Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Przed świtem – (anty)recenzja książki

książka przed świtem Stephanie Meyer

Przed świtem
Stephenie Meyer

Przed świtem to już ostatnia cześć sagi Zmierzch autorstwa Stephenie Meyer i również jak poprzednie części, ta książka stała się bestsellerem, co jest dla mnie zagadką równie skomplikowaną co węzeł gordyjski, a mianowicie jakim cudem?

Musze przyznać że autorka chyba sama stała się fanką własnej książki bo zakończenie cyklu jest tak cudowne że trudno marzyć o lepszym, ale zanim to powiem najpierw parę słów o książce.

Jak wiadomo nasi bohaterowie to krwiożercza rodzina Cullenów z nieziemsko przystojnym Edwardem w tle, oraz Bella Swan zwykła śmiertelniczka, śmiertelnie zakochana w Edwardzie. Ich miłość przeszła wiele, od poważnego zagrożenia życia Belli po spektakularne rozstanie pary z tegoż samego powodu, aż do małej bitwy z nowo narodzonymi wampirami. Bo przecież nic tak nie umacnia związku jak śmiertelne zagrożenie, toteż w końcu para postanawia się pobrać. Do ślubu dochodzi bez większych komplikacji chyba że weźmiemy pod uwagę że bohaterka niekoniecznie radzi sobie z butami na wysokim obcasie. Po ślubie zaś para wyjeżdża na swoją wymarzoną podróż, a tam pragnie spędzić swój miesiąc miodowy. I wszystko idzie zgodnie z planem aż do chwili gdy Bella zauważa pewne symptomy pasujące do ciąży. Wydaje się to niemożliwe bo niby jak… no właśnie dobre pytanie, jak? Ale jak to w książce, niemożliwe staje się możliwe i zaczynają się problemy.

Ta część zaplusowała u mnie koncepcją nieśmiertelnych dzieci. Oprócz Wywiadu z wampirem, nie przypominam sobie jakiejś większej roli, albo też znaczenia takich istot. Według wierzeń wampirów takie dzieci są nieobliczalne i silne niczym nowo narodzeni i tym samym ich tworzenie jest zakazane. Problem jednak w tym że dziecko Edwarda i Belli to owoc prawie normalnego procesu jaki zachodzi pomiędzy kobietą a mężczyzną. Fabuła też zaczyna robić się ciekawa chociaż ciężko mi jest uwierzyć jakim cudem fajtłapowata Bella nagle stała się tak twarda, aby podjąć decyzję o urodzeniu nieśmiertelnego dziecka. Ciekawa jest też relacja małżeńska pomiędzy Bellą a Edwardem, trochę niczym w krzywym zwierciadle można zauważyć u nich pierwszy kryzys, bo gdy Bella jest w ciąży Edward oddala się od niej.

Część druga pisana z perspektywy Jacoba bardzo przypomina styl opowiadania Belli. Mimo iż całe wydarzenie streszcza mężczyzna to jakoś nie widziałam specjalnie męskiego charakteru w sposobie opowiadania. Gdy pojawiają się Volturi i gdy ma dojść do bitwy naprawdę czekałam na to, bo napięcie zaczyna rosnąć, ale się rozczarowałam, dlaczego? Przeczytacie to przekonacie się sami.

Wszystko kończy się dobrze, co może cieszyć fanów, ale książka niczego konkretnego nie wnosi, może oprócz tego że gdy śpi się z wampirem lepiej jest się zabezpieczać. Wiemy dobrze że w życiu nie zawsze osiągamy to co chcemy, zaś bohaterowie w książce dostają znacznie więcej, szczęścia jest aż nadto i wreszcie wszystko dobre to się dobrze kończy.

 

Informacje o książce
TytułPrzed świtem
Tytuł oryginałuBreaking Dawn
AutorStephenie Meyer
ISBN9788324587292
WydawcaWydawnictwo Dolnośląskie
Rok wydania2009

  • Jastan

    Ta pseudo recenzja jest tak stronnicza, że aż śmiać się chce. Osoba pisząca były z góry nastawiona na bluzgi i narzekania. Niektóre zabiegi mogą być obce dla osoby z pewnym ograniczeniem, aczkolwiek miłość matki do dziecka jest tak oczywista, że powody podjęcia konkretnych decyzji nie powinny w ogóle ulec jakimkolwiek wątpliwościom.
    Czyli według autora recenzji, opowieść z perspektywy Jacoba powinna być napisana krzywym pismem? Polecam przeczytanie choć fragmentu oryginalnego wydania. Pisanie recenzji to pewna odpowiedzialność bo swoją ignorancją można zniechęcić ludzi do konkretnych książek.
    Nie jestem niesłychanym fanem „Przed świtem” ani żadnej części sagi, lecz to co tutaj przeczytałem jest jakąś nędzną parodią recenzji, a pseudo śmieszne uwagi pod koniec i w trakcie ani odrobinę nie wpłynęły na zmianę mojego stanowiska. Brak profesjonalnego podejścia razi i uleganie ogólnie panującym stereotypom w tak rażący sposób jest śmieszny. Książka 7/10, recenzja 0/10. Dno.
    Pozdrawiam

Zaprzyjaźnione blogi