Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Grey zdemaskowany – Dannah Gresh, dr Juli Slattery

Recenzja książki Grey zdemaskowany - Dannah Gresh, dr Juli Slattery

Grey zdemaskowany
Dannah Gresh, dr Juli Slattery

Po erze typowo męskiej pornografii nadeszła era literatury erotycznej dla kobiet, która – głównie za sprawą sukcesu trylogii o „Pięćdziesięciu twarzach Grey’a” – stała się niezwykle modna i dosłownie zalała rynek wydawniczy. Wydawałoby się, że lektura tego typu książek to niewinna rozrywka, a nawet lekarstwo – często zalecane przez seksuologów kobietom, których libido zanikło, a pożycie przechodzi kryzys. Jednak czy taka rozrywka i taka „terapia” oziębłości i nudy w sypialni aby na pewno nie niesie z sobą skutków ubocznych? Na to pytanie odpowiada recenzowana publikacja. Jednoznacznie.

Trylogię E. L. James (autorki „Pięćdziesięciu twarzy…”) można kochać lub nienawidzić, fascynować się nią lub brzydzić, ale nie o tym dzisiaj będzie mowa. Nie będzie analizy języka, fabuły czy konstrukcji postaci głównych bohaterów – tych nie brakuje. Będzie za to o psychologicznym i duchowym wymiarze literatury erotycznej.

Sięgając po pozycję „Grey zdemaskowany”, napisanej przez D. Gresh i dr J. Slattery – ekspertki z dziedziny psychologii i seksualności, spodziewałam się publikacji natury psychologicznej, poświęconej głębszej analizie fenomenu popularności kobiecej erotyki. Niestety, zawierający presupozycję podtytuł („o pragnieniach kobiecego serca i tym, co się kryje za kulisami literatury erotycznej, ograbiającej kobiety z prawdziwej intymności (podkreśl. – M.N.)” rozwiewa wszelkie złudzenia: celem niniejszej publikacji jest ostrzeżenie czytelniczek i ukazanie im duchowego zagrożenia tej, tylko z pozoru niewinnej, „rozrywki”.

Autorki, chrześcijańskie ekspertki od seksualności i związków, stawiają tezę, iż literatura erotyczna to furtka dla szatana, który – dzięki niej – tylnymi drzwiami, niepostrzeżenie i w przebraniu zakrada się do ludzkiej psychiki i ducha, siejąc coraz większe spustoszenie i prowadząc do całkowitej destrukcji człowieka, jego relacji z drugim człowiekiem i z Bogiem. To droga bez odwrotu, w jednym tylko kierunku – w dół, ku samozagładzie. I nie ma tutaj wyjątków, 50 odcieni szarości. Na potwierdzenie tego podejścia zacytuję fragment:

„(…) ten rodzaj literatury (tzw. „porno dla mamusi” – przyp. M.N.), a w szczególności trylogia Pięćdziesiąt twarzy Greya , to książki z wyraźnym podtekstem duchowym zawierającym bardzo agresywne przesłanie. Czytanie porno dla mamusi nie jest jedynie niewinną przyjemnością. Nie są to tylko historie miłosne okraszone opisami perwersyjnego seksu. Te książki zabierają cię w dziką, emocjonalną i seksualną przygodę. Ale w odróżnieniu od ekscytującej przejażdżki rollercoasterem na końcu nie wylądujesz w tym samym miejscu, w którymi wsiadłaś do wagonika. Te książki zabiorą cię w podróż, która wywrze na ciebie znaczący duchowy wpływ i która ma tylko jedno duchowe przeznaczenie: totalne zniszczenie (podkreślenie – M.N.)” (s. 54).

Autorki „Demaskując Grey’a”, w trylogii E. L. James dopatrzyły się elementów antychrześcijańskich, czy wręcz okultystyczno-satanistycznych. Jako ciekawostkę podam, iż należą do nich m.in.: imię głównego bohatera (Christian – według autorek świętokradcze nawiązanie do Chrystusa); obrazoburczy wystrój tzw. „pokoju bólu” (krzyż) i muzyka towarzysząca zbliżeniom bohaterów (chóry kościelne) czy nieustanna, językowa profanacja słowa „święty”. Drogie czytelniczki „50 twarzy…”: czy zwróciłyście uwagę na te elementy? Według Gresh i Slattery, to jest właśnie owe podstępne, niezauważalne, acz niszczycielskie działanie szatana.

Niestety, podczas tej próby „demaskacji Grey’a” autorki popełniają – według mnie – kilka „grzechów”. Po pierwsze, już na wstępie dowiadujemy się, iż obie panie od samego początku były bardzo mocno uprzedzone do powieści „Pięćdziesiąt twarzy Grey’a” i nie zamierzały jej w ogóle przeczytać – czego zresztą jedna nie uczyniła; druga zaś przeczytała, ponieważ nie wypadało inaczej. Czyż może być tu zatem mowa o obiektywnym stosunku do przedstawianego zjawiska? Po drugie, autorki wszystkie pozycje z zakresu literatury erotycznej dla kobiet stawiają na jednej półce, zrównując lekki romans zabarwiony erotyką z literaturą pornograficzną typu „hard porno” (czyli zawierającą elementy przemocy, perwersje seksualne itd.). Trudno też nie odnieść wrażenia, iż wszystkie przytaczane przez nie dowody mają na celu tylko jedno – potwierdzenie postawionej na początku tezy o destrukcyjnym wpływie literatury erotycznej na życie, psychikę i duchowość czytelniczek. Służą temu przytaczane cytaty z Biblii oraz mnóstwo autentycznych historii kobiet, które popadły w rozmaite uzależnienia, zaburzenia i kryzysy pod wpływem najsubtelniejszej nawet erotyki. Zdecydowanie zabrakło mi tutaj jakiegoś naukowego potwierdzenia takiego mechanizmu, ale nie zapominajmy – mamy do czynienia nie z publikacją popularnonaukową, a poradnikiem katolickim.

