Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Wyspa dreszczowców – Piotr Surmaczyński

Recenzja książki Wyspa dreszczowców - Piotr Surmaczyński

Wyspa dreszczowców
Piotr Surmaczyński

Powszechnie wiadomo, jak wielu ludzi emigruje z kraju w poszukiwaniu lepszego życia. Chyba jednym z najpopularniejszych miejsc docelowych Polaków jest Anglia. Coraz więcej młodych ludzi decyduje się spróbować odnaleźć dostatek i szczęście na wyspach obiecanych. W ów aktualny temat wpisuje się Wyspa dreszczowców Piotra Surmaczyńskiego. Zapoznając się z opisem pozycji spodziewałam się jednak doświadczyć w trakcie czytania czegoś innego, aniżeli to, z czym przyszło mi się spotkać…

Wyspa dreszczowców składa się z 5 opowiadań. Każde z nich opowiada o losach jednej osoby, która w poszukiwaniu lepszego życia wyruszyła do Anglii. Pierwsze z nich traktuje o dziewczynie z niewielkiego miasteczka, która dorasta bez ojca. Przez jakiś czas matka wychowywała ją sama, później natomiast do rodziny dołączył ojczym Bronek. Bohaterka żyje w ciągłym przekonaniu, że to właśnie jej rodzicielka jest winna samobójstwu ojca, co wywołuje w niej wciąż narastający gniew, który dodatkowo potęguje fakt ciąży matki. Pewnego dnia ciężarna schodzi do piwnicy i woła córkę, aby jej pomogła. Niestety jej nieostrożność sprawia, iż przewraca się na nią cały regał z wekami. Przepełniona gniewem córka zamiast udzielić szybkiej pomocy, dokańcza dzieło i dobija matkę, stosując cios w głowę za pomocą słoika. Bronkowi oznajmia, iż był to wypadek. Kolejne lata dziewczyna spędza z ciągle pijanym i śpiącym w fotelu ojczymem. Po ukończeniu szkoły średniej zabiera pieniądze, zatruwa Bronka i bez skrupułów wyjeżdża do Anglii. Tam rozpoczyna pracę w firmie sprzątającej, za której pośrednictwem spotyka pewnego staruszka, u którego raz w tygodniu robi porządki i z którym spędza miło czas. Niestety, uczciwa praca i przyjaźń z panem starszym nie trwa długo, bo oto nasza bohaterka dopuszcza się na nim kolejnego mordu i zamieszkuje w jego posiadłości, przejmując z resztą cały majątek. Kolejną jej ofiarą staje się młody, napalony chłopak, którego poznała przez Internet. Pewnego dnia dziewczyna ulega wypadkowi. Seryjna, bezkarna morderczyni popada w całkowitą amnezję, a jej życie ulega diametralnej zmianie…

Inna historia traktuje o przystojnym, bogatym i wziętym fotografie, który mimo całego swego szczęścia wciąż pozostaje samotny. Jako mężczyzna w kwiecie wieku posiada szerokie potrzeby seksualne, które z powodzeniem zaspokaja w każdej nadarzającej się okazji. Jednak czegoś zaczyna mu brakować. Pewnego deszczowego dnia zostaje zmuszony do poszukiwania modelki-uciekinierki, którą w końcu omal nie zabija swoim autem. Początkowo stanowi ona dla niego jedynie wspaniały obiekt seksualny oraz sprawia, że namiętnie pragnie ją fotografować. Coś mówi mu jednak, że jest to ktoś szczególny. Dlatego też mężczyzna postanawia pomóc młodej Polce. Po jakimś czasie fotograf zakochuje się w niej do szaleństwa, ale dziewczyna traktuje go bardziej jako przyjaciela. Co więcej, ich relacja wystawiona jest na próbę, ponieważ modelka wyjeżdża służbowo do Nowego Jorku.

W dalszej części książki poznajemy młodego politologa. Spotykamy go w trakcie obrony pracy magisterskiej, na której wygłasza tezę sprzeczną z powszechnymi wśród wykładowców poglądami. Mimo to otrzymuje najwyższą ocenę i tytuł magistra, przez co dodatkowo czuje się jak młody bóg. Wierzy, że gdzie nie spojrzy, tam będą czekać na niego wspaniałe oferty pracy, a przyszłość jawi mu się w różowych barwach. Niestety, szybko zmienia swoje poglądy, bowiem jedyną posadą, na jaką może liczyć jest sezonowa praca w charakterze ochroniarza w dyskotekach. Po kilku miesiącach sfrustrowany młodzian próbuje swych sił w podjęciu pracy za granicą. Otrzymuje etat i wyrusza do Anglii, aby pracować jako opiekun w domu starców. Zajęcie to nie jest dla niego atrakcyjne, zwłaszcza, że jedna ze staruszek ostro daje mu do wiwatu. Jej śmierć przynosi jednak ciąg nieoczekiwanych wydarzeń.

