Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Zatoka Trujących Jabłuszek – Monika Szwaja

Recenzja książki Zatoka Trujących Jabłuszek - Monika Szwaja

Zatoka Trujących Jabłuszek
Monika Szwaja

W czasie Tall Ships’ Races cały Klub Mało Używanych Dziewic przeszedł liczne zawirowania, głównie uczuciowe. Teraz, gdy emocje nieco opadły, czas znowu spojrzeć trzeźwo na życie i wziąć byka za rogi. Trzecia – i ostatnia w tej serii – powieść Moniki Szwai to dopełnienie opowieści o przygodach Aliny, Michaliny, Marceliny i Agnieszki – czterech nieszablonowych Szczecinianek. Po błyskawicznym pochłonięciu dwóch pierwszych części („Klub Mało Używanych Dziewic” i „Dziewice, do boju„), trzecią otworzyłam z prawdziwą przyjemnością.

Każda z Bohaterek przeszła pewną drogę i w życiu każdej z nich dokonał się pewien przełom. Ale nie ma co osiadać na laurach, życie niesie ze sobą kolejne wyzwania.

Marcelina mieszka w domu w Stolcu, wychowuje Krzysię, i… nadal nie robi nic w sadach dokoła domu. Bronik – nieco szalony ornitolog – wprowadził się na dobre, a za nim jego mamusia – pani Lila, emerytowana perukarka teatralna. Mogłoby się wydawać, że i do Marceliny los się wreszcie uśmiechnął i jej życie się jakoś ułożyło. W zasadzie jednak nie interesuje ją to szczególnie. Kobieta nadal zmaga się z depresją i samotnością, chęć pomocy ze strony przyjaciółek często traktuje jak dowód na to, że Dziewice twierdzą, że sobie nie radzi z własnej winy. Zdaje się, że Bronika nie tyle kocha, ile upatrzyła go sobie na bezpieczną przystań. Z drugiej strony, Bronik szaleje nie tyle za Marceliną, co za możliwością mieszkania w pobliżu swoich ulubionych, pierzastych stworzeń. Właściwie układ dla obojga nie jest taki zły. Dodatkowy element zamieszania wprowadza tu pani Lila, która za Marceliną nie przepada, dla swojego syna chce jak najlepiej, trochę się rządzi i błyskawicznie zdobywa serca reszty Klubu.

Agnieszka ponownie prowadzi szkołę, tym razem własną, a to wszystko dzięki notariuszowi, Jerzemu Brańskiemu. W szale romantyzmu w czasie regat Agnieszka i Jerzy zaręczyli się, teraz jednak kobietą targają wątpliwości. Z bardziej przyziemnych – co będzie z panią Różą, jeśli ona się pobierze i wyprowadzi? Z bardziej prawdziwych – Agnieszka, która zawsze była sama i właściwie nigdy nikomu na niej naprawdę nie zależało, nie może się teraz odnaleźć w nowej sytuacji i nie wyobraża sobie siebie w małżeństwie. Ponadto w paradę znów wchodzi życie, tym razem zawodowe – jedna z uczennic pierwszej klasy jej liceum zachodzi w ciążę i dyrektorka musi się zmierzyć z rodzicami, kuratorium, mediami i obrońcami życia. Borowska jednak, jak na demona organizacji przystało, nie podda się, tylko odważnie i z właściwym sobie wdziękiem stawi czoła przeciwnościom.

Alina również dała się porwać miłosnej fali. Ona i Marcin Mokrzycki – kapitan statku i ojciec Niki, jednej z pacjentek kliniki Aliny – wprawdzie się nie zaręczyli, ale wyznali sobie miłość. Jednak również Alina nie jest pewna, czy chciałaby zostać żoną marynarza. Przeciwnie jej córka – chciałaby, żeby mama wreszcie znalazła szczęście u czyjegoś boku. Podobnie Nika, ona jednak chciałaby sama wyrwać się matce i ojczymowi i przeprowadzić do Marcina i „cioci Grosik”. Właściwie jednak perturbacje uczuciowe to obecnie największy problem Aliny. Jej stosunki z Jagą zdecydowanie się poprawiły, praca również przynosi dużo szczęścia i satysfakcji. Porzuciwszy bezpieczną pracę w banku Alina odnalazła siebie i swoją radość w pracy z chorymi dziećmi.

