Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Zamknięta Prawda – Bartłomiej Basiura

REcenzja książki Zamknięta Prawda

Zamknięta Prawda
Bartłomiej Basiura

Zanim Zamknięta Prawda dostała się w moje ręce, kilkakrotnie usłyszałam o niej tę samą opinię – „niemożliwym jest, by dwudziestojednolatek napisał książkę, która będzie na tyle dobra, by obronić sama siebie, we młynie, jakim jest współczesny rynek”. Wiedząc, iż autor prowadzi intensywną promocję książki, w iście zachodnim stylu, myślę – to wszystko tłumaczy. Sięgam dość niechętnie, zwłaszcza, że nigdy nie wykształciło się we mnie umiłowanie do kryminałów. I mówiąc szczerze – nie liczę na wiele. Perspektywa wielu godzin w pociągu z nawet przeciętną książką wydaje się jednak lepsza niż wpatrywanie się w pędzące za oknem pola. W najgorszym przypadku grozi mi zniknięcie w objęciach Morfeusza. Zostawiam więc za sobą gdybanie o potencjalnej jakości książki i zanurzam się w lekturze.

Fabuła prowadzona jest z czterech perspektyw – Michała Drobika, Justyny Błaszczuk, Ucznia Carpzova i Sary – jednej z najważniejszych osób w Wojsku Polskim.  Michał – młody policjant, maestro rozumienia mowy ciała, wyłapujący niuanse komunikacji niewerbalnej lepiej niż ktokolwiek inny, zostaje zatrudniony przy kolejnym śledztwie. Śledztwie, które stanie się historią jego życia. Justyna jest zawodową tancerką, nieuleczalnie chorą na białaczkę, wyniszczoną przez życie i chorobę. Chce chwytać ostatnie chwile z życia i wykorzystać je najbardziej, jak tylko się da. Uczeń – były uczestnik misji wojskowej w Afganistanie, niepokonany, żywy – mimo, że według świata od pięciu lat leży głęboko pod ziemią. Wraca, by wyrównać rachunki i obnażyć prawdę, jaką ukrywa Wojsko Polskie. Sara, córka byłego premiera – przeżywa trudności w małżeństwie, zmaga się z chorobą ojca, jako jedna z najważniejszych osób w Wojsku Polskim nie może być postacią przezroczystą. Zostaje wciągnięta w intrygę, której zrozumienie zmieni diametralnie jej życie. Akcja zaczyna się prozaicznie. W niejasnych okolicznościach zaczynają ginąć ludzie, jak domyśleć się można – nieprzypadkowi. Maria Kozielska, wybitna policjantka, po niej następni generałowie. Bardzo szybko zanika złudne poczucie, że ich śmierci są naturalne. Michał Drobik dostaje zadanie, by pomóc w złapaniu winnych. Szybko okazuje się jednak, że rzeczywistość nie jest taka, za jaką się podaje. Po kilku dramatycznych wydarzeniach front działań Drobika gwałtownie się odmienia, pozostaje w sprawie – jednakże po zupełnie innej stronie barykady. Rozpoczyna się pogoń za rozwiązaniem zagadki i odkryciem zamkniętej prawdy.

Fragment opisu na okładce „thriller nieprzerwanie trzymający w napięciu” stawia książce poprzeczkę bardzo wysoko. Nie staje się jednak nadużyciem. Po pokonaniu kilkunastu stron książki umysł staje się głodny części dalszej a przy każdym końcu rozdziału woła o jeszcze. Ze scen tworzonych przez autora bije nieopisana wiarygodność. Akcja mogłaby dziać się dziś. Tutaj – tam – gdziekolwiek. Dziać się w rzeczywistości realnej, dostępnej czytelnikowi tuż przed jego nosem. Czytając – Lubaczów – przez chwilę czuję siebie gdzieś pomiędzy zdarzeniami i bardziej urealniam fabułę w rzeczywistości. Żywy obraz, intensywna gra słów wprowadza czytelnika w trans podążania za akcją. Trans, z którego nie chce się uciec.
Powieść podzielona jest na rozdziały i podrozdziały przenoszące czytelnika w różne obszary fabuły. Układ jest wobec siebie komplementarny i doskonale przemyślany. Z czterech kompletnie innych płaszczyzn powoli wyłaniają się mikro i makropołączenia, zacierają się granice i dochodzi do stworzenia jednego tła, łączącego wszystkich bohaterów. Ogromnym plusem książki jest dla mnie również sposób poprowadzenia wątku miłosnego, przeplatającego główną akcję. Autor nie zaśmieca wartkiej akcji zbędnymi upiększeniami, pozbywa się zbytniego ulegania romantycznym westchnieniom. Wątek rozwijającego się uczucia między bohaterami prowadzony jest na tyle subtelnie, by dodawał uroku a nie zmieniał thriller w dramato-romantykę. Zastrzeżenia budzi we mnie jednak forma narracji. W trakcie czytania wielokrotnie gubię się w dialogach i monologach wewnętrznych bohaterów. Podążam za rozmową, asymiluję kolejne fakty do własnej układanki wydarzeń, by nagle okazało się, że dana myśl należy do kompletnie innego bohatera. Nie będę ukrywać – wielokrotnie wybija mnie to i skutkuje utratą zaangażowania.

Fenomenem książki staje się dla mnie jej tytuł. Oddaje główny sens fabuły, jest punktem kulminacyjnym, do którego zmierza akcja, wyjaśnia sens pojedynczych wydarzeń, ukazuje kreację głównych bohaterów – każdy z nich kryje w sobie zamkniętą prawdę, głęboko ukrytą przed światem. Zatrzymując się na bezpośredniej treści książki zyskujemy barwną, wartą przeczytania opowieść. Idąc krok dalej, patrząc metaforycznie na losy każdego z bohaterów mamy niepowtarzalną możliwość dotarcia do prawdy. Prawdy zamkniętej bardzo głęboko i niedostępnej zmysłowemu poznaniu. Rzeczywistości ukrytej w każdym z nas, odkrycie której jest wędrówką czasem na całe życie.
Przeczytaj i otwórz zamkniętą prawdę swojego umysłu.

Informacje o książce:
Tytuł: Zamknięta Prawda
Tytuł oryginału: Zamknięta Prawda
Autor: Bartłomiej Basiura
ISBN: 9788379421077
Wydawca: Novae Res
Rok: 2014

  • Marian

    Fajna recenzja, zachęciliście mnie do tej książki ;) Zwłaszcza że poleca to osoba u której „nigdy nie wykształciło się umiłowanie do kryminałów.” Tak więc dla autora książki to sukces podwójny ;)

  • Iness

    Jak dla mnie narracja jest OK, czytałam i nie gubiłam się w monologach. Może to tylko subiektywne odczucie, ja w tym miejscu nie widzę minusów dla książki.

  • Ana

    Iness – właśnie dlatego napisałam, że budzi zastrzeżenia we mnie i wybija mnie :). Wskazuję na coś w pełni subiektywnego, co przeszkadzało akurat mi.

Zaprzyjaźnione blogi