Kolejna opowieść dotyczy świeżo upieczonego magistra uczelni katolickiej w Toruniu. Chłopak otrzymuje stypendium papieskie i wyjeżdża na doktorat do Londynu. Zamieszkuje u chciwego Polaka, przez co brakuje mu pieniędzy nawet na jedzenie. Nie to jest jednak największym problemem młodziana. Najbardziej trapi go myśl, że wciąż pozostaje prawiczkiem. W każdej, nawet najgorszej sytuacji myśli tylko o seksie – próbuje nawet nawiązać kontakt z prostytutką. Pewnego wieczoru po udaremnionej próbie rozładowania popędu spotyka słynną rzeźbiarkę Lucy i od tego czasu jego życia zaczyna się zmieniać.

W ostatniej części lektury poznajemy absolwenta zasadniczej szkoły zawodowej, którego rzuciła wieloletnia dziewczyna. Ciągle żywo zakochany i nie potrafiący powstrzymać chuci mężczyzna wierzy, że pewnego dnia odzyska swoją ukochaną. Postanawia wyjechać do Anglii, by tam dorobić się i wrócić jako bogacz. Ma to bowiem zapewnić mu dozgonną miłość Sabinki. Wystarczy jeden jej telefon, aby porzucił plany o wyjeździe i skoncentrował się na udzieleniu jej pomocy i dalszych masochistycznych doświadczeniach seksualnych z jej udziałem. W końcu wyruszają razem na szczęśliwe wyspy, by wieść wspólnie szczęśliwe życie. Ale czy na długo?

Książka budzi we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony ukazuje wiele dramatów, z którymi muszą radzić sobie młodzi ludzie, rzeczywiste trudności, które napotykamy w naszym kraju. Prawdziwe marzenia o życiu godnym oraz pracy, która da nam więcej niż 1300 złotych na rękę. Pokazuje rozterki naszego pokolenia, które porzuca kraj w poszukiwaniu szczęścia. Jednakże, aby wyłuskać te fakty należy dokładnie wczytać się w prosty tekst. Na pierwszy plan bowiem wynurzają się bowiem wszechobecny, wulgarny seks, śmierć i morderstwo. Jest tego zdecydowanie zbyt wiele i w pewnych momentach czytanie staje się niesmaczne. Być może taki był zamysł autora, ale – moim zdaniem- zdecydowanie jest to wada Wyspy dreszczowców. Miałam wrażenie, że na piedestale przez cały czas stała chuć i poszukiwanie możliwości jej realizacji, tak jakby wszystko inne schodziło na dalszy plan. Nie przeczę, że człowiek jest istotą seksualną, to jest fakt, ale dla mnie taka ilość i samo przedstawienie ludzkiego erotyzmu to przesada. Ponadto niniejszej książki nie należy postrzegać jako portretu naszego pokolenia młodych emigrantów tak, jak głosi opis. Zdecydowanie jest to próba niereprezentatywna, okraszona niemal niemożliwymi zbiegami wydarzeń i pokazująca sposób myślenia, który mimo coraz lżejszych obyczajów, wciąż jest bliski tylko części młodego społeczeństwa. Stąd też według mnie Wyspa dreszczowców zasługuje na ocenę 5/10.

Informacje o książce:
Tytuł: Wyspa dreszczowców
Tytuł oryginału: Wyspa dreszczowców
Autor: Piotr Surmaczyński
ISBN: 9788379421831
Wydawca: Novae Res
Rok: 2014

  • Jolka

    Ja miałam inne wrażenia. Seksualność przedstawiona subtelnie i ze smakiem. Ciekawe portrety psychologiczne. Dla mnie super

  • Dorota

    Trzymam kciuki za tego autora, bo to młody talent!
    Super opowiadania.

  • Justyna K.

    Każdy ma prawo mieć swoje zdanie na temat przeczytanej przez siebie książki. Dla mnie jednak ujęcie seksualności w niniejszej lekturze było nazbyt wulgarne. Jestem tradycjonalistką, uważam, że sformułowania używane w tej pozycji odnoszące się do omawianej sfery w znaczącej części są niezbyt kulturalne i raczej niesmaczne. Macie jednak prawo uważać, że są ok- jeżeli pozostają takie zgodnie z waszym systemem wartości. W mojej opinii, postaci nie są na tyle wyraziste, bym mogła się zachwycić ich kreacją. Stąd też oceniłam książkę jako przeciętną, choć innym- oczywiście- może się podobać.

    • Monika

      Nie kwestionuje twojej oceny, tym bardziej specyficznego systemu wartosci. Trudno takze polemizowc z tym co jest dla Ciebie „smaczne”. Jednak sam fakt poruszania tematow intymnych mie czyni jescze ksiazki przecietna. Musisz przyznac, ze autor wysilil sie na bardzo ladny, opisowy jezyk pozbawiony wulgaryzmow. Poza tym, nie we wszystkich opowiadaniach obecny byl motyw seksu.

  • nikt

    A mi się wydaje że temat emigracji i „Londyńczyków” jest za bardzo wyeksploatowany i przereklamowany. Rozumiem, że to złe zjawisko jak w kraju nie można dostać pracy i trzeba wyjeżdżać. Ale to nic nowego i tak jest wszędzie. Nie róbmy z tego jakiegoś fenomenu – oni sobie tam dobrze radzą, to Ci co zostali w Polsce tworzą o nich legendy…

Zaprzyjaźnione blogi