Michalina wydaje się być ze wszystkich Dziewic najszczęśliwsza. Odnalazła Noela – swojego irlandzkiego ojca i ściągnęła go do Polski. Jest w ciąży z Grzegorzem i planują ślub. Jedynie relacje z matką nadal są trudne – pani Bożena ani na chwilę nie spuszcza z tonu zgorzkniałej, nieszczęśliwej kobiety. Misia jednak, pod wpływem Grzegorza nauczyła się radzić z tym sobie, a pani Konik-Hart wydaje się nieco mięknąć przy wizji posiadania wnuka.

Kluczowym momentem rozpoczynającym perypetie trzeciej części trylogii o Klubie jest ślub Michaliny i Grzegorza. Na ślubie tym otrzymali oni kupon totolotka, który wypełniają wraz ze wszystkimi gośćmi weselnymi – czyli głównie Klubem z „przyległościami”. Zamieszanie zaczyna się, gdy okazuje się, że państwo młodzi zgarnęli dość sporą wygraną. Postanawiają zaprosić całe towarzystwo na szalony rejs po Karaibach. Cel – a jakże! – Wyspy Dziewicze. Ostatecznie na wyprawę wyrusza 18 osób. Czeka ich błękitne morze, szanty śpiewane nocami, wyskokowe drinki z rumem i gorące karaibskie słońce, ale też… kłopoty. Klub ponownie będzie musiał zakrzyknąć „Dziewice, do boju!” i podjąć stosowne działania, by uczynić świat (a przynajmniej ich mały światek) lepszym.

Zatoka Trujących Jabłuszek” to świetne zamknięcie historii Agnieszki, Aliny, Michaliny i Marceliny. Książka utrzymana jest w tym samym, mądrym, ale i zabawnym stylu, co poprzednie części. Autorka trzyma poziom. Ze względu na coraz większy udział panów w historii, bardziej niż poprzednio zagłębiamy się też w meandry psychiki męskiej, nie tylko kobiecej. Elementów rozrywkowych dostarcza też, jak i do tej pory, pani Róża, teraz w komitywie z panią Lilą, co tworzy wybuchowy koktajl. Silne, niemal rodzinne więzy między wszystkimi Bohaterami, od najmłodszych, do najstarszych, powodują, że aż chce się dołączyć do Klubu Mało Używanych Dziewic. Zakończenie wydało mi się wprawdzie dość cukierkowe, ale przyznaję, że spodziewałam się tego. Nie zniszczyło to mojej radości z czytania. Doskonale prowadzona narracja, świetnie powplatane w główny nurt akcji wątki poboczne. Choć głównymi Bohaterkami nadal są cztery Dziewice, wszystkim pozostałym Bohaterom Autorka poświęca idealną ilość miejsca w powieści – dość, byśmy poznali ich dokładnie, ale nie za dużo, by przyćmić główne wątki.

Żałuję, że nie ma jeszcze kolejnych części. Choć zamknięcie było zgrabną konkluzją wszystkich historii zawartych w książce, jestem pewna, że dalsze życie Dziewic było równie ciekawe i obfitujące w szalone wydarzenia, które mogłyby zapełnić jeszcze kilka tomów.

Zdecydowanie będę wracać do tej historii, za pięć, dziesięć, piętnaście lat; choćby po to, by sprawdzić, czy w odniesieniu do mnie samej książki straciły na aktualności. I czy ja sama mogłabym pewnego dnia zostać przyjęta do Klubu.

Informacje o książce:
Tytuł: Zatoka Trujących Jabłuszek
Tytuł oryginału: Zatoka Trujących Jabłuszek
Autor: Monika Szwaja
ISBN: 9788362405114
Wydawca: SOL
Rok: 2010

Zaprzyjaźnione blogi