Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Krocząc w ciemności – Leonie Swann

Recenzja książki Krocząc w ciemności - Leonie Swann

Krocząc w ciemności
Leonie Swann

Mam lekki problem z prozą autorstwa Leonie Swann – trochę mnie porusza, a trochę trafia gdzieś zupełnie obok mnie, a nie do mnie, ale uznaję, że już sam fakt tej dwoistości jest cenny. Pisarka, która z wykształcenia jest filozofem i psychologiem, ma ambicje tworzenia dzieł wielce metaforycznych, wielowątkowych, nowoczesnych, a jednocześnie nawiązujących do stylistyki fantastycznej i naszpikowane magią.

To prawda – w jej książkach roi się od tajemniczych stworzeń rodem z legend i baśni, czary przeplatają się z rzeczywistością, a nic nie jest takie, jakie się na początku nam wydaje. Problem mam jednak z transcendencją w powieściach Swann – ukryte znaczenia, które stara się „przemycić”, nie zawsze są czytelne, a niektóre pomysły nieco kuriozalne jak dla mnie (na przykład chaotyczna „wojna książek” w recenzowanym tu dziele, która zapewne miała być metaforą czegoś, tylko nie do końca wiadomo czego). Z pewnością jednak nie mogę odmówić pisarce starań o to, by czymś zaskoczyć czytelnika – w „Sprawiedliwości owiec” na przykład to owce rozwiązywały zagadkę śmierci ich pasterza, „Triumf owiec” miał być komediowym thrillerem z elementami horroru, a „Krocząc w ciemnościach” zaczyna się od poszukiwania rusałki oraz filozoficznego (?) pytania „Ile pcheł zmieści się na czubku szpilki?”.

Krocząc w ciemności” to opowieść o kilku niezwykłych postaciach: treserze pcheł i włamywaczu w jednej osobie, detektywie z amnezją, dwóch brawurowych staruszkach (w tym jednej z jakąś bliżej nie nazwaną chorobą o cechach demencji), rusałkach, smoku, całej rzeszy straszydeł i postaci z baśni i legend (a czasem i koszmarów). Każdy bohater, główny czy poboczny, kryje jakiś sekret, niekiedy wręcz absurdalny, ale determinujący przebieg wydarzeń. Idealnie osobowości te podsumowuje sama autorka w książce, pisząc, że „nikt nie jest po prostu tym, czym jest, i nikt nie jest dokładnie tym, co widzą w nim inni. Wszyscy jesteśmy czymś pomiędzy” – o tym, kto jest kim, dowiadujemy się dopiero pod koniec historii, a i tu nie mamy stuprocentowej pewności, co naprawdę się wydarzyło.

W „Krocząc w ciemności” losy bohaterów, pozornie ze sobą niepowiązanych, przeplatają się, prowadząc często do komicznych wydarzeń, czasem tak zaskakujących, że czytelnik przeciera oczy ze zdumienia. Jak dla mnie to jest właśnie największy zarzut dla tej powieści – za dużo tego! Zmiany scenerii, wątków i postaci są momentami robione z takim impetem i zapamiętaniem, że można się zgubić i nabrać przekonania, że nie o treść tu chodzi, tylko o akcję, niczym w filmach z Jasonem Stathamem. Nie jest nudno – zgadza się, ani przez moment nie ma stagnacji ani nie pojawia się chęć, aby jakiś przydługi nieco opis „przeskoczyć”. Niestety trochę przeszkadza to też w zaangażowaniu się w wydarzenia, w poczucie w zasadzie czegokolwiek do bohaterów – czy to sympatii, czy współczucia, czy lęku. Ma być dużo i tajemniczo, a więc jest – raz więc staruszka porywa ciężarówkę kuriera, za chwilę pojawia się tajemnicza kobieta z rogami i kopytami, pchły zamarzają, ale są w następnym rozdziale wskrzeszone z martwych, bajkowe stwory uciekają z piwnicy nikczemnego magika, który tak naprawdę najbardziej na świecie chce mieć smoka, ale z braku innych opcji zadowoli się humanoidem… Nie, nie dotarłam jeszcze w opisie do połowy książki i nie wymieniłam nawet ćwierci wydarzeń i zwrotów akcji. Ilość postaci przewijających się w tych opowieściach jest tak wielka, a ich wygląd niekiedy tak absurdalny, że – przyznaję – były momenty, gdy zastanawiałam się, czy autorka obdarzona jest aż tak bujną (wybitną!) wyobraźnią, czy też może ma tak dobrego dilera. Nie ma w tym nic złego, a wręcz przeciwnie, dzięki temu książka jest prawdziwą ucztą dla fantastów, lubiących (jak ja) budować w myślach bardzo dokładne obrazy postaci i miejsc, o których czytają. Pod tym względem „Krocząc w ciemnościach” to bardzo dobra powieść fantasy, a pojawiające się absurdy czynią samo doświadczenie lektury naprawdę pasjonującym i przyjemnym.

Większy problem mam natomiast z lekko filozoficznymi aspiracjami samej Swann – we wszystkich jej powieściach odnajdywać mam podobno jakieś głębsze przesłania, jakiś sens ukryty, prawdę o życiu czy losie. Mimo kilku całkiem przyjemnych zdań, nad którymi można się chwilę zastanowić, nie odnajduję tu jednak metafizycznej głębi i moim zdaniem ci, którzy uparcie reklamują jej powieści jako „filozoficzne”, robią autorce krzywdę. Nie wszystkie książki muszą bowiem poruszać nas do głębi czy powodować, że się zatrzymamy i przemyślimy swoje życie. Czasami warto czytać po prostu dla rozrywki i oderwania się od rzeczywistości – i to akurat „Krocząc w ciemności” nam gwarantuje.

Informacje o książce:
Tytuł: Krocząc w ciemności
Tytuł oryginału: Dunkelsprung
Autor: Leonie Swann
ISBN: 9788380692527
Wydawca: Prószyński i S-ka
Rok: 2016

Komentarze

komentarze

  • Malwina

    Jak dla mnie książka to świetna rozrywka, a o metafizyczną głębie to nie ma co wnikać jeżeli chce się miło spędzić czas ;)

Zaprzyjaźnione blogi