Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Szamanki w wielkim mieście – Anna Punda-Parvati

Recenzja książki Szamanki w wielkim mieście - Anna Punda-Parvati

Szamanki w wielkim mieście
Anna Punda-Parvati

Szamanki w wielkim mieście” autorstwa Anny Pundy-Parvati to tytuł, jak mi się wydaje, trochę zwodniczy, niepotrzebnie nasuwający skojarzenia z popularnymi serialami dla pań. Owszem, jest to typowo kobieca książeczka na około sto stron, którą połyka się w kilka godzin w zupełnym oderwaniu od świata – i to niezależnie, jak hałaśliwy by on nie był – ale nie chodzi tu (tylko) o szpilki, szminki, złamane serca czy znowu paznokcie.

Wszystko zaczyna się od trzech autonomicznych opowieści. Poznajemy Isis z Wenezueli, Kali z Meksyku i Lailę z Kuby, kobiety, które wyrosły w konserwatywnych kulturach Ameryki Łacińskiej, ale z pewnych względów, niekiedy niezrozumiałych dla nich samych, nie potrafiły odnaleźć się pośród obowiązujących schematów i ról społecznych. Isis próbuje poradzić sobie po rozstaniu z mężczyzną, którego nie potrafi przestać kochać, jest szalenie emocjonalna, przełamuje chyba największy stereotyp – nie chce grać roli zrozpaczonej, porzuconej kobiety. Zawieszona między tym, co było, a tym, co może lub mogłoby się stać, odnajduje pasję, by zakotwiczyć się w teraźniejszości: zaczyna tańczyć i planować przeprowadzkę do Europy. W ten sposób spotyka Kali. Opowieść tej bohaterki najbardziej mi się podobała, była niezwykle erudycyjna, Kali, wykładająca gender studies, czerpie ze starych, prekolumbijskich mitologii i na tej podstawie czyta rzeczywistość, stawiając sobie za zadanie stworzenie „antropologii kobiety” i próbę zbudowania na nowo figur kobiety i mężczyzny w zmieniającym się świecie.

„Dzisiejsza kobieta nie może koncentrować całego swojego życia na mężczyźnie czy na szukaniu go. Kobieta powinna w pierwszej kolejności żyć z pasją, mężczyzna to tylko dodatek”. (s. 34)

Kali żywi silne przekonanie o tym, że sami projektujemy nie tylko swoje działania, ale też myśli, emocje i namiętności, negując utarte schematy. Wydaje się najsilniejsza z całej trójki. Pozostaje jeszcze Laila, urodzona aktorka, od zawsze uważana za czarną owcę. Ta dopiero nie waha się czerpać z życia i ludzi! Buduje w sobie świadomość silnej, od nikogo niezależnej kobiety, ale też ustawicznie podejmuje próby wyjaśnienia istoty miłości, znaczenia rozpadu relacji, szuka przyczyn i konsekwencji.

„Byłam wierna momentowi i byłam wierna sobie. Moi kochankowie podarowali mi wiele muzyki. Byłam przesiąknięta rytmami. Mój umysł absorbował szybciej wszystkie informacje ze świata zewnętrznego. Moje zmysły wyostrzyły się […]”. (s. 50)

Książkę czyta się lekko i szybko za sprawą przystępnej formy, wariacji na temat reportażu, stąd wyraźnie wyodrębnione podtytułami części poszczególnych rozdziałów, i jednocześnie wywiadu, co powoduje pewne niejednoznaczności w pierwszoosobowej narracji. Wskazówką do właściwego czytania może być cytat:

„Nasze rozmowy były barwną przeplatanką myśli, elementów współtworzenia. W pewnym momencie nie było wiadomo, kto co mówi. W sumie nie było to nawet zbyt istotne. Nikomu nie zależało na przypisywaniu sobie danej myśli. Liczył się ogólny rezultat. Pytania, odpowiedzi”. (s. 96)

