Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Vita activa. Wybór z „Moraliów” o życiu czynnym – Św. Grzegorz Wielki

Recenzja książki Vita activa. Wybór z „Moraliów” o życiu czynnym - Św. Grzegorz Wielki

Vita activa. Wybór z „Moraliów” o życiu czynnym
Św. Grzegorz Wielki

Dzięki tynieckiemu wydawnictwu Benedyktynów kolejny raz mogłem sięgnąć dna… refleksji teologicznych. Oczywiście piszę to z pewnym przekąsem, ale myślę, że jest to najwłaściwsze określenie, jakim mogę podsumować lekturę książki „Vita activa. Wybór z „Moraliów” o życiu czynnym” autorstwa św. Grzegorza Wielkiego. I choć lubię tego typu publikacje, tę musiałem sobie stopniowo „dozować”. Przyczyn było kilka – wielokrotnie złożone zdania, dosyć archaiczny styl całości i bogactwo metafor. To wszystko powoduje, że niełatwo jest uchwycić sedno poszczególnych podrozdziałów. Cóż, stawanie się coraz bardziej świadomym (i cnotliwym!) człowiekiem to ciężka harówka!

Na szczęście wspomniani Benedyktyni dokonali całkiem solidnej kompilacji (chwała im za to!) dzieł św. Grzegorza, które oryginalnie składają się z 35 ksiąg wydanych w 7 tomach. To z pewnością poszerza grono odbiorców jego rozprawy.

O czym ona właściwie traktuje?

W zasadzie chodzi o to, aby być lepszym (wiadomo!) człowiekiem, wzrastającym w wierze, który przezwycięża swoje słabości i rozwija cnoty. W końcu „Uczymy się żyć bez końca”, jak przekonywała swego czasu Zdzisława Sośnicka, mimo że nie jest doktorem Kościoła (sic!).

Główne przesłanie książki mogę podsumować biblijnym cytatem: „Moc w słabości się doskonali”. To oznacza, że osiągamy doskonałość poprzez trud i zmaganie się z naszymi wadami. Hmmm… Takie hasło trudno byłoby „sprzedać” marketingowo. A dalej wcale nie będzie prościej… Dlaczego? Bo św. Grzegorz przekonuje, że możemy odkryć prawdę o sobie poprzez docieranie do korzenia naszej grzesznej, niedoskonałej natury.

Od razu uprzedzę, że osoby znajdujące się na wyższym poziomie poznania wcale nie mają ułatwionego zadania. Wręcz przeciwnie – muszą zachować szczególną czujność, ponieważ posiadanie wielu cnót (idée fixe św. Grzegorza) może spowodować, że popadniemy w pychę. Zwłaszcza, jeśli chcemy podnieść swój fame wśród znajomych i rodziny. Ech, ta człowiecza, upadła egzystencja!

Na szczęście nie jesteśmy bez szans. Owszem, powinniśmy czynić jak najwięcej dobra, ale bez nadmiernego ekscytowania się wspaniałością naszych uczynków. Dzięki temu zmniejszymy swoje szanse na upadek w nicość, gdzie będzie tylko płacz i zgrzytanie zębów. Ale uwaga! Jeżeli mamy coś „za uszami” i wiedziemy grzeszne życie, nasze cnoty na niewiele się zdadzą. „Tak już jest, tak musi być” – jak słusznie wyśpiewała 40 – kilka lat temu Anna Jantar (dzięki Bogu, w innym kontekście).

Autor rozprawy słusznie nadmienia, że nawet człowiek, który jest już coraz bliżej Nieba (przekładając na nasze – wyszedł ze strefy komfortu i przepracował swoje ograniczenia) doświadcza trudności w swym lichym, jak ostatni liść na listopadowym drzewie, życiu. Owe niedomaganie ma nas jednak przybliżać do Boga, do oddawania Jemu chwały i dalszego wzrostu (tutaj znów kłania się Sośnicka, cytowana w 4. akapicie; nie obiecuję, że po raz ostatni!).

„Współczuciem jestem”… (to taka nie do końca zawoalowana parafraza przeboju „Motylem jestem” w wykonaniu śp. Ireny Jarockiej). Bardzo ważne jest, aby współcierpieć z osobą przeżywającą (zwłaszcza duchową) boleść. Pomoc materialna może być miłym dodatkiem, ale więcej „punktów doświadczenia” zainkasujemy za duchowe wsparcie.

Abyśmy nie popadli w nadmierny optymizm, Bóg dopuszcza do nas pokusy celem wzrastania w pokorze. To przecież nie my jesteśmy najważniejsi, ale nasz Stwórca. (To może nie zabrzmiało zbyt serio, zwłaszcza w kontekście moich powyższych wynurzeń, ale pragnę podkreślić, że jestem w tym akapicie zupełnie poważny).

Wracając jednak do przemyśleń autora, poświęca on nieco (więcej) miejsca kilku cnotom, uznając mądrość za tę najważniejszą. Ona jest źródłem wiary i umożliwia nam poznanie Boga. Kolejna w tym swoistym kanonie jest cierpliwość, która pozwala nam zachować nadzieję na lepszy los, kiedy towarzyszą nam niepowodzenia. Tuż za nią „idą w parze” (tu znów wtręt z Sośnickiej, tym razem pochodzący z przeboju „Aleja gwiazd”) miłosierdzie oraz pokora. Co ciekawe, kiedy wzrastamy w cnotach, nasze wady również dają o sobie znać…

Już na zakończenie tego niecodziennego spotkania (jeżeli dotrwaliście do tego momentu, jesteście jedwabiści!) napisze kilka słów o miłości według św. Grzegorza. Sprowadza ją do prostej (i trzeba przyznać – uczciwej) zasady: „nic czyń drugiemu, co tobie nie miłe”.

Chciałbym jeszcze tylko zaznaczyć, że moje (nie)poważne wtręty były spowodowane przesytem głębią i patosem, płynącymi z rzeczonej książki. Stężenie ambitnych treści na zwój kwadratowy mózgu osiągnęło tutaj swoje apogeum (czeka na mnie jeszcze kolejna część rozważań tego autora, którą – podobnie jak i tę – zamierzam przeczytać na trzeźwo). Dlatego też „nie powiem jednak »żegnaj«, lecz »do jutra!« (przywołanie fragmentu piosenki obywatelki Anny J. miało mi osłodzić gorycz tego spotkania… Czy skutecznie – dowiecie się już niebawem).

Informacje o książce:
Tytuł: Vita activa. Wybór z „Moraliów” o życiu czynnym
Tytuł oryginału: Vita activa. Wybór z „Moraliów” o życiu czynnym
Autor: Św. Grzegorz Wielki
ISBN: 9788373548008
Wydawca: TYNIEC Wydawnictwo Benedyktynów
Rok: 2018

Zaprzyjaźnione blogi