Wydawca: Bernardinum
Rok: 2020