Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Tequila. Liczba Bestii – Łukasz Śmigiel

Recenzja książki Tequilla. Liczba Bestii - Łukasz Śmigiel

Tequila. Liczba Bestii
Łukasz Śmigiel

Tequila pojawiła się w świadomości czytelników dobre kilka lat temu, przybierając bardzo różne formy artystyczne. Mogliśmy zobaczyć komiks z jej przygodami, a także kilka małych projektów, którym bliżej do opowiadań niż do większej opowieści. Świat postapokaliptyczny, który jest jednym z głównych filarów pierwszej powieści z uniwersum Tequily, nie jest wcale przypadkowym wyborem i jest na potwierdzenie tego bardzo dużo dowodów. Autor książki, Łukasz Śmigiel, ewidentnie jest ogromnym fanem post-apo, a do tego dysponuje ogromną wiedzą z dziedziny popkultury osadzonej w tej mrocznej wizji świata przyszłości. Nie powinno zatem nikogo dziwić, że swoje hobby postanowił przekuć na coś większego, powinno bardziej ciekawić, dlaczego z tak słabym efektem?

Żeby w pełni zrozumieć książkę „Tequila. Liczba Bestii” musimy cofnąć się o kilka lat, kiedy na światło dzienne wyszedł pierwszy projekt opisujący tytułową bohaterkę. „Tequila. Władcy Marionetek”, bardzo szybko zebrał mieszane opinie i recenzje wśród fanów gatunku oraz krytyków. Autorowi wytykano wiele błędów i niedociągnięć, ale ten nie poddał się i efektem jego ciężkiej pracy jest właśnie wydana powieść. Problem tylko w tym, że chyba nie do końca wziął sobie do serca uwagi pojawiające się przy jego komiksie, skutkiem czego jego książka jest niemal tym samym czym był komiks, tylko, że bez obrazków. Historii i fabuły jest więcej, bo jest na nią zdecydowanie więcej miejsca, ale nie zmieniło to w żaden sposób faktu, że Tequila jest mocno niedopracowaną bohaterką, która ma tego pecha, że jej twórca zaliczył najprawdopodobniej kolejną dużą wpadkę, przy okazji premiery powieści o jej losach. Czy oznacza to definitywny koniec półnagiej kobiety z pustkowia?

Wyżej wspomniałem już o tym, że jednym z głównych filarów całej książki jest post-apo, które zdecydowanie ratuje całość, ale nie można zapomnieć o jeszcze jednym filarze, którym jest wyjątkowa brutalność. Autor nie ucieka tutaj w żadne nowe rejony pisarstwa z dziedziny post-apo, ponieważ krew, piach i zmutowane zwierzęta od zawsze szły razem w parze po napromieniowanej pustyni literatury. Oczywistym jest zatem, że przy tak ogromnej ilości materiału, nie jest możliwe stworzenie czegoś nowego. Można tylko liczyć na to, że fani gatunku spojrzą przychylnym okiem na kolejną wizję. Ta, która urodziła się w głowie autora „Tequila. Liczba Bestii” ma ten przywilej, że świat post-apo jest na tyle rozległy, że z miłą chęcią powita nowe historie. Autor oczywiście z zaproszenia skorzystał, ale chyba nie sprostał opanowaniu własnych myśli, które uradowane zbliżającym się przelaniem na kartki książki, stworzyły kakofonię pomysłów, rodząc zbyt chaotyczne dzieło. Pan Śmigiel widać, że przeraził się całą sytuacja i nie sprostał natłokowi myśli, które napierały na jego umysł. Skutkiem tego jest książka, która skacze od jednego wątku do drugiego, gubiąc po drodze logikę, sens, a niekiedy nawet i kluczowe dla fabuły wydarzenia. Autor potrafi bardzo płynnie opisywać konkretna scenę, rozdział, czy nawet wątek, ale brakuje mu umiejętności złożenia tego do kupy, połączenia tych wszystkich rozpoczętych aktów w jedną spójna całość. Z uporem maniaka może budować napięcie, przez wiele stron, tylko po to, żeby nagle porzucić to wszystko i przejść do innego wątku, który ponownie zacznie z uporem konstruować, tylko po to, żeby znowu go porzucić i przypomnieć sobie o nim zdecydowanie za późno, kiedy nawet sam czytelnik zdążył pozbyć się tego ze świadomości.

Całości nie pomaga pędząca na złamanie karku akcja, która przypomina epickie sceny z „Mad Maxowych” pościgów, z tą różnicą, że Tequila nie ma w sobie nic z epickości, pozostaje dla niej jedynie prędkość, która niechybnie roztrzaska ją na pierwszym zakręcie. Gwałtowne uderzenie może zostać jednak złagodzone przez bardzo przyjemne easter egs pochowane w całej książce przez autora. Pomijając już nawet oczywiste nawiązanie tytułu książki, do pewnej kapeli heavy metalowej, „Tequila” pokazuje jak bardzo autor jest obeznany ze światem do którego wkracza. Nie są to znajomości tytułów filmów tylko z mainstreamu, które uporczywie przywołuje w swojej książce, ale także produkcje wyjątkowo leciwe, niemal niezależne. Dla samego tego warto sięgnąć po książkę, kilkukrotnie przywoła uśmiech na twarzy innego obeznanego fana post-apo.

Informacje o książce:
Tytuł: Tequila. Liczba Bestii
Tytuł oryginału: Tequila. Liczba Bestii
Autor: Łukasz Śmigiel
ISBN: 9788381470049
Wydawca: Novae Res
Rok: 2018

Zaprzyjaźnione blogi