Właściwie cytaty można by mnożyć, wiele stron oznaczyłam w „Szamankach…”, bo też wiele interesujących myśli w konstruktywny sposób zamknęła autorka w zgrabnych zdaniach. W tym sensie książka staje się przewodnikiem dla poszukujących własnej tożsamości i prawdziwej natury. Z przykrych przeżyć i porażek życiowych bohaterki wywodzą cenną lekcję, która staje się nauką dla kolejnych kobiet. Poszukują zwłaszcza intuicyjnych przebłysków, ulotnych myśli i inspiracji do stworzenia świadomych siebie osobowości, kobiet nieoczywistych, tytułowych szamanek. I jakkolwiek sztampowo właśnie to zabrzmiało, w rzeczywistości tak nie jest. Ich historie czyta się świetnie, są przepełnione emocjami, ale nie tanim sentymentalizmem, a cały nastrój i ornamentyka mitologii południowo-amerykańskiej nie jest zbiorem martwych rekwizytów, a posiada duszę.

Ale! W ostatniej partii książki mamy do czynienia z quasi-poradnikiem lajfstajlowym. Bohaterki spotykają się w Berlinie, gdzie zakładają Laboratorium, przestrzeń łączącą pasje wszystkich trzech kobiet jak lekcje tańca, elementy ziołolecznictwa, warsztaty pisania anty-bajek i inne. W tym rozdziale znajduje się bardzo wiele: kontynuacja historii, (wchodzą nagle) dialogi, próba stworzenia manifestu Laboratorium, sformułowania definicji szamanki, a jednocześnie wciąż wiele wytycznych wywiedzionych z namysłu naszej trójki, w tym: ciekawostki, jak fizjologia wpływa na sferę emocjonalną, ciekawostki psychologiczne, przekształcenia znanych motywów disneyowskich na modłę feministyczną i wciąż jeszcze przypomnienia mitów prekolumbijskich, indyjskich, afrykańskich… Niby nie ma tu tego typowego, poradnikowego blichtru i amerykańskiej rewelacji i niby widzimy, skąd wypływa nauka, a jednak całość wydaje się po prostu zbyt chaotyczna, a dobrze zarysowany wcześniej grunt zaczyna się osuwać spod nóg. Intuicyjność łącząca wszystkie te elementy mozaiki, prowadzi do zbyt dużej relatywizacji, a następnie zwyczajnie do sprzeczności, zupełnie mnie nie przekonując. Na dowód jednak, że mogę nie mieć racji, a książkę można wybronić, warto przytoczyć fragment, który bardzo kreatywnie rozpatruje pojęcie chaosu jako:

„[…] zgrupowanie elementów, które w zaskakującym momencie potrafiły się same zorganizować. Elementy chaotycznego zbioru poruszały się bez ogólnie narzuconego kierunku, każdy na swój własny sposób. W nieoczekiwanym momencie potrafiły się zgrać, tworząc skomplikowane struktury”. (s. 67)

Myślę, że można to uznać za jeden z kluczy do czytania tej opowieści, która na pewno spodoba się wielu kobietom, a może i mężczyznom. Niezaprzeczalnie jest coś pociągającego w tej samoświadomości, pewnym mistycyzmie i aktywnym sposobie przeżywania. Nie mogę jednak oprzeć się wrażeniu, że tytułowe szamanki mimo wielkiej pasji pozostają w pewien sposób nieszczęśliwe. Nie dlatego, jak by się mogło wydawać, że problemy sercowe bywają dominującym tematem ich rozważań i dyskusji (jak chyba większości ludzi), ale dlatego, że nieustannie zmuszone są sobie coś udowadniać.

Informacje o książce:
Tytuł: Szamanki w wielkim mieście
Tytuł oryginału: Szamanki w wielkim mieście
Autor: Anna Punda-Parvati
ISBN: 9788379427680
Wydawca: Novae Res
Rok: 2015

  • Agnes

    zapowiada się nawet oryginalnie

Zaprzyjaźnione blogi