Jak już zaznaczyłam, „Grey zdemaskowany” nie jest publikacją z zakresu psychologii czy seksuologii, w której z naukowego, obiektywnego punktu analizie poddano fenomen popularności literatury erotycznej. Jest to katolicki poradnik duchowy, którego celem jest ukazanie niebezpieczeństwa tego typu rozrywki czy „autoterapii” seksuologicznej – co mnie osobiście rozczarowało, ponieważ spodziewałam się czegoś więcej aniżeli przestrogi. Nie znajdziemy tutaj więc wyników badań, które potwierdziłyby destrukcyjny wpływ erotyki (nie mylić z pornografią), a opinie świeckich autorytetów z dziedziny seksuologii autorki traktują z nieukrywanym i kategorycznym sprzeciwem. Zabrakło mi więc większego dystansu, obiektywizmu, miejsca na polemikę i dyskusję, a kategoryczny, nieco strasząco-moralizatorski ton wywoływał emocjonalny dyskomfort.

Trudno jednak nie przyznać autorkom pewnej racji – literatura erotyczna, natrafiając na tzw. „podatny grunt” – MOŻE prowadzić do wielu rozmaitych zaburzeń, chociażby: stępienia wrażliwości i relatywizmu moralnego, uzależnienia (np. od pornografii), perwersji seksualnych czy trudności w relacjach. Jest to prawdopodobne szczególnie w sytuacji, gdy celem takiej rozrywki nieświadomie staje się zapełnienie jakiejś życiowej pustki oraz ucieczka od rzeczywistości w świat fikcji i iluzji. Pamiętajmy jednak, iż osoba z podatną psychiką uzależnić może się niemalże od wszystkiego – nawet takich codziennych i niewinnych czynności, jak chociażby: jedzenie, zakupy, uprawianie sportu czy sprawdzanie poczty.

Właśnie dlatego warto też, za radą autorek, poświęcić chwilę na refleksję i odpowiedzieć sobie na pytanie: „Co daje mi czytanie literatury erotycznej? Jakie potrzeby, tęsknoty i frustracje zaspokaja? Jakiego rodzaju pustkę w sercu lub relacji wypełnia?”. Taka szczera rozmową z samą sobą z całą pewnością nie zaszkodzi żadnej czytelniczce erotyki – zarówno wierzącej, jak i niewierzącej, a pomoże zapobiec ewentualnemu uzależnieniu.

Jako ciekawostkę podam, iż autorki zidentyfikowały 5 potrzeb kobiecych serc, na które zadaje się odpowiadać bestsellerowa literatura erotyczna (s. 22). Tymi tęsknotami są:

  1. Oderwać się od rzeczywistości;
  2. Być uwielbianą przez mężczyznę;
  3. Być chronioną przez silnego mężczyznę;
  4. Uratować mężczyznę;
  5. Prowadzić aktywne życie seksualne.

A cechy bestsellerowej literatury erotycznej?

  1. Skoncentrowanie na kobiecych fantazjach;
  2. Wprowadzenie na plan niewinnej bohaterki, która sprawia, że mężczyzna zapomina o istnieniu innych kobiet;
  3. Wprowadzenie na plan kontrolującego samca alfa, który dominuje nad kobietą;
  4. Przedstawienie bohaterki jako jedynej kobiety, która jest w stanie zaspokoić najgłębsze i najmroczniejsze potrzeby mężczyzny;
  5. Zapewnienie szczegółowych opisów aktów seksualnych

Co istotne, Gresh i Slattery nie poprzestają jedynie na miażdżącej krytyce literatury erotycznej – wierzącym czytelniczkom pokazują drogę do odkrycia i zaspokojenia najgłębszych pragnień ich serc; otwarcia się na miłość i bliskość; pogłębienia intymności w relacji z mężczyzną, ożywienie życia seksualnego w małżeństwie oraz pogłębienia więzi z Bogiem. Proponują tutaj szereg narzędzi – m.in. ćwiczenia, rozważanie fragmentów Biblii i modlitwy; sporo wskazówek odnajdą także osoby już uwikłane w uzależnienie od pornografii czy masturbacji.

Mimo iż nie podzielam w całości poglądu autorek na omawiane zagadnienie, nie żałuję tego, iż miałam okazję nieco bardziej krytycznym okiem przyjrzeć się „ciemniejszej stronie” Grey’a i literatury erotycznej w ogóle. „Grey zdemaskowany” to pozycja, która daje do myślenia – szczególnie niewierzącym i tym, którzy mają bardzo lekki stosunek do erotyki i sfery seksualnej. Uważam, że będzie szczególnie przydatna dla chrześcijańskich psychologów i terapeutów, licealnych katechetów oraz osób prowadzących kobiece wspólnoty religijne.

Informacje o książce:
Tytuł: Grey zdemaskowany
Tytuł oryginału: Pulling Back the Shades
Autor: Dannah Gresh, dr Juli Slattery
ISBN: 9788378291985
Wydawca: VOCATIO
Rok: 2016

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń książkę
Ocena: 5.5/10 (2 głosów)
Grey zdemaskowany - Dannah Gresh, dr Juli Slattery, 5.5 out of 10 based on 2 ratings

Komentarze

komentarze

Zaprzyjaźnione blogi